Pięknie napisana katastrofa / „Oprzyj swoją samotność o moją”, Klara Hveberg [ 168 | 2023 ]

atypowa ocena: 8/10

Mam problem z tą książką. To zdecydowanie jeden z najlepszych kawałków prozy jaki trafił w moje ręce w przeciągu kilku lat. A jednocześnie od początku wiedziałem, że cała ta historia zmierza w złym kierunku. Zdarzyło Wam się kiedyś oglądać nieuchronną katastrofę? Tak jak przed laty oglądałem płonące wieże World Trade Center i po zawaleniu się pierwszej wiedziałem, że czeka nas upadek drugiej, podobnie podczas lektury książki Klary Hveberg trudno mi było w pełni delektować się jej kunsztem pisarskim, wiedząc, że kreowana przez nią historia nie może zakończyć się happy endem. Zbliżające się ból, łzy i zranienie nie pozwalały mi się odprężyć.

KOMPOZYCJA WYŻSZEGO POZIOMU

Nie żebym czuł się wyjątkowo stary, ale naprawdę nie spodziewałem się, że może mnie jeszcze zaskoczyć kompozycja książki. Jestem coraz bardziej wybrednym czytelnikiem, który powoli przepoczwarza się w krytyka literackiego. Trudno mnie zadowolić i coraz łatwiej przychodzi mi ferować sądy.

Kiedy zaczynałem książkę Klary Hveberg, w mojej arogancji, byłem przekonany, że mniej więcej wiem jak rozwinie się ta powieść. Jednak zamysł jaki przyświecał jej podczas komponowania „Oprzyj swoją samotność o moją” zbił mnie z pantałyku. Nie czytałem dotąd książki, która składa się z fraktali narracyjnych. Historia Rakel i Jacoba przeplata się z losami żyjącej sto lat wcześniej matematyczki i jej nauczyciela. Klara Hveberg wyjaśnia to pod koniec książki, ubierając doskonale w słowa to co czytelnik doświadcza podczas lektury. To zdecydowanie kompozycja wyższego poziomu.

Czytaj dalej „Pięknie napisana katastrofa / „Oprzyj swoją samotność o moją”, Klara Hveberg [ 168 | 2023 ]”

Bóg szuka sobie konkretnych czcicieli

Zadziwia mnie to, ale jednocześnie również bardzo cieszy, że Bóg szuka sobie czcicieli. To wielka sprawa! Wszechmogący chce być czczony w bardzo konkretny sposób. Choć myśl ta przewija się przez całe Pismo, to najwyraźniej zostało to wyartykułowane przez Jezusa w rozmowie z Samarytanką. To właśnie z historii opisanej w ewangelii Jana dowiadujemy się, że Bóg szuka takich ludzi, którzy uwielbiać Go będą w duchu i w prawdzie.

Samarytanka choć prowadziła nieuporządkowane życie, to miała sporo do powiedzenia w temacie właściwego uwielbiania Boga. Skupiała się jednak na zewnętrznych elementach, takich jak właściwe miejsce czy też forma. Czy i my dziś zbyt często nie skupiamy się właśnie na tym? Jakie pieśni powinny być grane? Jakie instrumenty powinny być na scenie (jeśli w ogóle powinny jakieś być)? Ile czasu powinno trwać uwielbianie? Zauważmy, że uwikłana w grzeszne życie Samarytanka należała do pewnej frakcji, która miała swoje silne przekonania: „Nasi ojcowie na tej górze oddawali cześć Bogu; wy natomiast mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy to czynić” (J 4:20 SNP).

Jakże się cieszę, że Jezus spotkał się z tą kobietą przy studni i pełen miłości poświęcił czas na tę pouczającą rozmowę. Z Jego odpowiedzi i my możemy dziś korzystać. Nasz Zbawiciel dotyka sedna sprawy:

„Jezus powiedział: Kobieto, wierz mi, nadchodzi godzina, gdy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. Lecz nadchodzi godzina, a właściwie nadeszła, gdy prawdziwi czciciele będą czcili Ojca w duchu i w prawdzie. Takich właśnie czcicieli Ojciec sobie szuka. Bóg jest Duchem, dlatego ci, którzy Go czczą, powinni to czynić w duchu i w prawdzie.” (J 4:21-24 SNP)

Jezus wyraźnie mówi o dwóch niezbędnych elementach, które decydują o tym, że Bóg prawdziwie jest przez nas uwielbiony. Musi się to odbywać w duchu i w prawdzie. Niezwykłe jest to stwierdzenie Jezusa, że Bóg szuka sobie takich czcicieli. To znaczy, że zależy Mu na takim uwielbieniu, które odbywa się w duchu i prawdzie.

