Bądź wdzięczny zawczasu  / „Święto ognia”, Jakub Małecki [ 127 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

Proza Jakuba Małeckiego jest specyficzna, ale do mnie z książki na książkę trafia coraz bardziej. Po mieszanych uczuciach jakie wywołał we mnie „Dżozef” każde kolejne spotkanie z tym autorem wspominam tylko lepiej. Nowsze powieści Małeckiego, kojarzonego dawniej przede wszystkim z fantastyką, choć zawierają w sobie elementy realizmu magicznego, są coraz bliższe rzeczywistości. Rzeczywistości, która jest buro-szara, ale autor potrafi tchnąć w nią kolory, niekoniecznie dbając o to by nie wyjechać poza kontur.

GDY SMUTEK NA TWARZY, SERCE STAJE SIĘ LEPSZE

„Święto ognia” porusza niezwykle delikatny temat funkcjonowania rodziny mierzącej się z niepełnosprawnością. Rolę narratora przyjmują trzy osoby: Nastka (21-letnia dziewczyna z porażeniem mózgowym), Łucja (jej starsza siostra) oraz ich ojciec. Kunszt Jakuba Małeckiego przejawia się w tym, że jego proza diametralnie zmienia styl, w zależności od tego kto dochodzi w danej części do głosu. O ile nie dziwi, że 40-letni pisarz może wczuć się w rolę ojca, to jednak trzeba chylić czoła przed tym jak wielką pracę wykonał, aby wykreować tak dobrze postaci Łucji i Nastki.

Czytaj dalej „Bądź wdzięczny zawczasu  / „Święto ognia”, Jakub Małecki [ 127 | 2022 ]”

Zagłodzenie natury się zemści  / „Koniec człowieczeństwa”, C.S. Lewis [ 126 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Każdy kto mnie zna, doskonale wie jak ciepłym uczuciem darzę C.S. Lewisa. Przy okazji recenzji książki „Bóg na ławie oskarżonych” pisałem, że chętnie sięgam po niemalże wszystko co wyszło spod pióra tego wyjątkowego autora. Przyznałem się jednak, że „z premedytacją odpuszczam sobie jego krytycznoliterackie prace z dziedziny literatury średniowiecznej, ponieważ po pierwszej próbie ich lektury i tak stwierdziłem, że choć rozumiem poszczególne słowa, to jednak na takich wyżynach myśli, nie jestem w stanie uchwycić ich sensu”. Cóż, wczytując się w „Koniec człowieczeństwa” miałem podobne doznania. Lektura ta wymagała pełnego zaangażowania wszystkich moich szarych komórek, a i tak nie byłem w stanie uchwycić pełni wywodu C.S. Lewisa, choćby ze względu na liczne odwołania do literatury, której nigdy nie miałem sposobności poznać w wystarczającym stopniu.

Nie oznacza to jednak, że nie polecam Wam lektury „Końca człowieczeństwa”. Bynajmniej! To wartościowy, potrzebny i wciąż aktualny głos bardzo mądrego człowieka, który ostrzega nas przed reformacją edukacji, polegającą na odrzuceniu prawa moralnego i całkowitemu skierowaniu się w stronę racjonalnego rozumu. Wspaniale by było, gdyby każdy zapoznał się z poglądami C.S. Lewisa, jednak, będąc realistą, wiem, że nie każdy będzie w stanie nadążyć za jego celną argumentacją.

Choć osobiście darzę go niesłabnącą sympatią i byłem silnie zmotywowany by nie utracić wątku oraz pamiętam jeszcze wiele trudnych słów z czasu studiowania teologii – muszę przyznać się, że w pewnych akapitach byłem zagubiony jak dziecko we mgle. Przypomniało mi to również inną wydaną przez Logos książkę, z którą mierzyłem się kilka lat temu – „Błądzenie pielgrzyma”, autobiografię C.S. Lewisa, napisaną w roku jego nawrócenia na chrześcijaństwo. Te dwie, ciężko przyswajalne pozycje, sprawiają, że tym bardziej doceniam autora za to, iż w większości książek potrafi dostosować poziom argumentacji do mniej bystrych czytelników, do których najwidoczniej się zaliczam. W końcu większość zna go przez pryzmat „Opowieści z Narni”, które napisane dla dzieci, mówią o sprawach niezwykle wielkiej wagi.

