Święte nieszczęście, które ich połączyło / „Jeden dzień Iwana Denisowicza i inne opowiadania”, Aleksander Sołżenicyn [ 145 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

„Archipelag GUŁag” znajduje się na liście książek, które planuję przeczytać już od wielu lat. Należy jednak do dzieł tak monumentalnych, zarówno pod kątem objętości jak i ciężaru treści, że wciąż czuję się niegotowy aby się z nim zmierzyć. Postanowiłem zacząć od „czegoś lżejszego” i dlatego sięgnąłem po opowiadania Sołżenicyna.

Cudzysłów użyłem nieprzypadkowo, bo jest to lektura niełatwa. Nie dajcie się też zmylić określeniu „opowiadania”. Każdy z prezentowanych trzech utworów swobodnie mógłby funkcjonować jako osobna książka. Przeczytałem wiele powieści krótszych od poszczególnych opowiadań Sołżenicyna, choć rozumiem, że to „krótkie utwory” w zestawieniu ze wspomnianym, trzytomowym „Archipelagiem GUŁag”.

NOBLISTA, KTÓRY TAM BYŁ

Jest wielka różnica między nawet bardzo sugestywnym opisywaniem czegoś o czym wiemy, a byciem naocznym świadkiem danego zdarzenia. Oddani swoim badaniom socjolodzy zadają sobie wiele trudu, aby przeprowadzić badanie uczestniczące, czasem przygotowując się przez lata, aby np. przeniknąć do struktur ultrakibicowskich. Opis kogoś kto pisze w oparciu o swoje doświadczenie zawsze będzie pełniejszy niż najdoskonalej nawet napisany reportaż opierający się na relacjach innych.

To wielka przewaga Aleksandra Sołżenicyna nad innymi pisarzami, którzy podejmują się opisu tego co działo się w gułagach. Trzeba tu dodać, że przewaga będąca jednocześnie okrutnym brzemieniem, którego autor nie mógł się pozbyć aż do śmierci w wieku 90 lat. Nazwisko Sołżenicyn na zawsze będzie nam się kojarzyło z brutalną, opresyjną rzeczywistością powojennej Rosji. Jego dziejową misją było opowiedzieć nam co działo się na murami obozów na dalekiej Syberii.

Czytaj dalej „Święte nieszczęście, które ich połączyło / „Jeden dzień Iwana Denisowicza i inne opowiadania”, Aleksander Sołżenicyn [ 145 | 2022 ]”

Powszechna niewiedza otwiera szerokie pole do działania dla ludzi złej woli / „Wojna z Zachodem”, Douglas Murray [ 139 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

„Żeby móc osądzać Zachód, trzeba choć trochę znać historię pozostałych krajów. Jeśli współczesne społeczeństwa Zachodu znają się na czymś gorzej niż na własnej historii, to na historii narodów niezachodnich. Nie jest to dobry punkt wyjścia do dokonywania ocen moralnych”

Douglas Murray w swojej książce nie bierze jeńców. Jest w swoich poglądach jednoznaczny, choć są one niepopularne. Nie szczędzi słów krytyki, nie unika wytykania innym błędów, co momentami wydawało mi się „niekulturalne”, ale chyba ciężko w inny sposób dziś prowadzić dialog. Szantażowani „poprawnością polityczną” boimy się zabierać głos, albo robimy wszystko aby nie urazić antagonistów, podczas gdy panuje powszechne przyzwolenie na brutalne (a często i wulgarne) atakowanie wszystkiego co „zachodnie”. Autor książki staje w opozycji do krytyków Zachodu i pokazuje liczne absurdy do jakich udało nam się dojść w minionych latach.

Czytaj dalej „Powszechna niewiedza otwiera szerokie pole do działania dla ludzi złej woli / „Wojna z Zachodem”, Douglas Murray [ 139 | 2022 ]”

Absolutne zepsucie nie zna granic / „Żyda dla przykładu”, Jacques Chessex [ 138 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

ABSOLUTNE ZEPSUCIE NIE ZNA GRANIC

„I nagle zrozumiałem: istnieje absolutne zepsucie, czysta perwersja, rozgrzana do białości na własnych ruinach, która odbudowuje się po potępieniu”.