Czytaj dalej „Bóg szuka sobie konkretnych czcicieli”

Historia pełna niezabliźnionych ran / „Ukraińcy”, Piotr Zychowicz [ 167 | 2023 ]

atypowa ocena: 8/10

To bez wątpienia jedna z najlepszych książek historycznych jakie czytałem. Przede wszystkim dlatego, że zdaje się być wyjątkowo obiektywna. Skupia się na przedstawieniu faktów, a nie opinii. Trudno nawet wnioskować co na temat Ukraińców i poszczególnych wydarzeń myśli autor, i za to należą się ukłony Piotrowi Zychowiczowi.

Nie napisał on swojej książki, aby zadowolić którąkolwiek ze stron. Nie stara się przypodobać ani tym, którzy gloryfikują naród Ukraiński. Nie dostarcza też celowo amunicji tym, którzy ciągle podnoszą temat Wołynia. Nie starając się nikomu przypodobać, musi liczyć się z ryzykiem, że wszystkim „podpadnie”. Gotów jest jednak zapłacić tę cenę – wymowne jest zresztą w tym kontekście, że książkę wydał w ramach serii „Opowieści niepoprawne politycznie”.

Czytaj dalej „Historia pełna niezabliźnionych ran / „Ukraińcy”, Piotr Zychowicz [ 167 | 2023 ]”

Noblista nieidealny / „Steinbeck. Wściekły na świat”, William Souder [ 166 | 2023 ]

atypowa ocena: 7/10

Różne są biografie. Tak jak i różni chodzą po ziemi pisarze. Ci wielcy zasługują na wielkie biografie, a ta autorstwa Williama Soudera zdecydowanie do takich należy. Jednak pytanie, które pojawia się w trakcie lektury brzmi, czy rzeczywiście Steinbeck zasługuje na aż tak pogłębioną analizę życia? Był wielkim twórcą czy małostkowym blagierem? Odpowiedź wcale nie jest taka prosta.

NOBLISTA NIEIDEALNY

Nazwisko Steinbecka jest dziś powszechnie znane i na ogół wysoko cenione, przynajmniej wśród czytelniczej braci. Jednak nie zawsze tak było. Gdy w 1962 roku otrzymał literacką nagrodę Nobla za monumentalne „Grona gniewu”, opinie na ten temat były – delikatnie rzecz ujmując – mocno podzielone. Wielu uważało, że John Steinbeck zdecydowanie na takie wyróżnienie nie zasługuje, a stało się to możliwe tylko dlatego, że po prostu zabrakło godnych pretendentów do nagrody.

Choć osobiście uważam „Grona gniewu” (podobnie jak i „Na wschód od Edenu”) za arcydzieło literackie, to jednak rozumiem też kontrowersje jakie budził John Steinbeck. Nie należał do osób „łatwych” w obyciu, co świetnie wyraża tytuł biografii Soudera. Steinbeck rzeczywiście był „wściekły na świat”, a świat nieraz był wściekły na Steinbecka. Jego życie to dowód na to, że wielcy twórcy mają nieraz nie tylko wiele do powiedzenia, ale również niemało za uszami.

Czytaj dalej „Noblista nieidealny / „Steinbeck. Wściekły na świat”, William Souder [ 166 | 2023 ]”

Baśń o baśni… / „Kod 612: Kto zabił Małego Księcia?”, Michel Bussi [ 165 | 2023 ]

atypowa ocena: 8/10

Nie rozumiem skąd się biorą tak srogie oceny najnowszej książki Michela Bussiego. Podejrzewam, że ich autorami są ci, którzy „Małym Księciem” się nie przejmują wcale, albo wręcz przeciwnie – traktują tę książkę jako arcydzieło, które należy zostawić w spokoju. Sam Michel Bussi bez wątpienia jest wielkim fanem baśni Antoine’a de Saint-Exupery’ego. Nie zatrzymuje go to jednak przed tym, by swoją książkę zbudować na kanwie ponadczasowego „Małego Księcia”. Bynajmniej! „Kod 612: Kto zabił Małego Księcia?” to swoista baśń o tej ponadczasowej baśni. To największa siła tej książki, która jednocześnie może się okazać jej największą słabością.



