Zagłodzenie natury się zemści  / „Koniec człowieczeństwa”, C.S. Lewis [ 126 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Każdy kto mnie zna, doskonale wie jak ciepłym uczuciem darzę C.S. Lewisa. Przy okazji recenzji książki „Bóg na ławie oskarżonych” pisałem, że chętnie sięgam po niemalże wszystko co wyszło spod pióra tego wyjątkowego autora. Przyznałem się jednak, że „z premedytacją odpuszczam sobie jego krytycznoliterackie prace z dziedziny literatury średniowiecznej, ponieważ po pierwszej próbie ich lektury i tak stwierdziłem, że choć rozumiem poszczególne słowa, to jednak na takich wyżynach myśli, nie jestem w stanie uchwycić ich sensu”. Cóż, wczytując się w „Koniec człowieczeństwa” miałem podobne doznania. Lektura ta wymagała pełnego zaangażowania wszystkich moich szarych komórek, a i tak nie byłem w stanie uchwycić pełni wywodu C.S. Lewisa, choćby ze względu na liczne odwołania do literatury, której nigdy nie miałem sposobności poznać w wystarczającym stopniu.

Nie oznacza to jednak, że nie polecam Wam lektury „Końca człowieczeństwa”. Bynajmniej! To wartościowy, potrzebny i wciąż aktualny głos bardzo mądrego człowieka, który ostrzega nas przed reformacją edukacji, polegającą na odrzuceniu prawa moralnego i całkowitemu skierowaniu się w stronę racjonalnego rozumu. Wspaniale by było, gdyby każdy zapoznał się z poglądami C.S. Lewisa, jednak, będąc realistą, wiem, że nie każdy będzie w stanie nadążyć za jego celną argumentacją.

Choć osobiście darzę go niesłabnącą sympatią i byłem silnie zmotywowany by nie utracić wątku oraz pamiętam jeszcze wiele trudnych słów z czasu studiowania teologii – muszę przyznać się, że w pewnych akapitach byłem zagubiony jak dziecko we mgle. Przypomniało mi to również inną wydaną przez Logos książkę, z którą mierzyłem się kilka lat temu – „Błądzenie pielgrzyma”, autobiografię C.S. Lewisa, napisaną w roku jego nawrócenia na chrześcijaństwo. Te dwie, ciężko przyswajalne pozycje, sprawiają, że tym bardziej doceniam autora za to, iż w większości książek potrafi dostosować poziom argumentacji do mniej bystrych czytelników, do których najwidoczniej się zaliczam. W końcu większość zna go przez pryzmat „Opowieści z Narni”, które napisane dla dzieci, mówią o sprawach niezwykle wielkiej wagi.

Czytaj dalej „Zagłodzenie natury się zemści  / „Koniec człowieczeństwa”, C.S. Lewis [ 126 | 2022 ]”

Wspomnienia utopione w gorzkim żalu  / „Moja długa droga do wolności”, Hanka Nerdoni [ 124 | 2022 ]

atypowa ocena: 3/10

Lubię czytać autobiografie, a ta szczególnie mnie zainteresowała, ponieważ jest to świadectwo osoby, która wiele lat spędziła w organizacji Świadków Jehowy. Autorka obiecuje, że „w książce tej niczego nie dodaje, nie przesadza, nie upiększa – wszystko jest oparte na prawdzie”. Dlatego przymknąłem oko na kiepską jakość wydania tej pozycji oraz dziwny dobór fontu, który w trakcie czytania męczył oczy i z entuzjazmem postanowiłem poznać „długą drogę do wolności” jaką musiała przebyć Hanka Nerdoni. Szczęśliwie sama książka do długich nie należy, ponieważ po względnie niezłym początku, z każdym kolejnym rozdziałem stawała się po prostu „gorzkimi żalami” kobiety, która czuje się (i pewnie faktycznie jest) pokrzywdzona przez organizację Świadków Jehowy.

SZCZERE WSPÓŁCZUCIE TO ZBYT MAŁO

Zacznijmy od tego, że szczerze współczuję autorce wszystkiego przez co przeszła w swoim życiu. Nie ma na tym świecie sprawiedliwości, a wyraża się to choćby w nierównym starcie jaki mamy. Mówi się, że rodziny się nie wybiera, i bez wątpienia jest to prawdą. Nie wybiera się też miejsca, w którym przychodzimy na świat, co przecież tak mocno determinuje resztę naszego życia.

