Polska odwraca oczy, Justyna Kopińska [9 | 2020]

atypowa ocena: 8/10

To, że nie zdajemy sobie sprawy z jakiegoś problemu niestety nie oznacza, że on nie istnieje. Co gorsza, może stanowić dla nas zagrożenie. Nie znam się za bardzo na mechanice, ale to nie sprawia,  że moje auto będzie wolne od usterek, bo ja o nich nie wiem. Stąd wziął się wymóg regularnych przeglądów technicznych, aby nie dopuścić do tego bym nieświadomie stanowił zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu. Jeśli wykryto jakąś usterkę moim zadaniem jest jej wyeliminowanie nim ruszę na drogi. Zignorowanie tego i dalsze używanie auta jest postawą skrajnie lekkomyślną, która może się wiązać z nieodwracalnymi konsekwencjami. Praktyka życia pokazuje jednak, że często w życiu wolimy nie wiedzieć o istniejącym problemie. By spać spokojnie? Czy wyparcie jest dobrą drogą do lepszego snu?

„Polska odwraca oczy” to zbiór krótkich, trudnych do przełknięcia reportaży. Justyna Kopińska brutalnie szczerze opisuje sprawy, o których większość woli po prostu nie wiedzieć. Okazuje się, że jako społeczeństwo zdecydowanie zbyt często odwracamy oczy, dając w ten sposób milczące przyzwolenie na wciąż trwającą niesprawiedliwość i krzywdę tych, którzy nie mają już sposobu by się bronić. W książce opisane są spawy, którymi żył cały kraj (jeśli sondować to życie nagłówkami gazet) oraz te, o których może nikt by nie usłyszał, gdyby nie zadająca pytania autorka.

Tu warto potencjalnych czytelników przestrzec – jeśli wzruszasz się oglądając „Na wspólnej” może być Ci przebrnąć przez wszystkie reportaże. Występuje tu nagromadzenie krzywdy, gwałtów, morderstw, psychotropów, molestowania, bicia, wykorzystywania, bezduszności, horrendalnej głupoty i festiwal błędów – a to wszystko w najgorszym wydaniu, bo nie fantastycznym, ale najzupełniej realnym. Te dramaty rozegrały się w Twoim mieście, w mieszkaniu obok, w szpitalach i więzieniach, którym ufamy, że wykonują należycie swoją pracę. A najsmutniejsza jest ta świadomość, że dzieją się one nadal, tylko ci którzy krzyczą być może są zamknięci w miejscu skąd nie wydobywa się krzyk. Ja przeczytałem tę książkę w trzech podejściach i za każdym razem byłem mocno przybity. Tak zwyczajnie jest mi wstyd, że to człowiek człowiekowi gotuje taki los.

Czy warto katować się historiami o katach? Czy warto burzyć się na upośledzone sądy? Czy to czemuś dobremu może posłużyć? Wierzę, że tak. Dobra lektura, to ta która budzi w nas emocje, nawet jeśli nie są one przyjemne. Ważne by nie pozostawać obojętnym. Odwracanie wzroku nie przystoi dojrzałym ludziom. A proces dojrzewania to nie tylko motylki w brzuchu i zaczytywanie się Dostojewskim. Lepszy jest smutek niż śmiech, bo gdy smutek na twarzy, serce staje się lepsze” (Kzn 7,3). Dlatego choć już po pierwszym reportażu o żonie Trynkiewicza cały się w środku burzysz – nie odwracaj wzroku. Czytaj dalej i pomyśl, że te wszystkie historie są niestety znacznie bliższe niż mogłoby się wydawać. Antybohaterami tych historii nie są tylko bezwzględni bandyci, ale również osoby, które dedykowały swoje życie służbie innym. To osoby, które kształciły się by świadczyć pomoc, opiekować się słabszymi, leczyć ich. A jednak na jakimś etapie część z nich porzuciła swoje ideały, dała się złamać. Część z nich sama kiedyś doznała krzywdy, inni złapali się na poczucie władzy, albo łatwy pieniądz. Swego czasu nawet apostoła Pawła spotkała gorycz tego, że Demas go opuścił bo bardziej „umiłował świat doczesny” (2 Tm 4,10).