Czytaj dalej „Zagłodzenie natury się zemści  / „Koniec człowieczeństwa”, C.S. Lewis [ 126 | 2022 ]”

Kłamstwa potrafią niekiedy wyjaśnić więcej niż prawda / „Zerwane zaręczyny”, Agatha Christie [ 123 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Dosłownie chwilę temu skończyłem czytać „Zerwane zaręczyny” i już jestem gotowy by sięgnąć po kolejny kryminał od Agathy Christie. Nic dziwnego, że zyskała taką sławę, stanowiąc przez lata o sile tej gałęzi literatury. Choć można by stwierdzić, że jej książki szczególnie nie zaskakują, zbudowane na dobrze znanym schemacie, to jednak wymyślane przez nią zagadki wciąż mają w sobie wiele świeżości. Do lektury jej kryminałów warto zasiąść z herbatą i ołówkiem, żeby notować sobie wszelkie – zdawałoby się, że mało istotne – szczegóły. Jestem ciekaw czy uda Wam się domyślić kto jest mordercą tym razem. A może nie ma tu mordercy?  

DLA MIŁOŚNIKÓW KLASYKI

Czy powieści Agathy Christie każdemu przypadną do gustu? Z pewnością nie. Nie mogłem się pozbyć wrażenia, że swoista melodramatyczność niektórych scen w „Zerwanych zaręczynach” będzie całkowicie obca młodszym czytelnikom, których gusta kształtowane są w dużej mierze przez propozycje Netflixa. W związku z tym, niektóre z motywacji i podniet powodujących głównymi bohaterami kryminału Agathy Christie mogą być tak obce, jak dla Herkulesa Poirota odrealnione wydawałoby się oglądanie „Oszusta z Tindera”. To co okazuje się strzeżoną tajemnicą rodzinną, dziś nie miałoby w sobie ładunku potencjalnego skandalu. Czasy się zmieniają, ale dla tych, którzy tęsknią za tym co minione, kryminały Agathy Christie pozostaną na zawsze czytelniczą strefą komfortu.

Czytaj dalej „Kłamstwa potrafią niekiedy wyjaśnić więcej niż prawda / „Zerwane zaręczyny”, Agatha Christie [ 123 | 2022 ]”

Życiowa porażka jest znacznie bardziej prawdopodobna niż życiowy sukces / „Hokus-pokus”, Kurt Vonnegut [ 122 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Kurt Vonnegut gdy pisał „Hokus-pokus” miał 68 lat i był wściekły. Zdecydowanie nie stara się tego ukryć. „Śniadanie mistrzów”, „Kocia kołyska”, „Rzeźnia numer pięć” i inne powieści przyniosły mu już sławę, a teraz – w 1990 roku – miał prawo przelać na papier wszelkie swoje frustracje, wynikające z obserwacji fatalnego kursu jaki obrały Stany Zjednoczone.

Kurt Vonnegut, 1990 by Yousuf Karsh

I PO CO TO WSZYSTKO?

W powieści Vonneguta wielokrotnie pada gorzkie pytanie: I po co to wszystko? Warto jednak wziąć pod uwagę, że autor nie jest po prostu kolejnym zgorzkniałym malkontentem. Kurt Vonnegut należy do nielicznej grupy ludzi, którzy przeżyli bombardowanie Drezna w trakcie II Wojny Światowej, a to druzgocące doświadczenie na stałe odcisnęło się na jego twórczości. Stał się poniekąd głosem sumienia, przypominając nie tylko o okrucieństwie, ale i bezsensowności wojny. W „Hokus-pokus” Kurt Vonnegut nie pozostawia wątpliwości względem jego stosunku do wojny w Wietnamie. Główny bohater powieści w trakcie tego arcygłupiego i bestialskiego konfliktu był czymś w rodzaju rzecznika prasowego armii amerykańskiej:

„W Wietnamie rzeczywiście bywałem mózgiem. Oj, bywałem, i to mnie gnębi do dziś. W ostatnim roku służby, kiedy moją amunicją był język, a nie naboje, wymyślałem usprawiedliwienia dla całego zabijania i śmierci, jakich byliśmy sprawcami. Robiły wrażenie nawet na mnie! Jeśli chodzi o śmiertelny hokus-pokus, wzniosłem się na wyżyny geniuszu!
Chcecie wiedzieć, jak zaczynałem swoje przemówienia dla świeżego narybku, który jeszcze nie został przepuszczony przez maszynkę? Prostowałem ramiona, wypinałem pierś, tak żeby było widać wszystkie moje baretki, i ryczałem przez megafon: Słuchajcie mnie, żołnierze, słuchajcie uważnie!
I słuchali, jeszcze jak słuchali.”