Czytaj dalej „Wspomnienia utopione w gorzkim żalu  / „Moja długa droga do wolności”, Hanka Nerdoni [ 124 | 2022 ]”

Zadbaj o pogodę ducha  / „Tylko dziś się liczy”, Helmut Schlegel [ 101 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Ta niewielka lektura trafiła do mnie w najlepszym możliwym czasie. Mógłbym powtórzyć pytanie retoryczne za apostołem Pawłem: „Jeśli kto słabnie, czy i ja nie słabnę?” (2 Kor 11,29). Dopadło mnie ostatnio zmęczenie i zniechęcenie, którego dawno nie doświadczałem. Zwyczajnie osłabłem. Znacie pewnie ten stan, gdy ciężko nam odnaleźć w sobie chęci na cokolwiek. Właśnie wtedy otrzymałem zapytanie od wydawnictwa Święty Wojciech czy nie zechciałbym napisać recenzji książki, która wkrótce się ukaże. Jako, że wiadomość utrzymana była w bardzo miłym tonie, postanowiłem wstrzymać się ze szczerą odpowiedzią, że aktualnie niewiele mi się chce. W taki oto sposób trafiła do mnie niewielka publikacja Helmuta Schlegela – „Tylko dziś się liczy”. To zbiór refleksji i ćwiczeń duchowych w oparciu o „10 przykazań spokoju i szczęścia” sformułowanych i praktykowanych przez Jana XXIII. Prawdopodobnie sam nigdy bym po tę książkę nie sięgnął, ale trafiła do mnie w najlepszym możliwym czasie. Cóż, nie do końca wierzę w przypadki…

Czytaj dalej „Zadbaj o pogodę ducha  / „Tylko dziś się liczy”, Helmut Schlegel [ 101 | 2022 ]”

Właściwa droga nie jest łatwa / „Wędrówka Pielgrzyma”, John Bunyan [ 99 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

NIESTARZEJĄCY SIĘ KLASYK

Po „Wędrówkę Pielgrzyma” sięgnąłem po raz pierwszy już wiele lat temu, a jestem także niemalże pewien, że gdy byłem jeszcze małym chłopcem, fragmenty tej książki czytali mi do snu rodzice. To pod wieloma względami dzieło niezwykłe. Używając prostych ilustracji opowiada o sprawach wagi życia i śmierci (i to w wiecznym wymiarze). Dlatego – choć mój stos książek, które planuję przeczytać, wcale się nie zmniejsza – zdecydowałem się na ponowną lekturę tej klasycznej pozycji Johna Bunyana, która wydana została – uwaga – w 1678 roku!

W mojej pamięci tkwiła zakodowana informacja, że „Wędrówka Pielgrzyma” jest drugą, zaraz po Biblii, najbardziej poczytną książką w historii. Niestety, ale po weryfikacji okazało się, że choć Pismo Święte rzeczywiście znajduje się na szczycie bestsellerów wszechczasów, to jednak na kolejnych miejscach próżno szukać książki Johna Bunyana. Na podium znajdziemy jeszcze „Wyjątki z dzieł przewodniczącego Mao Tse-Tunga” oraz serię J.K. Rowling o „Harrym Potterze”.

To co jest weryfikowalną prawdą na temat „Wędrówki Pielgrzyma” to stwierdzenie, że książka ta przez długie lata pozostawała najpoczytniejszą powieścią chrześcijańską w Anglii, która miała nie tylko przemożny wpływ na twórczość tak wielkich autorów jak C.S. Lewis, Charlotte Bronte, Mark Twain czy John Steinbeck, ale przede wszystkim dotknęła życia setek tysięcy czytelników. Od 1678 roku „Wędrówka Pielgrzyma” przetłumaczona została na ponad sto języków i stale jest wznawiana! Można powiedzieć, że ta książka się nie starzeje, ponieważ opowiada o czymś ponadczasowym. Dlatego wciąż jest chętnie czytana na całym świecie. Choć język i ilustracje nie są „dzisiejsze” to wciąż pozostają zrozumiałe i skłaniają do szczerej refleksji.