Ta niedługa opowieść zostanie ze mną na długo. Czasem zastanawiam się, dlaczego wciąż to sobie robię, że sięgam po tak smutne historie. Ale uważam, że chociaż tyle jesteśmy winni minionym pokoleniom – by wiedzieć i pamiętać o tym co się działo, i do czego zdolny jest człowiek zarażony nienawiścią.

Autor zabiera nas do Szwajcarii, której udało zachować się neutralność i nie być wciągniętą w szaleństwo 2 Wojny Światowej. Tak przynajmniej powszechnie sądzimy, ignorując poniekąd fakt licznych (głównie alianckich) nalotów, które dotknęły ten kraj (w latach wojny ogłoszono tam ponad 7 tysięcy alarmów lotniczych). Czy otoczona zewsząd nazistami Szwajcaria mogła być faktycznie w pełni neutralna? Czysta logika podpowiada nam, że nie. Na jej terytorium żyło wielu sympatyków Hitlera, którzy wierzyli w zwycięstwo III Rzeszy i ostateczne rozwiązanie. Jasques Chessex wychowywał się w jednym z pięknych szwajcarskich miasteczek, które haniebnie zapisało się w historii.

Propaganda nazistowska oddziaływała na umysły „pokrzywdzonych” ludzi, nie zważając na granice. Również wielu szwajcarów niosło na swoich barkach ciężar wojny, do której oficjalnie nie przystąpili. Nie było jednak pracy, wystarczającej ilości odpowiedniej jakości pożywienia, brakowało podstawowych dóbr, a kolejne interesy upadały pogrążając wielu w rozpaczy i skrajnej biedzie. Nic dziwnego, że szukano winnych, i chętnie słuchano tych, którzy wskazywali palcami konkretne odpowiedzi. Wielu bolało to, że Żydzi zdawali się być odporni na dotykający wszystkich kryzys. Taki obraz rysuje Jacques Chessex, kreśląc sylwetki tych, w których sercach sączący się jad nienawiści trafił na podatny grunt i zaowocował knuciem zbrodni.

Czytaj dalej „Absolutne zepsucie nie zna granic / „Żyda dla przykładu”, Jacques Chessex [ 138 | 2022 ]”

Mroczne sekrety Watykanu / „Szpiedzy Watykanu. Tajne służby w kościele”, Ulrich Nersinger [ 133 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Tak powinno pisać się reportaże. Jestem pod wrażeniem książki, którą oddał w nasze ręce Ulrich Nersinger. Wyraźnie widać w niej, że posiada on nie tylko ogromną wiedzę na temat wszelkich historii związanych z Watykanem, ale ma do tego również doświadczenie jako pisarz. Od wielu lat komentuje on wydarzenia watykańskie, współpracując z wieloma redakcjami. Jest autorem kilkudziesięciu publikacji i książek, a najnowszy reportaż traktuje o tajnych służbach w kościele.

Ulrich Nersinger podzielił książkę na 23 niedługie rozdziały. To tak naprawdę zbiór najciekawszych (w subiektywnym wyborze autora) wydarzeń z historii, które nie składają się w konkretną całość. Choć zachowana została tu chronologia – i w pierwszych rozdziałach czytamy o starożytności, a w ostatnich o rezygnacji Benedykta XVI – nie ma potrzeby by czytać ten zbiór od deski do deski. Bez wątpienia niektóre historie zdadzą się nam ciekawsze od innych. Nie ukrywam, że kilka rozdziałów szczególnie mnie nie porwało, ale znalazły się też takie, które czytałem z wypiekami na twarzy, żałując, że autor nie zdecydował się ich bardziej rozwinąć.

Autor to ten po prawej

Prawda jest jednak taka, że to właśnie ta skrótowość stanowi w dużej mierze o sile tego reportażu. Podziwiam autora, że udało mu się w tak skondensowanej formie przestawić tak wiele informacji na temat działania tajnych służb w kościele. Nie mam wątpliwości co do tego, że łatwiej byłoby mu napisać wielotomowe dzieło, a jednak zdecydował się zawrzeć tak wiele materiału na zaledwie trzystu stronach.