Czytaj dalej „Życiowa porażka jest znacznie bardziej prawdopodobna niż życiowy sukces / „Hokus-pokus”, Kurt Vonnegut [ 122 | 2022 ]”

Czy opuszczający ziemię nigdy nie płaczą? / „Nieznajomy na tratwie”, Mitch Albom [ 121 | 2022 ]

atypowa ocena: 5/10

Swego czasu trochę zamieszanie zrobiła „Chata”, książka Williama P. Younga. Jedni byli zachwyceni oryginalnym i świeżym przedstawieniem Boga w trzech osobach, który był bardzo daleki od wyobrażeń znanych z najróżniejszych kościołów. W tym samym czasie drudzy bili na alarm, rozdzierając szaty ze względu na świętokradztwo i herezję ukazywania Boga Ojca jako kobiety (i to do tego czarnoskórej!). O powieści zrobiło się na krótką chwilę dość głośno, jednak głównie za sprawą jej kontrowersyjności. Mi samemu bliżej było do tej drugiej grupy odbiorców, którzy niekoniecznie polecali tę książkę kolejnym czytelnikom. Chętnie sięgam po lektury dotykające zagadnienia wiary, jednak niezmiennie uważam, że jest to temat delikatny, a nawet niebezpieczny. O cienkiej granicy między pogłębieniem a przeinaczeniem biblijnych prawd pisałem niedawno przy okazji recenzji książki Joanny Osesik.

O WIERZE BEZ PRZEKŁAMAŃ (?)

Dziś kilka słów o „Nieznajomym na tratwie”, powieści, która bez wątpienia nie tylko mi przypomni o „Chacie” Williama P. Younga i trwającej wówczas dyskusji. Wszakże najnowszą książkę Mitcha Alboma łączy z nią znacznie więcej niż miejsce na liście bestsellerów w Stanach Zjednoczonych. To kolejna powieść, która stara się przybliżyć czytelnikowi Boga i Jego działanie w świecie, które jest dalekie od tradycyjnego ujęcia.

Jestem ostrożny w sięganiu po tego typu książki, nie do końca ufając zachętom pochodzącym od wydawnictw. Gdyby nie mijały się one z prawdą, to praktycznie każda wydawana obecnie pozycja byłaby wybitnym i ponadczasowym dziełem literatury. W rozdmuchanym przez reklamy świecie wszystko jest wyjątkowe, jednak logika i rzeczywistość boleśnie weryfikują podsycane dobrą promocją oczekiwania. Ufam jednak niesponsorowanym recenzjom czytelników. To właśnie jedna z nich sprawiła, że postanowiłem sięgnąć po tę pozycję. Przesądziły słowa:

„Cieszę się, że Pisarz nie dokonał przekłamań w najważniejszym dla Chrześcijanina temacie, jak w powieści „Chata”. Widać, że dzieło to jest głęboko przemyślane, a jego fabuła ma także przyciągnąć ludzi, niewierzących. Książka na pewno zmusza do głębokich przemyśleń, ciężko zapomnieć o tym, co się w niej przeczytało”.

Czytaj dalej „Czy opuszczający ziemię nigdy nie płaczą? / „Nieznajomy na tratwie”, Mitch Albom [ 121 | 2022 ]”

A gdyby tak rzucić wszystko i rozpocząć szaloną przygodę? / „Rok zająca”, Arto Paasilinna [ 120 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Szukacie czegoś lekkiego na wakacje? Czegoś innego? Książki trudnej do sklasyfikowania? Sięgnijcie po „Rok zająca” od Arto Paasilinna! Cóż za dziwna była to przygoda. Nie wiesz co spotka Cię na kolejnej stronie, ale chcesz się dowiedzieć. Lektura wybitnie wciągająca jeśli lubicie slapstickowe klimaty…

Dwóch starszych, zmęczonych pracą i życiem facetów potrąca zająca. Jeden z nich postanawia sprawdzić czy przeżył zderzenie i… jak się okazuje – rozpoczyna z owym zającem wspólne,  szalone, pełne absurdalnych przygód życie.