Czytaj dalej „Właściwa droga nie jest łatwa / „Wędrówka Pielgrzyma”, John Bunyan [ 99 | 2022 ]”

Lekarstwo dla dusz udręczonych szaleńczym tempem życia / „Pochwała cierpliwości”, Ludovic Frere [ 85 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Kto z nas nie pomstował na zły los, gdy wybrał złą kolejkę do kasy? Zadowoleni ze swojego zmysłu taktyczno-analitycznego, kalkulując na szybko (bo nie ma czasu!) ilość produktów w koszykach klientów przed nami, wybraliśmy strategicznie najlepsze miejsce. Ustawieni jesteśmy w ten sposób, że jeśli z głośników usłyszymy komunikat: “Szanowni Klienci! Za moment otworzymy dla Państwa kasę numer 5” wszyscy przegrają z nami w przedbiegach. Tymczasem nic nie idzie zgodnie z naszym planem! Najwidoczniej nikt nie zamierza okazać nam szacunku poprzez otwarcie kolejnej kasy. „Nasza” kolejka nie posuwa się naprzód tak szybko jak zakładaliśmy, bo kasjerka nie pamięta przeklętych kodów na pieczywo. Mało tego – jak na złość – ludzie zamiast płacić zbliżeniowo, upierają się, że poszukają w portmonetkach drobnych. Jakby wszystko się sprzysięgło dziś przeciwko nam, kasjerka uprzejmie informuje kolejnego klienta o wyjątkowej promocji na masło przy zakupie 3 kostek, więc teraz czekamy, aż łaskawie wróci on z odpowiednią ilością tego sprasowanego tłuszczu. Jesteśmy na granicy utraty wszelkiej cierpliwości, gdy kolejna klientka wyjmuje z plecaka parę „leginsów do zwrotu”, co wymaga asysty kierownika zmiany. Nasza powieka drga coraz szybciej, aż sklep wypełnia niespodziewany huk, przenikliwy błysk i podmuch powietrza, a następnie zalega głucha cisza… W miejscu gdzie coraz bardziej sfrustrowani przestępowaliśmy z nogi na nogę powstał mały krater – eksplodowaliśmy! Tego było zbyt wiele… 

Czytaj dalej „Lekarstwo dla dusz udręczonych szaleńczym tempem życia / „Pochwała cierpliwości”, Ludovic Frere [ 85 | 2022 ]”

Wielki nauczyciel, szaleniec czy Syn Boży? / „Fascynacja Jezusem”, Roland Werner, Guido Baltes [ 77 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

Jeden z niemieckich recenzentów napisał na temat „Fascynacji Jezusem” bardzo krótką, ale jakże mocną opinię: „Jedna z najlepszych książek (poza Biblią) o Jezusie Chrystusie!”. Zazwyczaj podchodzę sceptycznie do tak formułowanych ocen. Okazuje się jednak, że choć przeczytałem wiele książek o podobnej tematyce, mogę się zgodzić z powyższą opinią. To naprawdę jedna z lepszych książek o Jezusie Chrystusie!

Roland Werner i Guido Baltes to dwóch teologów pochodzących z Niemiec. Stanowią zgrany tandem, a to co stało się spoiwem ich udanej współpracy to fascynacja osobą Jezusa. Mimo, że „nauczyciel z Nazaretu” działał w odległym zakątku imperium rzymskiego, to ciężko kwestionować przemożny wpływ jego życia na dzieje całego świata. Tak jak był kontrowersyjny przed dwoma tysiącami lat, tak nadal potrafi doprowadzić do sporów. Tak jak wielu poszło za nim wtedy, tak i dziś tysiące ludzi powierza mu swoje życie. Wciąż wielu jest jednak takich, którzy kwestionują fakt jego istnienia. Przez teologię przelały się już niejedne fale zwątpienia i poszukiwania „historycznego Jezusa”, które całkowicie wypaczają przekaz biblijny (np. książka Emila Ludwiga z 1928 roku „Syn Człowieczy”). Jaka jest prawda? Czy w ogóle można do niej dotrzeć? Wielu uważa, że nie, choć nigdy nie podjęli rzetelnej próby zbadania „sprawy Chrystusa”. Roland Werner i Guido Baltes jednoznacznie wykazują (również na podstawie źródeł pozabiblijnych, a nawet pozachrześcijańskich), że istnienie Jezusa jest faktem, który trudno kwestionować. Pozostaje pytanie kim tak naprawdę był?

