Przyspieszyć zakończenie wojny  / „Rzeźnia numer pięć czyli krucjata dziecięca”, Kurt Vonnegut, Ryan North, Albert Monteys [ 102 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

Zacząłem regularnie sięgać po powieści graficzne, i kolejny raz jestem zachwycony tą formą. „Rzeźnię numer pięć” znam dość dobrze, ponieważ czytałem tę książkę niedawno po raz drugi, a Kurt Vonnegut, z całym swoim cynizmem i specyficznym stylem, od lat należy do moich ulubionych autorów. Zastanawiam się jednak czy bez tej znajomości pierwowzoru, ta „pierwsza na świecie wierna komiksowa adaptacja” byłaby dla mnie równie zrozumiała?

CHODZIŁO O TO BY PRZYSPIESZYĆ ZAKOŃCZENIE WOJNY

Zacznijmy od tego, że Kurt Vonnegut należy do nielicznych jeńców wojennych, którzy przeżyli bombardowanie Drezna. Ten jeden z ostatnich rozdziałów 2 Wojny Światowej nie jest zbyt dobrze znany, w myśl zasady, że zwycięzców się nie sądzi. Zniszczenie tego miasta przez siły alianckie było jednak wyjątkowo okrutne i trudno znaleźć mi powód, żeby nie rozpatrywać go w kategoriach zbrodni wojennych.

Drezno nie miało w zasadzie infrastruktury wojskowej i stanowiło miejsce schronienia dla około 400 tysięcy uchodźców oraz robotników przymusowych z terenów okupowanych. Lotnictwo brytyjskie i amerykańskie przeprowadziło naloty dywanowe w dniach 13-14 lutego 1945 roku, używając przede wszystkim bomb zapalających. Zabito według różnych szacunków od 18 do nawet 200 tysięcy ludzi (w tym żołnierzy USA i Anglii, którzy jako jeńcy wojenni przebywali m.in. na terenach tytułowych rzeźni). Argument jakoby bombardowania te miały przyspieszyć zakończenie wojny, jest kiepskim usprawiedliwieniem dla niebywałej masakry, której ofiarami była przede wszystkim ludność cywilna.

Czytaj dalej „Przyspieszyć zakończenie wojny  / „Rzeźnia numer pięć czyli krucjata dziecięca”, Kurt Vonnegut, Ryan North, Albert Monteys [ 102 | 2022 ]”

Zadbaj o pogodę ducha  / „Tylko dziś się liczy”, Helmut Schlegel [ 101 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Ta niewielka lektura trafiła do mnie w najlepszym możliwym czasie. Mógłbym powtórzyć pytanie retoryczne za apostołem Pawłem: „Jeśli kto słabnie, czy i ja nie słabnę?” (2 Kor 11,29). Dopadło mnie ostatnio zmęczenie i zniechęcenie, którego dawno nie doświadczałem. Zwyczajnie osłabłem. Znacie pewnie ten stan, gdy ciężko nam odnaleźć w sobie chęci na cokolwiek. Właśnie wtedy otrzymałem zapytanie od wydawnictwa Święty Wojciech czy nie zechciałbym napisać recenzji książki, która wkrótce się ukaże. Jako, że wiadomość utrzymana była w bardzo miłym tonie, postanowiłem wstrzymać się ze szczerą odpowiedzią, że aktualnie niewiele mi się chce. W taki oto sposób trafiła do mnie niewielka publikacja Helmuta Schlegela – „Tylko dziś się liczy”. To zbiór refleksji i ćwiczeń duchowych w oparciu o „10 przykazań spokoju i szczęścia” sformułowanych i praktykowanych przez Jana XXIII. Prawdopodobnie sam nigdy bym po tę książkę nie sięgnął, ale trafiła do mnie w najlepszym możliwym czasie. Cóż, nie do końca wierzę w przypadki…

Czytaj dalej „Zadbaj o pogodę ducha  / „Tylko dziś się liczy”, Helmut Schlegel [ 101 | 2022 ]”

Zanurz się w życie starego pastora / „Gilead”, Marilynne Robinson [ 100 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

LITERACKA UCZTA DLA WYBRANYCH

„Gilead” to doskonała książka. Jestem pewien, że część czytelników będzie przy niej zasypiać i wielu podda się w trakcie lektury, nie zmieni to jednak mojej oceny – jest to kawał wyśmienitej literatury!