Czego mnie to uczy? „A tak kto mniema, że stoi niech baczy by nie upadł” (1 Ko 10,12). Zło siedzi w człowieku i kroczek po kroczku potrafi nim zawładnąć. Nie dzieje się tak, że np. active shooter wiedzie spokojne, uczciwe życie aż pewnego dnia, ni stąd ni z owąd idzie zabijać. Zło dojrzewa w nim latami, dlatego jeśli nie będziemy odwracać oczu może częściej uda się zareagować.

„Niech nikt, kuszony przez zło, nie mówi, że to Bóg go kusi. Bóg jest niepodatny na zło i sam nikogo nim nie doświadcza. Źródłem pokus człowieka są jego własne żądze. To one go pociągają i nęcą. Gdy żądza się rozwinie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć”. (Jakuba 1:13-15 SNP)

Choć światopoglądowo w wielu kwestiach z panią Justyną pewnie nie mógłbym się zgodzić nie przeszkadza mi to by być wdzięcznym za to, że odważyła się zadać tyle trudnych pytań. Dziękuję, że dzwoniła, pisała, spotykała się zarówno z ofiarami jak i oprawcami. Bez wątpienia ryzykowała, ale wierzę, że nie na darmo. Udało się pchnąć kilka spraw na przód. Doprowadzić do ponownego rozpatrzenia pewnych spraw. Udało się osadzić tych, którym dotąd się upiekło. Ale myślę, że wydarzyła się jeszcze jedna, nawet ważniejsza kwestia – tysiące czytelników nie odwróciło oczu. Patrzmy odważnie i reagujmy. Ale nader wszystko zaglądajmy w siebie, czy nie kiełkuje w nas coś złego nad czym dziś jeszcze można zapanować. Nie ignorujmy zła, nie odwracajmy oczu.

3 cytaty z książki:

Kilka dni później student spieszył się na egzamin i przebiegł na czerwonym świetle, bo nic nie jechało. Policjanci go zatrzymali, a on wyciągnął taką roztopioną już od słońca czekoladę z orzechami i poprosił: „Panowie, zlitujcie się, tak się spieszę na egzamin, całą noc się uczyłem”. I oczywiście uradowani policjanci aresztowali go za próbę przekupstwa przy użyciu cennej rzeczy. Jak postawili chłopaka przed prokuratorem, to cały się trząsł. Chyba po czasie spędzonym w areszcie sam już uwierzył, że jest przestępcą. Dzielni policjanci nawet udokumentowali tę czekoladę. Przynieśli mi liczne zdjęcia. Najbardziej żal mi było jego matki. Zadzwoniła do mnie i zaczęła szlochać, że jej syn nie jest przestępcą. Błagała, żeby go wypuścić. Miałem ochotę ją przeprosić, że policjanci dla statystyk czepiają się uczciwych ludzi, a bandyci chodzą po ulicach. Było mi wstyd za policję.

==========

Gdy okazało się, że Grzegorz po prostu nie słyszy, poszłam do pani psycholog w ośrodku na Kamieńcu w Zakopanem. Spytałam, dlaczego orzeczono, że jest upośledzony w umiarkowanym stopniu, skoro mógł iść do normalnej szkoły. Okazało się, że na każde dziecko ośrodek dostaje duże dotacje. Psycholog powiedziała wprost: „Jak rodzice podejrzewają u dziecka niepełnosprawność umysłową, zawsze wystawiam opinię »umiarkowanie upośledzony«, gdybym wystawiła inną, to dyrektor ośrodka chybaby mnie zabił”.

==========

Najważniejsze w życiu to zaakceptować swoją przeciętność. Bo inaczej człowiek ma wieczny niedosyt i nie umie być szczęśliwy.