Książka powstała w latach 70-tych, więc w tle natrafimy na żelazną kurtynę, komunizm i zimną wojnę. Akcja jest zupełnie nieprzewidywalna i radośnie szalona. To wielka siła literatury, że jedynym ograniczeniem pozostaje tutaj wyobraźnia autora. Arto Paasilinna wymyka się schematom i snuje wyjątkową opowieść, która bardziej należy do świata snów niż chłodnej, skandynawskiej logiki.

Nie ma sensu pisać tu więcej – po prostu daję kciuka w górę. Potrzebowałem tego typu lektury i świetnie się przy niej bawiłem. Jeśli szukacie czegoś lżejszego to szczerze Wam polecam „Rok zająca”. Książka ta zyskała szerokie grono fanów na całym świecie, i choć fenomenu tego nie potrafię wyjaśnić, to w pełni to rozumiem.

Kiedy dałem się wciągnąć w te pełne absurdu przygody, przypomniała mi się inna, znacznie nowsza powieść, szwedzkiego autora, Jonasa Jonassona – „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”. Powieść ta zawiera porównywalny poziom absurdu i opisuje wydarzenia nieprawdopodobne w sposób lekki i przyjemny.

Na podstawie tych dwóch książek, muszę przyznać, że odpowiada mi skandynawskie poczucie humoru, choć ta „dzika północ” kojarzy się nam głównie z kryminałami…

Nie jesteśmy wystarczająco bystrzy by zapobiec swojemu wyniszczeniu / „Miłość, Śmierć + Roboty” [ 119 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Cóż to była za przygoda! Na ogół unikam książek z „filmowymi okładkami” oraz chwalącymi się logiem Netflixa. W tym wypadku ciekawość wzięła górę i zdecydowanie nie żałuję tej decyzji.

„Miłość, Śmierć + Roboty” to tytuł zbioru animacji, które swego czasu otrzymały prestiżową nagrodę Emmy. Nie zostały jednak one wymyślone przez scenarzystów. Wszystkie powstały na podstawie opowiadań, które zebrane są w tej antologii.

W ostatnim okresie w moje ręce trafiło kilka zbiorów opowiadań. Lubię tę niedługą formę jako przeciwwagę dla potężnych powieści, po które regularnie sięgam. W tym samym czasie przedzierałem się przez „Na wschód do Edenu” Steinbecka, czytając wieczorami po kilka opowiadań wybranych przez Tima Millera. Nie wiem z jak potężnym zbiorem musiał się on zmierzyć, aby wybrać dla nas tyle „perełek”. „Miłość, Śmierć + Roboty” to czternaście wyjątkowych tekstów. To co łączy wszystkie historie – to niecodzienna koncepcja, dobry styl i skłonienie czytelnika do refleksji.

Czytaj dalej „Nie jesteśmy wystarczająco bystrzy by zapobiec swojemu wyniszczeniu / „Miłość, Śmierć + Roboty” [ 119 | 2022 ]”

Cenne przestrogi dla piszących / „Niepojętny uczeń”, Thomas Pynchon [ 118 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Wspomnieniom własnych myśli z dawnej przeszłości towarzyszą zazwyczaj ciarki zażenowania. Nie różni się to zbyt wiele od oglądania w starych albumach naszych zdjęć sprzed lat. Zastanawiamy się jakim cudem mogliśmy się ubierać w ten sposób i być poważnie traktowanymi. Rzecz w tym, że wszyscy wyglądali wówczas na poły dziwnie, na poły zabawnie. Dlatego również to co w danym czasie mówiliśmy, czy też pisaliśmy, należy oceniać poprzez pryzmat kontekstu przeszłości. Pisałem przed laty bloga (gdyby to jednego!), a dziś wzdrygam się na myśl, że ktoś miałby czytać moje niedojrzałe wydumki, albo, co gorsza, zmuszałby mnie do tego, abym sam sięgnął po swoje teksty!