Czytaj dalej „Mroczne sekrety Watykanu / „Szpiedzy Watykanu. Tajne służby w kościele”, Ulrich Nersinger [ 133 | 2022 ]”

Ludobójstwo po kanadyjsku / „Autostrada Łez”, Jessica McDiarmid [ 111 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

KRAINA SYROPEM KLONOWYM PŁYNĄCA

Kanada kojarzy się wielu ludziom z rajem na ziemi. Zresztą prawdą jest, że dla tysięcy okazała się miejscem nowego, lepszego startu. Sam znam ludzi, którzy do niej wyemigrowali i nigdy nie słyszałem by żałowali tej decyzji. Kanada kojarzy się nam nie tylko z zapierającą dech w piersiach przyrodą i olbrzymią przestrzenią, ale również z ponadprzeciętną wolnością, tolerancją i nowoczesnością.

Przynajmniej ja przez lata myślałem, że to (k)raj syropem klonowym płynący, gdzie drwale w kraciastych koszulach, trzymają się za ręce z rozlicznymi emigrantami i wspólnie śpiewają, tańcząc wokół ogniska, a w tle niedźwiedzie, szopy i łosie, w cudownej harmonii, baraszkują wśród wszechogarniającej zieleni. Brutalnie ten obraz zburzyła we mnie lektura „27 śmierci Toby’ego Obeda”, reportażu Joanny Gierak-Onoszko. Przygotował on mnie do zmierzenia się z „Autostradą Łez” przynajmniej w ten sposób, że książka Jessici McDiarmid choć mną wielokrotnie wstrząsnęła, to jednak już mnie nie zmieszała.

Kanada w tym samym czasie gdy dla wielu stała się rajem, jednocześnie dla innych pozostaje piekłem. Celowo używam czasu teraźniejszego, bo niestety obydwa wymienione reportaże nie opisują zamierzchłej przeszłości. Zwłaszcza „Autostrada Łez” dotyka tego co wciąż nie rozwiązane oraz nieprzepracowane. Od wielu lat, wzdłuż jednej z autostrad (choć nie tylko tam), znikają kobiety należące do rdzennych mieszkańców Kanady. Część z nich znaleziono martwych, ale dziesiątki z nich uznaje się za zaginione. Powołana krajowa komisja śledcza w raporcie końcowym opublikowanym w czerwcu 2019 roku stawia gorzką diagnozę:

„Wielu rdzennych mieszkańców przyzwyczaiło się do obecnej w ich życiu przemocy, podczas gdy społeczeństwo kanadyjskie wykazuje przerażającą apatię w rozwiązywaniu tego problemu. Krajowa komisja śledcza w sprawie zaginionych i zamordowanych rdzennych kobiet uznaje, że jest to ludobójstwo”.

Czytaj dalej „Ludobójstwo po kanadyjsku / „Autostrada Łez”, Jessica McDiarmid [ 111 | 2022 ]”

Reportaż, które pachnie mchem / „Życie pasterza. Opowieść z Kariny Jezior”, James Rebanks [ 108 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

„Życie pasterza” to książka, która pozostanie we mnie na dłużej, pomyślnie zdając test pamięci. Wiele łatwo przyswajalnych treści (stety – niestety) dość szybko ze mnie wyparowuje, zwalniając miejsce w moim RAM-ie na kolejne książki. Część historii dotyka jednak tej struny w mojej duszy, która sprawia, że stają się one po części moimi własnymi. James Rebanks nie opowiada o niczym niezwykłym, i chyba na tym właśnie polega fenomen jego książki.

ZNUDZENI SAMI SOBĄ

Ta prosta opowieść, o prostym życiu, stała się inspiracją dla tysięcy znużonych codzienną gonitwą, której sens w czasie wyścigu zdążył się gdzieś zagubić. Społeczeństwo staje się coraz bardziej zmęczone i poirytowane, pojmując (choćby podskórnie), że pracuje dla dziurawego worka. Jak słusznie zauważa w „Życiu pasterza” James Rebanks:

„Ludzie zaczynają przywiązywać więcej wagi do miejscowej kultury i lokalnych tradycji, mają dosyć plastiku i sztuczności, chcą poznawać historię miejsc i osób, które żyją inaczej, wyznają inne wartości, co innego jedzą. Widzę, jak bardzo jesteśmy znudzeni sami sobą we współczesnym zachodnim świecie, ale widzę również, że potrafimy przeciwstawiać się temu i kształtować swoją przyszłość, traktując historię jako zaplecze możliwości, a nie bagaż zobowiązań.

I tu wkracza autor ze swoją niezwykłą historią o najzwyczajniejszym życiu. O świadomej decyzji by wybrać mniej. O samoograniczeniu się mimo możliwości spektakularnego rozwoju osobistego. Jakże prawdziwe są słowa Jezusa: „Co pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł?” (Mt 16:26).