Czytaj dalej „Wielki nauczyciel, szaleniec czy Syn Boży? / „Fascynacja Jezusem”, Roland Werner, Guido Baltes [ 77 | 2022 ]”

Czy mamy zatrute dusze? / „Wolność człowieka gór”, Józef Tischner [ 75 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Po lekturze „Wolności człowieka gór” mam dość mieszane odczucia. Zacznijmy od tego, że książka jest nie tylko pięknie wydana, ale do tego naprawdę dopracowana. Niestety w pierwszych wydaniach danych pozycji nagminnie pojawiają się błędy – najczęściej literówki oraz fikuśna interpunkcja. Ta książka jest od nich wolna, a do tego bogato ilustrowana. Co kilka stron natrafiamy na przepiękne zdjęcia górskich pejzaży, które przenoszą nas myślami w miejsca tak bliskie Tischnerowi. Ponadto redakcja wyłuskała z poszczególnych tekstów kluczowe myśli i wyróżniła je poprzez powtórzenia na marginesie. To wszystko sprawia, że po książkę sięga się z dużą przyjemnością. Co jednak sprawia, że moje odczucia określiłem jako mieszane? Gdzie łyżka dziegciu w tej beczce miodu?

Józef Tischner „wielkim Polakiem był”. Ciężko to kwestionować, choć można różnie oceniać jego zaangażowanie polityczne. Począwszy od lat siedemdziesiątych, gdy wprowadził do filozoficznej refleksji pojęcie „Ja aksjologicznego”, staje się postacią znaną. Oczywiście nie to sprawiło, że wszyscy kojarzymy jego nazwisko. Bądźmy szczerzy – filozofowie nie często zapraszani są na salony, a „Ja aksjologiczne” zajmowało przede wszystkim tych, którzy lubują się w rozważaniach fenomenologicznych. Przyczyniło się to jednak znacząco do tego, że refleksje Józefa Tischnera docierały do coraz szerszego grona odbiorców. W końcu lat siedemdziesiątych, gdy podjął otwartą polemikę z marksizmem, stał się powszechnie znany w Polsce.

Znajomość specyfiki tamtych czasów, pozwala lepiej zrozumieć ważną rolę jaką odegrał Józef Tischner w naszym kraju. U schyłku epoki Gierka ludzie coraz odważniej wyrażali swoje niezadowolenie i pragnienie wolności. A to właśnie wolność była jednym z podstawowych pojęć w refleksji filozoficznej księdza Tischnera. Gdy po kraju rozlała się fala strajków, to właśnie on został uznany powszechnie za kapelana „Solidarności”. Jego spisane kazanie znajduje się nawet w oficjalnych dokumentach z I Zjazdu Solidarności. W ostatnim czasie pojawiły się pytania o zaangażowanie Józefa Tischnera we współpracę z SB (po wydanym przez IPN w 2019 roku opracowaniu „Klan”), nie jestem jednak kompetentny by cokolwiek w tym temacie rozstrzygać. Jaka by nie była prawda, nic nie zmieni faktu, że ksiądz Tischner „wielkim Polakiem był” i po dzień dzisiejszy jest powszechnie znany, ceniony i … chętnie czytany. Dobrze znane prawo rynku – popyt napędza podaż – możemy również obserwować przyglądając się najnowszym ofertom wydawniczym. Mimo, że od śmierci Józefa Tischnera upłynęło już ponad 20 lat, wciąż wydawane są nowe książki z jego tekstami. Do blisko dwudziestu takich tytułów dołączyła właśnie „Wolność człowieka gór”, która jest kolejnym zbiorem „nieznanych tekstów”.

Czytaj dalej „Czy mamy zatrute dusze? / „Wolność człowieka gór”, Józef Tischner [ 75 | 2022 ]”

A co jeśli desperacja to łaska w przebraniu? / „Nie poddawaj się”, Kyle Idleman [ 74 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

UWIERZ (ALE NIE W SIEBIE)

To zupełnie normalne, że przechodzimy przez trudniejsze okresy w naszym życiu. Zwłaszcza aura jesienno-zimowa temu sprzyja, więc nie czuję się wyjątkiem, w tym, że miałem ostatnio „słabsze” dni. Dobrze się złożyło, że towarzyszyła mi w tym czasie książka „Nie poddawaj się” Kyle’a Idlemana (nie bardzo wierzę w przypadki). Na samym wstępie pragnę zaznaczyć, że podtytuł: „Wiara, która daje ci siłę, by nie porzucać nadziei, i odwagę, by iść na przód” nie jest zachętą do samorozwoju. Przeciwnie – wzywa do tego, by swoje zaufanie złożyć w Kimś dalece większym, niż wszystko co zdaje się nas zatrzymywać i przytłaczać.