ODWAGA KONFRONTACJI Z SAMYM SOBĄ

Spotkała mnie jednak niedawno miła niespodzianka, gdy znajoma, z którą nie miałem kontaktu od wielu lat, przesłała mi zanotowaną myśl z jednej z moich dawnych wypowiedzi, którą przechowywała w pudełku zawierającym najróżniejsze skrawki przeszłości, które postanowiła zachować, gdy należały jeszcze do ówczesnej teraźniejszości. Okazuje się, że może nie wszystko, co mój umysł produkował w latach studenckich, zasługuje na spalenie (albo przynajmniej zapomnienie). Możliwe, że to właśnie jakieś tego typu zdarzenie natchnęło Thomasa Pynchona, by nie tylko sięgnąć po swoje pierwsze opowiadania, ale również wydać je w formie zbioru „Niepojętny uczeń”.

Wielu z nas z natury unika w swoim życiu konfrontacji, nawet jeśli mamy przeprowadzić ją sami ze sobą. Niekoniecznie łatwo jest zmierzyć się z młodszą wersją samego siebie. Czy odważylibyście się na taką kawę, sami ze sobą, sprzed kilkunastu lat? Jakich rad byście sobie udzielili? A może obawiacie się tego, co byście usłyszeli od młodszej wersji siebie, pełnej jeszcze idealizmu i marzeń? Zbiór Thomasa Pynchona skłonił mnie do tego typu refleksji, zanim jeszcze wczytałem się w konkretne opowiadania.

Czytaj dalej „Cenne przestrogi dla piszących / „Niepojętny uczeń”, Thomas Pynchon [ 118 | 2022 ]”

Podróżowanie w czasie po japońsku / „Zanim wystygnie kawa”, Toshikazu Kawaguchi [ 117 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Nieczęsto rzucam się łapczywie na jakąkolwiek książkę. Co prawda aktualnie niecierpliwie oczekuję na „Dom” od Marilynne Robinson, ale na ogół jestem spokojny i wyważony, bo nie narzekam na brak lektur na moim „stosie hańby”. W przypadku powieści Toshikazu Kawaguchiego zrobiłem jednak wyjątek, ponieważ tak mnie zaintrygował opis tej książki, że zabrałem się do lektury zaraz po rozpakowaniu przesyłki od wydawnictwa.

PODRÓŻOWANIE W CZASIE PO JAPOŃSKU

„Zanim wystygnie kawa” czyta się szybko. To raczej krótka powieść, składająca się z czterech rozdziałów, opisujących cztery podróże w czasie… Tak, dobrze widzicie – to powieść o podróżowaniu w czasie, które możliwe jest w jednej z tokijskich kawiarni. Trzeba jeszcze powiedzieć, że tego typu „turystyka” obwarowana jest wieloma zasadami, które sprawiają, że podróże te nie mają aż tak wielu amatorów jak moglibyśmy się spodziewać. Niemalże wszystkie warunki poznajemy już w pierwszym rozdziale, więc nie będę o nich pisał w tym miejscu.

Czytaj dalej „Podróżowanie w czasie po japońsku / „Zanim wystygnie kawa”, Toshikazu Kawaguchi [ 117 | 2022 ]”

Piękne zdania o brzydkim życiu / „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”, Maya Angelou [ 116 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Maya Angelou jest postacią nietuzinkową, która dla wielu stała się symbolem głośnego sprzeciwu wobec nierówności. Ta afroamerykańska pisarka, która wychowała się na południu Stanów Zjednoczonych, choć zmarła blisko dziesięć lat temu, nadal inspiruje tysiące ludzi. Nigdy nie przestanie do nas przemawiać, nie tylko poprzez niezwykle przenikliwe słowa spisane w książkach, ale również jako przykład determinacji w walce o równość.

Dla wielu amerykanów ikona (odznaczona choćby Prezydenckim Medalem Wolności) wciąż pozostaje raczej nieznana w naszym kraju. Może się to zmienić za sprawą wydanej ostatnio autobiografii: „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”.  

PIERWSZA Z SIEDMIU AUTOBIOGRAFICZNYCH POWIEŚCI

Już sam tytuł wskazuje, że sięgamy po książkę niebanalną. Piękny tytuł nie jest jednak zapowiedzią łatwej lektury. Już pierwsze zdania nie pozostawiły we mnie cienia wątpliwości, że oto przyszło mi się mierzyć z kolejną książką, która będzie emocjonalnym rollercoasterem. Niestety, ale życie Mayi Angelou to zdecydowanie więcej dolin niż szczytów – przynajmniej w tej części, którą opisuje „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”.

Czytaj dalej „Piękne zdania o brzydkim życiu / „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”, Maya Angelou [ 116 | 2022 ]”