==========

Instytucja zamknięta rządzi się swoimi prawami. Tam wszystkie emocje, jak strach, poniżenie, władza, są spotęgowane. Najpierw funkcjonariusz myśli, że robi dobrze, wnosząc na teren zakładu wódkę czy narkotyki, bo działa na rzecz wyjaśnienia przestępstw. Ale przestrzeń zakładu jest mała i więzień cały czas obserwuje funkcjonariusza. Widzi, że wnosi amfetaminę i liczy sobie kilka razy więcej niż na wolności, więc w sytuacji pyskówki słownej w końcu skazany krzyknie: „A ty jesteś większy kryminalista niż ja”. I co robi strażnik, gdy widzi, że siła jego autorytetu przestała działać? Jedyną szansą dla zachowania swojej pozycji jest wówczas użycie siły fizycznej. Woła więc kilku funkcjonariuszy i biją skazanego. Pewnie za pierwszym razem biją, aby zrozumiał, kto tu rządzi. Ale natura ludzka jest bardzo przewrotna. Po kilku takich zajściach funkcjonariusze czują, że przemoc zaczyna sprawiać im przyjemność. To jest jak adrenalina, narkotyk. Widzisz przed sobą związaną, bezradną zwierzynę i nie potrafisz przestać. Bo w życiu prywatnym masz problemy finansowe, żonę, która ma do ciebie pretensje, a tam w celi z pałą czujesz się Bogiem. Kto z tego zrezygnuje? To nie jest przypadek, że akurat w Płocku zmarł Sławomir Kościuk, zabójca Olewnika, i przewieziono tam kolejnego ze świadków, który również popełnił samobójstwo. Działania operacyjne policji w zakładach karnych przyczyniły się do najważniejszych patologii polskiego więziennictwa.

Białe. Zimna wyspa Spitsbergen, Ilona Wiśniewska [3 | 2019]

atypowa ocena: 7/10

7


Ocena oczywiście subiektywna i muszę przyznać, że niełatwa. Książkę czytało się bardzo dobrze, przede wszystkim dlatego, że dotyczy niezwykle ciekawego rejonu. Wiele rzeczy z niej zapamiętam – ale posiada też kilka mankamentów dlatego nie mogę dać więcej niż 7 szopów (polarnych w tym wypadku).

Na wstępie – nie wahajcie się polecać znajomym książek. Jeśli trafi w wasze dłonie coś co zrobiło na was wrażenie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że i innym się spodoba. Za polecenie Białego muszę podziękować Martynie 🙂

large_bia_e_new.jpg

Bardzo lubię czytać o odległych miejscach. Każdy kto miał okazję wyrwać się ze swojego kontekstu i polecieć gdzieś hen, gdzie panuje inny klimat zrozumie. Powietrze ma inny zapach, smaki inną intensywność a znane kolory jakby inną barwę. Nie tak dawno Shantaram przeniósł mnie w plątaninę gorących uliczek slumsów w Bombaju, tym razem Białe zabrało mnie w zupełnie przeciwnym kierunku. Choć z Gdańska zdecydowanie bliżej mi do Skandynawii niż do Indii, to jednak realia opisane w książce Ilony Wiśniewskiej wydają się być znacznie bardziej nierealne. Zaprasza nas ona do najbardziej wysuniętej na północ osady ludzkiej. Choć lubiłem geografię, to za Chiny nie kojarzyłbym tego miejsca z Norwegią! Islandia wydaje się być na końcu świata, północna część Kanady albo Alaska – tak. Grenlandia jeśli ktoś tam żyje. Okazuje się jednak, że jest pewien archipelag otoczony lodowatą wodą – Svalbard – gdzie żyją pod norweską flagą tysiące ludzi. Teoretycznie wciąż Skandynawia, ale bardzo ekstremalna.

Zrzut ekranu 2019-01-28 o 15.31.02.png

Czytaj dalej „Białe. Zimna wyspa Spitsbergen, Ilona Wiśniewska [3 | 2019]”