Czytaj dalej „Reportaż, które pachnie mchem / „Życie pasterza. Opowieść z Kariny Jezior”, James Rebanks [ 108 | 2022 ]”

Auschwitz nie spadło na nas niespodziewanie / „Jak wychować nazistę”, Gregor Ziemer [ 95 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Ciężko pozbierać mi myśli po reportażu Gregora Ziemera. To książka, której lektura jest bardzo przykra, ale jednocześnie niezwykle potrzebna. Zwłaszcza, że to unikatowa praca, powstała w 1941 roku! Nie słyszałem wcześniej o istnieniu tego reportażu opisującego proces fanatycznej edukacji w III Rzeszy. Został on niedawno „na nowo odkryty” i udostępniony szerszemu gronu odbiorców wysiłkami wydawnictwa Znak. Warto jednak wiedzieć, że o jego wartości i rzetelności świadczyć może choćby to, że wykorzystywano jego fragmenty jako dowód w powojennych procesach norymberskich.

ŚWIADEK WYJĄTKOWEGO MROKU

Kim jest Gregor Ziemer i dlaczego napisał o tym jak wychować nazistę? To Amerykanin, który żył w Berlinie w latach poprzedzających wojnę. Na własne oczy widział przemianę Niemiec po dojściu Hitlera do władzy. Z trwogą przyglądał się nastrojom społecznym i coraz bardziej niepokojącym przejawom nienawiści rasowej, przyjmującej najróżniejsze formy. Jako dyrektor Szkoły Amerykańskiej w Berlinie, zechciał przyjrzeć się nazistowskiemu procesowi edukacji. Udało mu się uzyskać odpowiednie pozwolenia (ach ta niemiecka biurokracja!) dzięki odpowiednim kontaktom w środowisku oraz kilku łapówkom. W 1939 roku – w miesiącach bezpośrednio poprzedzających agresję Niemiec na nasz kraj – Gregor Ziemer wizytował wszystkie rodzaje placówek odpowiedzialnych za kształtowanie kolejnych pokoleń nazistów.

Nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie jak trudnego zadania podjął się autor. Jestem przekonany, że nie chciał widzieć tego, co jego oczy zmuszone były oglądać. Jeden z nazistów z satysfakcją odnotował, że „Amerykanin nie wytrzymał” wizyty w placówce sterylizacyjnej. Widział tam przeprowadzane niemal taśmowo zabiegi dzięki, którym jeden z jego rozmówców mógł pochwalić się z dumą, że od kilku lat w Niemczech nie urodziło się dziecko z daltonizmem. Cóż – nie był to cud Bożej opatrzności. Był to wynik bezdusznej sterylizacji wszystkich „obciążonych genetycznie jednostek”, które nie przyczyniały się do „wzmacniania rasy”.

W „Jak wychować nazistę” przeczytamy wiele strasznych rzeczy. Gregor Ziemer choć nie chciał oglądać tych rzeczy, miał jednocześnie świadomość, że to jego dziejowa odpowiedzialność. Być może był jedynym nie-nazistą, który został w tamtym czasie dopuszczony jako obserwator tak blisko całego procesu edukacji. Skrupulatnie notował wszystkie swoje rozmowy i obserwacje, choć jak sam zaznacza, wiele z tego co doświadczył, tak mocno nim wstrząsnęło, że nawet brak zapisków nie wiele by zmienił w kwestii jego pamięci.

Czytaj dalej „Auschwitz nie spadło na nas niespodziewanie / „Jak wychować nazistę”, Gregor Ziemer [ 95 | 2022 ]”

Głos wołającego na spalonej ziemi / „Czarne lato. Australia płonie”, Szymon Drobniak [ 86 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Nietypowo rozpocznę od fragmentu z książki:

„W styczniu  2020 roku,  jeszcze  długo  przed  zniknięciem  ostatnich  dymiących  plam  lasu  i buszu,  australijski  rząd  ogłosił,  że  pożary  będą  kosztować  ten  kraj  przynajmniej  sto  miliardów  dolarów.  Sto  miliardów  w pracy  strażaków,  w zniszczonych  budynkach,  w spalonym  drewnie,  które  można  by  sprzedać.  Ciekawe,  na  ile  wyceniliby  każde  indywidualne  życie  dotknięte  ogniem,  niezależnie  od  jego  taksonomicznej  przynależności.
Na  to  niestety  nie  starczyło  już  miejsca  w tabelach  i na  pnących  się  stromo  w górę  wykresach.”