Jeśli nie znacie dobrze treści „Małego Księcia” nie zawracajcie sobie w ogóle głowy pomysłem by sięgnąć po książkę Michela Bussiego. Nawet jeśli wydaje się wam, że baśń Antoine’a de Saint-Exupery’ego nie skrywa przed wami tajemnic – rekomendowałbym ponowne przeczytanie tej niedługiej książki. Ponieważ zapewniam was, że historia Małego Księcia kryje w sobie dużo więcej niż pamiętacie. Michel Bussi prowadzi z czytelnikiem grę, bezustannie odwołując się do tego literackiego fenomenu. Historia ta skrywa w sobie wiele tajemnic…

Michel Bussi posiada warsztat by budować napięcie. Zwłaszcza gdy we wstępie zapewnia nas, że bazuje w swojej książce na faktach. „Mały Książe” staje się tym bardziej tajemniczy, im więcej dowiadujemy się na temat jego autora, który zginął jako lotnik pod koniec wojny. Rzecz w tym, że jego śmierć jest co najmniej zagadkowa. Czy Antoine de Saint-Exupery rzeczywiście zginął? Czy może była to jedna wielka mistyfikacja i postanowił rozpocząć nowe życie?

W miarę postępującego „śledztwa”, które prowadzi narrator książki, pojawia się coraz więcej pytań. Pojawiające się postaci coraz bardziej zdają się być ściśle powiązane z historią samego Małego Księcia. Oto tajemniczy „klub 612” zrzesza największych miłośników tej baśni, którzy całe swoje życie poświęcają na rozwikłanie zagadki kto zabił Małego Księcia. Czy faktycznie zginął? A może chodzi o podwójne morderstwo, którego ofiarą padł również Antoine de Saint-Exupery?

Styl autora jest specyficzny, ale przez to zdaje się być bardziej baśniowy, co koresponduje z treścią tej powieści. Fakty mieszają się tu w nieskrępowany sposób z fikcją i domysłami, a także alternatywną wersją wydarzeń, której przecież nie można wykluczyć.
Naprawdę dobra książka. Może stwierdzenie, że to uczta literacka byłoby na wyrost, ale zdecydowanie można uznać czas spędzony z tą książką za ciekawą przygodę. To jedna z tych lektur, do których po zakończeniu wracamy jeszcze myślami.

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

„Abyśmy nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć”, czyli jak korzystać z przekładu interlinearnego – część 1: Nowy Testament

CZY TAK SIĘ RZECZY MAJĄ?

Dysponujemy coraz większą ilością tłumaczeń Pisma Świętego i zdaje się, że powinno nas to cieszyć. Tylko w naszym języku jest ich już ponad dwieście, ale trzeba zauważyć, że potrafią znacząco się między sobą różnić. I choć logika podpowiada, że tak być nie powinno, to jednak takie są fakty!

Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. Niestety nie wyłączając spośród nich zwyczajnych braków warsztatowych niektórych tłumaczy, a nieraz – o zgrozo – nawet świadomych nadużyć z ich strony.

Możemy zatem powiedzieć, że choć powszechny dostęp do mnogości przekładów jest wielkim błogosławieństwem naszych czasów, może się jednak okazać również przekleństwem. Istnieje ryzyko, że ktoś dysponując tyloma „wersjami” tekstu Słowa Bożego, będzie próbował przekazać nam rzecz nieprawdziwą, „podpierając się” najbardziej pasującym mu przekładem.

Jak się przed tym uchronić? Co robić, abyśmy – cytując Biblię – „nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć” (2Ts 2:2). Czy jest inna droga niż zatkanie uszu i zamknięcie się na cztery spusty w komorze modlitwy? Najpewniej takie radykalne kroki okazałyby się skuteczne, ale nie są konieczne.

Szczęśliwie to samo Słowo Boże, którego niektórzy pokrętnie (nad)używają do rozpowszechniania swoich niebiblijnych poglądów, daje nam świetny przykład działania, które zabezpieczy nas przed zbłądzeniem. Nie musimy żyć w strachu, że ktoś nas zbałamuci (w oryginale Paweł użył słowa, które można tłumaczyć: „wstrząsać, chwiać, wytrącić kogoś z jego bezpiecznego i szczęśliwego samopoczucia, zaniepokoić, wzburzyć myśli”) jeśli weźmiemy przykład z opisanych w Dziejach Apostolskich mieszkańców Berei: „Byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają(Dz 17:11).