Zniechęcony kilkoma przeciętnymi książkami, które trafiły w ostatnim czasie w moje ręce, złapałem coś w rodzaju lekkiej „czytelniczej zadyszki”. W dobie gdy wszystko dzieje się tak szybko, zapragnąłem oddać się niespiesznej lekturze książki, która coś znaczy, wnosi i zostanie ze mną na dłużej. Marilynne Robinson dała mi dokładnie to czego w tym czasie potrzebowałem.

Świętuję drobny jubileusz – to setna recenzja książki, jaka trafia na mojego bloga. Ciężko uwierzyć ile się wydarzyło – zarówno globalnie, jak i „lokalnie” w moim życiu – w przeciągu tych 3 lat z okładem, od kiedy pisałem tu o powieści „Shantaram” G.D.Robertsa. Może przyjdzie czas na jakiś wspominkowy wpis, jednak wróćmy teraz do książki Marilynne Robinson.

Celowo to zaszczytne, setne miejsce, zarezerwowałem dla prozy tej ulubionej autorki Baracka Obamy, ponieważ i ja zapałałem do niej najserdeczniejszą sympatią. Z radością dałem zaprosić się do Gileadu (małego miasteczka w stanie Iowa), gdzie tylko z pozoru niewiele się dzieje. Stary John Ames snując swoją historię wylewa kojący balsam na naszą duszę. Dawno żadna lektura nie dała mi tyle pożywki do głębszej refleksji, a jednocześnie sprawiła, że niezależnie od tego czy się w danej chwili śmiałem czy smuciłem, wiedziałem że spędzam czas przy naprawdę wartościowej książce.

„Gilead” utwierdza mnie w przekonaniu, że nagroda Pulitzera nie trafia do nikogo z przypadku. Jest to uczta, choć nie każde czytelnicze podniebienie będzie w stanie docenić niezwykłe walory serwowanego przez Robinson dania.

Czytaj dalej „Zanurz się w życie starego pastora / „Gilead”, Marilynne Robinson [ 100 | 2022 ]”

Właściwa droga nie jest łatwa / „Wędrówka Pielgrzyma”, John Bunyan [ 99 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

NIESTARZEJĄCY SIĘ KLASYK

Po „Wędrówkę Pielgrzyma” sięgnąłem po raz pierwszy już wiele lat temu, a jestem także niemalże pewien, że gdy byłem jeszcze małym chłopcem, fragmenty tej książki czytali mi do snu rodzice. To pod wieloma względami dzieło niezwykłe. Używając prostych ilustracji opowiada o sprawach wagi życia i śmierci (i to w wiecznym wymiarze). Dlatego – choć mój stos książek, które planuję przeczytać, wcale się nie zmniejsza – zdecydowałem się na ponowną lekturę tej klasycznej pozycji Johna Bunyana, która wydana została – uwaga – w 1678 roku!

W mojej pamięci tkwiła zakodowana informacja, że „Wędrówka Pielgrzyma” jest drugą, zaraz po Biblii, najbardziej poczytną książką w historii. Niestety, ale po weryfikacji okazało się, że choć Pismo Święte rzeczywiście znajduje się na szczycie bestsellerów wszechczasów, to jednak na kolejnych miejscach próżno szukać książki Johna Bunyana. Na podium znajdziemy jeszcze „Wyjątki z dzieł przewodniczącego Mao Tse-Tunga” oraz serię J.K. Rowling o „Harrym Potterze”.