Jeśli mnie znacie, to wiecie, że jestem za delegalizacją coachingu. Nie dlatego, że nie działa. Bynajmniej! Gdybym tak twierdził, byłbym hipokrytą. Pracując w korporacji, przez lata korzystałem z licznych szkoleń. Wiem jak wiele zależy od naszego nastawienia i wiary w to, że coś możemy zrobić. Na jednym z takich szkoleń uwierzyłem, że „ograniczenia znajdują się jedynie w mojej głowie” i mogę rozłupać deskę uderzeniem dłoni. Rzeczywiście to zrobiłem. Zarówno ból ręki jak i deska (którą zachowałem na pamiątkę) były bardzo prawdziwe. Jednak z czasem dotarło do mnie, że wiara w siebie (choć na krótki dystans może dawać zadziwiające rezultaty) koniec końców prowadzi nas na manowce. Trzeba pamiętać, że ponad wszystkim znajduje się Bóg, a wiara ulokowana w Nim jest najlepszą polisą na życie. To przekonanie dzielę z autorem książki „Nie poddawaj się”.

PROSTO Z SERCA I PRZEŻYCIA

Kyle Idleman jest amerykańskim pastorem, który prowadzi zbór w stanie Kentucky. Pisałem o nim więcej przy okazji recenzji książki „Koniec mnie”. „Nie poddawaj się” (wydane w 2019 roku) to bodajże już ósma książka tego pastora. Trzyma wysoki poziom poprzednich, które miałem okazję przeczytać – zarówno w doborze ilustracji jak i głębi duchowych refleksji. To są dwie najmocniejsze strony książek Kyle Idlemana. Literacko – choć nie jest to grafomania – nie spodziewajcie się wielkich fajerwerków. Liczcie się również z tym, że specyficzne poczucie humoru autora nie koniecznie musi wam przypaść do gustu (nawet dla mnie – fana sucharów – niektóre żarty były mocno czerstwe). Jednak nie można odmówić Kyle’owi, że pisze z serca i przeżycia. Przechodząc od akapitu do akapitu, coraz bardziej towarzyszy nam pewność, że ten człowiek wie o czym pisze. Jest w tym prostolinijny, szczery i konfrontujący. A to sprawia, że choć momentami lektura „Nie poddawaj się” może być mało komfortowa, to jeśli odważymy się na zupełną otwartość z samym sobą, może sprawić, że pewne sprawy w naszym życiu ulegną zmianie.

Czytaj dalej „A co jeśli desperacja to łaska w przebraniu? / „Nie poddawaj się”, Kyle Idleman [ 74 | 2022 ]”

Arcyważna lekcja miłości / „Bezpieczna kryjówka”, Corrie ten Boom [ 69 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

Każdy powinien przeczytać tę książkę. Myślę, że rozpoczynając recenzję od tego stwierdzenia, jasno daję do zrozumienia jak wielką wartość widzę w tej powieści. Nie chodzi mi o styl autorki, wyjątkową kompozycję książki, stosowanie wyszukanych słów czy środków stylistycznych – na tej płaszczyźnie wszystko jest poprawne, ale nie wybitne. Siłą „Bezpiecznej kryjówki” jest jej treść – danie świadectwa niezłomnej miłości, która zamiast zginąć w ogniu 2 Wojny Światowej, stała się jeszcze większa, szersza i czystsza. Czy jest to możliwe, aby po latach przytulić swojego oprawcę? Czy można szczerze współczuć strażnikom obozu koncentracyjnego? Czy w tej dehumanizującej rzeczywistości można nie tylko nie utracić swojego człowieczeństwa, ale wręcz rozwinąć się w trosce o innych? Corrie ten Boom pokazała swoim życiem, że jest to możliwe. Zgodnie z obietnicą złożoną siostrze, która pobytu w obozie zagłady nie przeżyła, opowiada nam ich wspólną historię, tłumacząc skąd czerpać tę ponadnaturalną miłość.