Nie jest łatwo ocenić mi ten reportaż. Muszę przyznać, że w kilku miejscach mocno mnie irytował, ponieważ bardziej przypominał autobiografię autora, niż próbą opisu (i zrozumienia przyczyn) potężnych pożarów, które nawiedziły Australię na przełomie 2019 i 2020 roku. Nie mogę się jednak przyłączyć do chóru krytyki, która w Internecie wytknęła już wszelkie mankamenty tej pozycji, łącznie z (naprawdę czytałem taką recenzję!) okładką, na której są – o zgrozo! – lamy, a wszyscy wiemy, że bardziej odpowiednie byłyby misie koala!

Wiele zależy od naszego nastawienia. Jeśli wybaczymy Szymonowi Drobniakowi to, że zatytułował książkę „Czarne lato. Australia płonie”, a następnie snuje swoją narrację pisząc o Covidzie, podróżowaniu, śladzie węglowym, kwarantannie i marnowaniu energii – możemy wiele skorzystać z tej lektury. Sam zresztą zaznacza we wstępie, że nie jest to typowy reportaż o liniowej fabule. Nie przedstawia tylko suchych faktów, które znajdziemy w Internecie. On dosłownie snuje opowieść, w której znajdziemy po trosze wszystkiego – konkretnych danych, wspomnień, fabularyzowanych wywiadów ale również najzwyczajniejszych narzekań i zupełnie niezwyczajnych legend.

„Nie  próbujcie  czytać  Czarnego  lata, poszukując  jakiejś  linearnej  fabuły.  Każdy  rozdział  to  część  większej  układanki –  ale  też  kawałek  mający  własne  życie.  Możecie  więc  skakać  między  nimi  do  woli,  nie  stracicie  przez  to  żadnego  ukrytego  wątku –  nie  ma  go  tutaj.  Potraktujcie  te  wszystkie  historie  jak  odblaski  majaczące  na  powierzchni  tej  kryształowej  kuli.  Strzępy  waszego  własnego  losu.”

Czytaj dalej „Głos wołającego na spalonej ziemi / „Czarne lato. Australia płonie”, Szymon Drobniak [ 86 | 2022 ]”

Podziemni kosmonauci / „Ciemność”, Hector Tobar [ 81 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

KUMULACJA NIEZWYKŁOŚCI

„Ciemność” to reportaż wysokiej próby, który opowiada o wydarzeniu, które śledził cały świat z zapartym tchem w 2010 roku. Mimo całego przebodźcowania serwowanego nam przez telewizje informacyjne, myślę, że wielu z nas pamięta historię 33 górników z Chile, którzy przez przeszło dwa miesiące byli uwięzieni na głębokości około 700 metrów po wypadku w kopalni. Choć wydawało się, że wszyscy zginęli, to po trzech tygodniach udało się wykonać odwiert (15 cm średnicy), dzięki, któremu okazało się, że nikt nie został nawet poważnie ranny. Zanim udało się ich wydostać przy użyciu specjalnie skonstruowanej kapsuły ratunkowej (potrzebny był znacznie szerszy odwiert), przez kolejne tygodnie ci ubodzy, prości robotnicy, stali się celebrytami i milionerami, pokazywanymi w telewizjach na całym świecie. Również my, nad Wisłą, śledziliśmy doniesienia z tej spektakularnej akcji ratunkowej, będącej materiałem na niejedną książkę i film.