Czytaj dalej „„Abyśmy nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć”, czyli jak korzystać z przekładu interlinearnego – część 1: Nowy Testament”

Zanim coś powiesz, zastanów się

Przedzierając się przez odmęty Internetu, aby zorientować się co moi bliżsi i dalsi znajomi jedli ostatnio w restauracjach, sprawdzić jakie memy ich szczerze rozbawiły oraz polajkować urlopowe fotki, dostarczając im potrzebnej serotoniny, przez przypadek natrafiłem na niegłupi wpis, nad którym zawiesiłem się dłużej:

„Zanim coś powiesz, zastanów się:
Czy to jest prawdziwe.
Czy to jest potrzebne .
Czy to jest konieczne.
Czy to jest życzliwe.
Czy to jest budujące.
Czy to przynosi rozwiązania.
Czy to kogoś wznosi, czy poniża…

Czasem jedno zdanie za dużo może przynieść nieodwracalne konsekwencje…”

Dobra przypominajka w czasach gdy nie tylko dociera do nas mnogość słów, ale również sami produkujemy ich często zbyt wiele.

Jakże spójna jest powyższa rada ze wskazówką, którą czytałem niedawno w Słowie:

„Niech z waszych ust nie wychodzi żadne zepsute słowo. Mówcie tylko o tym, co dobre, dla zbudowania w potrzebie, tak by na słuchających mogła spływać łaska. Nie zasmucajcie też Bożego Ducha Świętego, którym was opieczętowano na dzień odkupienia. Usuńcie spośród siebie wszelką gorycz i gwałt, gniew, krzyk i oszczerstwo. Nie tolerujcie po swej stronie najmniejszej niegodziwości. Bądźcie jedni dla drugich mili i serdeczni. Przebaczajcie sobie nawzajem, podobnie jak wam Bóg przebaczył w Chrystusie”. (Efezjan 4:29-32)

W obliczu zmagań z jakimi się mierzę jakże cenne są te wskazówki. Wszakże nie mam innej możliwości niż stosować się do powyższych, jeśli chciałbym w taki sposób być traktowany przez moich antagonistów. Złota zasada Jezusa brzmi: Traktujcie innych tak, jak sami chcecie być traktowani” (Łukasza 6:31).

Tego wciąż się uczę. Powyższe słowa trafiają na ścianę za monitorem, obok fragmentów z przypowieści, które mówią o języku.

Ach, dobrze by się żyło, gdyby w przestrzeni publicznej stosowano się do standardów kreślonych przez Pismo. Można pomarzyć. Trzeba zaczynać od siebie…

Ideowy komunista czy karierowicz? / „Gierek. Droga do władzy”, Mirosław Szumiło [ 164 | 2023 ]

atypowa ocena: 8/10

Im jestem starszy, tym bardziej staję się świadomy ogromu posiadanych przeze mnie braków w edukacji historycznej. W minionym roku miałem okazję przeczytać książkę Piotra Gajdzińskiego „Czas Gierka. Epoka socjalistycznej dekadencji”, która w podobnym stopniu mnie zaciekawiła oraz… zawstydziła.

Tak niewiele wiem o epoce (słusznie) minionej. W przestrzeni publicznej trwała wówczas kampania społeczna, której sloganem było: „GDAŃSK PAMIĘTA – grudzień 1970, 1981”. Miałem wtedy refleksję, że aby móc o czymś pamiętać – trzeba naprzód o tym wiedzieć. Dlatego staram się sięgać po książki historyczne i nadrabiać zaniedbania, za które nie mogę przecież winić tylko dziurawej i nie najlepiej realizowanej podstawy programowej. Minęło już tyle lat od lekcji historii, że bez problemu mógłbym (a nawet powinienem) wypełnić wszystkie luki poznawcze z czasów szkolnych.