NIGDY WIĘCEJ WOJNY (?)

2 Wojna Światowa należy do najtragiczniejszych zdarzeń w dziejach ziemi. Ogrom tej tragedii wynika z sumy cierpień poszczególnych ludzi. Można było ją przewidzieć, ale zdaje się, że nie można było jej uniknąć. W wojnie tej zogniskowało się to co najgorsze w ludziach. Był to czas ciemności i zwycięstwa zła nad dobrem. Bez krzty entuzjazmu wciąż sięgam po świadectwa ludzi, którzy tę wojnę przeżyli. Nie jestem przecież masochistą by robić to z uśmiechem. Czytanie o tym, jakie piekło potrafił zgotować człowiek człowiekowi, wciąż sprawia ból mojej duszy. Choć moje oczy wilgotnieją, a umysł buntuje się i nie chce dać wiary temu okrucieństwu, wczytuję się w te historie, ponieważ są dla nas przestrogą na przyszłość.

Regularnie bywam na Westerplatte (zazwyczaj oprowadzając tam znajomych). Lubię zatrzymać się przy znajdującym się tam napisie: „NIGDY WIĘCEJ WOJNY”. Mimo, że popieram jego prosty przekaz i nawet podpisałbym petycję o tej treści, to zdaję sobie sprawę, że jest to jedynie pobożne życzenie. Nie chcę być heroldem złych wieści, jednak nie trzeba być prorokiem, aby przewidzieć, że jest to kwestia czasu, gdy skończy się trwający aktualnie „pokój”. O ile możemy w ogóle o nim mówić w obecnej chwili, gdy w niemalże każdej kwestii doszło do całkowitej polaryzacji społeczeństwa, i nie mając wspólnego wroga, kąsamy jedni drugich. Może uodporniliśmy się już na niepokojące doniesienia zza naszej wschodniej granicy, ale wojna przyjdzie. Zwyczajna statystyka, historia i wiele innych znaków na to wskazuje. Pewnie będzie inna niż te minione, z XX wieku, ale podobnie jak wówczas, nasze życie diametralnie może się zmienić z dnia na dzień. I warto o tym pamiętać…

Czytaj dalej „Arcyważna lekcja miłości / „Bezpieczna kryjówka”, Corrie ten Boom [ 69 | 2022 ]”

Prawda nie boi się weryfikacji / „Bóg na ławie oskarżonych”, Clive Staples Lewis [ 65 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Są tacy autorzy, których nazwisko na grzbiecie książki sprawia, że moje serce przyspiesza. Takim uczuciem od wielu lat darzę C.S. Lewisa i z radością sięgam po niemalże wszystko co wyszło spod jego pióra. Z premedytacją odpuszczam sobie jedynie jego krytycznoliterackie prace z dziedziny literatury średniowiecznej, ponieważ po pierwszej próbie ich lektury i tak stwierdziłem, że choć rozumiem poszczególne słowa, to jednak na takich wyżynach myśli, nie jestem w stanie uchwycić ich sensu. Szczęśliwie ponadprzeciętna mądrość C.S. Lewisa wyraża się również w tym, że w książkach kierowanych do szerszego grona odbiorców, potrafił zrezygnować z wysokiego stylu zarezerwowanego dla prac związanych z działalnością uniwersytecką. A co szczególnie warte jest podkreślenia, to fakt, że nawet w książkach przeznaczonych w pierwszej kolejności dla dzieci i młodzieży, nie odbywa się to kosztem głębokości prezentowanych myśli. W Polsce Lewis znany jest przede wszystkim jako autor „Powieści z Narni”. Cykl tych zaliczanych do powieści fantastycznych książek, jest doskonałym przykładem kunsztu C.S. Lewisa. W historii zrozumiałej dla najmłodszego czytelnika zawarte są znacznie głębsze prawdy, które trudno pojąć „najmądrzejszym tego świata”. W tym miejscu nie poddaję jednak recenzji „Opowieści z Narni”, chcę jedynie zauważyć, że podobna umiejętność – pisania w sposób prosty o sprawach trudnych – jest wykorzystywana przez Lewisa w książce „Bóg na ławie oskarżonych”.

Czytaj dalej „Prawda nie boi się weryfikacji / „Bóg na ławie oskarżonych”, Clive Staples Lewis [ 65 | 2022 ]”