Rzecz w tym, że powstała tylko jedna taka książka, bo tak postanowiło 33 górników, będąc jeszcze wewnątrz kopalni i nie wiedząc czy dożyją chwili by opowiedzieć swoją historię. Solidarnie zdecydowali, że o tym co wydarzyło się blisko 700 metrów pod ziemią, opowiedzą tylko jednej osobie, a zyskami ze sprzedaży książki podzielą się po równo. Wybór padł na Hectora Tobara, amerykańskiego pisarza i dziennikarza, który w 1992 roku otrzymał Nagrodę Pulitzera. Opowieść o tym, co działo się przez 69 dni w skrajnie nieprzyjaznych warunkach (40 stopni Celsjusza i wilgotność 90 procent) w grupie tych uwięzionych 33 mężczyzn, ukazała się blisko 4 lata po ich uwolnieniu – w październiku 2014 roku. Polskie wydanie z 2016 roku przeszło bez większego echa, prawdopodobnie dlatego, że ciężko fascynować się historią z happy endem, która wydarzyła się przeszło 5 lat wcześniej. Ja dowiedziałem się o tej książce (i zechciałem ją przeczytać) przypadkowo, gdy odwoływał się do niej Kyle Idleman w „Nie poddawaj się”. Okazuje się, że ten reportaż opisując wydarzenia w kopalni oraz relacjonując akcję ratunkową, porusza dużo więcej kwestii, niż mogłoby się początkowo wydawać. W końcu – pisany z perspektywy blisko 4 lat – zostawia nas też z pytaniem, czy rzeczywiście cała ta historia zakończyła się happy endem?

W tej historii niemal wszystko jest niezwykłe. To, że po oderwaniu się skały, która waży siedemset milionów (!) kilogramów  – nikt nie zginął. To, że udało się do górników dotrzeć. To, że mimo skrajnego wycieńczenia – zachowali względne zdrowie i doczekali opóźniającego się ratunku. To wszystko sprawiło, że z marszu okrzyknięto ich bohaterami, choć ich jedyną „zasługą” było to, że znaleźli się w złym miejscu i w złym czasie. Fakt, że przeżyli stał się przepustką do bezpośredniego kontaktu z prezydentem i dziesiątkami celebrytów, którzy chcieli im pogratulować … szczęścia? Ciężko powiedzieć czego można gratulować tym „bohaterom”, którzy ani nie planowali nimi zostać, ani nie byli na to przygotowani.

Czytaj dalej „Podziemni kosmonauci / „Ciemność”, Hector Tobar [ 81 | 2022 ]”

Trzeba wiedzieć, aby móc pamiętać / „Czas Gierka. Epoka socjalistycznej dekadencji”, Piotr Gajdziński [ 71 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Stojąc na czerwonym świetle, zwróciłem uwagę, że na autobusach pojawiły się napisy: „GDAŃSK PAMIĘTA – grudzień 1970, 1981”. Pomyślałem sobie, że to bardzo fajnie, tylko co to de facto znaczy? Muszę się przyznać do bycia straszliwym ignorantem w zakresie historii XX wieku. Jak mogę pamiętać coś, o czym praktycznie nic nie wiem? Lektura książki Piotra Gajdzińskiego, uświadomiła mi dobitnie jak niewiele wiem na temat niedawnych wydarzeń w naszej ojczyźnie. Oczywiście mogę się zasłaniać, że to wina systemu oświaty. Lekcje historii na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum a następnie liceum, rozpoczynały się zawsze od „początku”, ale brakło jakoś czasu na „nowożytność”. Wiem zatem całkiem sporo o starożytnym Egipcie, Grecji, no i oczywiście Rzymie. Wiem też troszkę o tych wszystkich Mieszkach i innych Bolesławach czy Kazimierzach. Coś tam jeszcze wiem o I i II Wojnie Światowej (choćby z filmów i gier), natomiast dalej w mojej wiedzy pojawia się wielka wyrwa, aż do lat 90-tych, które pamiętam przez pryzmat ganiania po podwórku i odkładania funduszy na gumę „turbo”.

Nie chcę mojej niewiedzy tłumaczyć tym, że podstawa programowa była zła, albo tym, że nikt należycie nie badał poziomu powołania wśród nauczycieli historii. Zauważam zwyczajnie pewien problem. Jestem przekonany, że nie jestem wyjątkowy (niestety) w tej kwestii. Moje pokolenie wie bardzo niewiele na temat tego co działo się w Polsce w okresie powojennym, aż do upadku komunizmu. Choć wielokrotnie słyszeliśmy takie nazwiska jak Gomułka, Gierek, Jaroszewicz czy Jaruzelski, to jednak ciężko nam połączyć je z konkretnymi wydarzeniami. Jeśli możesz się z tym utożsamić – książka Piotra Gajdzińskiego została napisana dla Ciebie.

Czytaj dalej „Trzeba wiedzieć, aby móc pamiętać / „Czas Gierka. Epoka socjalistycznej dekadencji”, Piotr Gajdziński [ 71 | 2022 ]”