Wspomniana książka Piotra Gajdzińskiego była świetnym wstępem do poznania dekady Gierka. Przedstawiała głównych i drugoplanowych „graczy” lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Dotykała najróżniejszych zagadnień życia codziennego, od pracy po czas wolny. Wiele tam było ciekawostek i zabawnych (bo dziś już można się szczerze z tego zaśmiać) anegdot. Szczerze polecałem lekturę „Czasu Gierka”. Tak jak teraz polecam Wam sięgnięcie po książkę Mirosława Szumiło.

Czytaj dalej „Ideowy komunista czy karierowicz? / „Gierek. Droga do władzy”, Mirosław Szumiło [ 164 | 2023 ]”

Studium paranoi czy widzenie proroka? / „Mam przeczucie”, Łukasz Krukowski [ 163 | 2023 ]

atypowa ocena: 6/10

Ciekawa to proza, żeby nie użyć określenia „dziwna”. Zgodnie z postanowieniem, czytam w tym roku mniej książek, i raczej unikam nieznanych mi autorów, ale tym razem miałem przeczucie (hehe), że warto sięgnąć po prozę Łukasza Krukowskiego. Ryzyko wszakże niewielkie, bo powieść to niedługa. Opis wydawcy zaintrygował mnie za to na tyle, że chciałem poznać losy Artura, głównego bohatera i narratora tej dziwnej historii.

„Kilka miesięcy temu wyszedłem na dwór, spojrzałem na wieżowce w metropolii i doświadczyłem takiego przedziwnego wrażenia z tyłu głowy, że coś jest nie tak, miałem po prostu przeczucie. Zaraz potem zaczęły się te wszystkie wydarzenia na świecie, te wydarzenia, powiedzmy, wielkoskalowe. To jeszcze dałbym radę przeżyć gdybym żył tak jak zawsze, ale mój kumpel prorok, prawdziwy prorok, nie pozer, dał mi radę żeby załadował się w krypto. Załapałem się na moją pierwszą prawdziwą hossę i wypłaciłem gotówkę. Przyjechałem tutaj, bo miałem przeczucie…”

BUKMAHERKA, KRYPTOWALUTY I ŚWIADOMOŚĆ NIEUCHRONNEGO KOŃCA

Książka od początku wciąga. Już pierwsze zdanie – „Moja paranoja miała gwałtowny początek” – całkiem nieźle wskazuje nam gdzie zabierze nas narrator. Artur średnio sobie radzi z życiem. To swoiste studium jego paranoi. Rzecz w tym, że należy do tych ludzi, którzy „mają przeczucia”. Dlatego obstawia mecze i interesuje się kryptowalutami. I choć bardzo przeciętnie na tym wychodzi, bo wciąż wynajmuje pokój ze współlokatorem, to jednak łatwo mu wmówić sobie, że widzi więcej. W swoim mniemaniu pretenduje nawet do miana współczesnego proroka i „ma przeczucie”, że wielkimi krokami nadciąga koniec świata.

Czytaj dalej „Studium paranoi czy widzenie proroka? / „Mam przeczucie”, Łukasz Krukowski [ 163 | 2023 ]”

W samotnym cierpieniu nie ma nic czystego / „Jutro, jutro i znów jutro”, Gabrielle Zevin [ 162 | 2023 ]

atypowa ocena: 9/10

Nie przypominam sobie kiedy po raz ostatni powieść tak bardzo mnie wciągnęła. Naprawdę nie mogłem się od niej odrywać. Starałem się jak najszybciej uporać z obowiązkami dnia, żeby wrócić wieczorem do historii Sadie i Sama. To jedna z tych książek, które ze mną zostaną. To powieść napisana dla mojego pokolenia – tych, których dzieciństwo zbiegło się z grami na dyskietkach. Tych, którzy pamiętają czas przed Internetem, ale którym jednocześnie ciężko sobie wyobrazić świat bez niego. Tych, którzy czasem nie mają ochoty się z nikim kontaktować, choć nigdy nie są już tak naprawdę offline.

To powieść na miarę naszych czasów. To książka, którą powinno się omawiać w liceum. To historia, w którą zaangażowałem się do tego stopnia, że uroniłem najprawdziwsze łzy. Według „Goodreads”, „Amazon”, „Time” i „Apple” to najlepsza powieść 2022 roku – i tym razem faktycznie tak może być.

Czytaj dalej „W samotnym cierpieniu nie ma nic czystego / „Jutro, jutro i znów jutro”, Gabrielle Zevin [ 162 | 2023 ]”