To co jest weryfikowalną prawdą na temat „Wędrówki Pielgrzyma” to stwierdzenie, że książka ta przez długie lata pozostawała najpoczytniejszą powieścią chrześcijańską w Anglii, która miała nie tylko przemożny wpływ na twórczość tak wielkich autorów jak C.S. Lewis, Charlotte Bronte, Mark Twain czy John Steinbeck, ale przede wszystkim dotknęła życia setek tysięcy czytelników. Od 1678 roku „Wędrówka Pielgrzyma” przetłumaczona została na ponad sto języków i stale jest wznawiana! Można powiedzieć, że ta książka się nie starzeje, ponieważ opowiada o czymś ponadczasowym. Dlatego wciąż jest chętnie czytana na całym świecie. Choć język i ilustracje nie są „dzisiejsze” to wciąż pozostają zrozumiałe i skłaniają do szczerej refleksji.

Czytaj dalej „Właściwa droga nie jest łatwa / „Wędrówka Pielgrzyma”, John Bunyan [ 99 | 2022 ]”

Chwalebnie i przerażająco przejściowi / „Antropocen. Twój i mój świat”, John Green [ 98 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

KILKADZIESIĄT RAZY „JESZCZE TYLKO JEDEN”

Nie jest łatwo napisać dobry esej. Osoby, które twierdzą inaczej po prostu nigdy nie były zmuszone do zwięzłego sformułowania myśli na piśmie, w taki sposób, aby ich tekst nie tylko zawierał konkretną strukturę, ale też cokolwiek wnosił do życia czytelnika. Wiem, że w momencie gdy piszę te słowa, blisko 300 000 maturzystów stara się „wstrzelić w klucz” by zdobyć 50 punktów za swoje wypociny. Myślę, że zgodnym chórem moglibyśmy teraz stwierdzić – napisanie dobrego eseju nie jest tak proste jak wysikać dziurkę w śniegu!

John Green zdaje się zadawać kłam tej tezie. Sięgając po „Antropocen” otrzymujemy ponad czterdzieści doskonałych tekstów! Pisze on z niebywałą wręcz lekkością, a każdy z zebranych esejów coś wnosi.

Czytam ostatnio dużo książek. Więcej niż kiedykolwiek wcześniej w moim życiu. Nie traktujcie tego jako przechwałki. Po prostu zrezygnowałem z wielu innych pochłaniaczy czasu na rzecz lektury. Nie zawsze zresztą dobrej, i nie zawsze coś wnoszącej. W związku z tym robię się coraz bardziej wybrednym i krytycznym czytelnikiem. Powoli wyzbywam się wyrzutów sumienia gdy rezygnuję z kończenia jakiejś książki, która zaczyna mnie bardziej męczyć niż cieszyć. Niech zatem wystarczającą rekomendacją „Antropocenu” będzie dla was to, że kończąc poszczególne eseje Greena obiecywałem sobie, że przeczytam „jeszcze tylko jeden” zanim zabiorę się za odkładane obowiązki. Tak, te teksty są tak dobre…

Czytaj dalej „Chwalebnie i przerażająco przejściowi / „Antropocen. Twój i mój świat”, John Green [ 98 | 2022 ]”

Niech miłosierdzie zwycięża nad sądem!

Słowo Boże obfituje w cudowne obietnice. Każdy naśladowca Jezusa wielokrotnie doświadczył pocieszenia, które spotkało go dzięki lekturze Pisma Świętego. Czytamy tam przejmujące historie najzwyklejszych ludzi, którzy doświadczali rzeczy nadzwyczajnych: „Dzięki wierze pokonali oni królestwa, zaprowadzili sprawiedliwość, doczekali spełnienia obietnic, zamknęli paszcze lwom, zgasili moc ognia, uniknęli ostrza miecza, wydźwignęli się z niemocy, stali się mężni na wojnie, zmusili do odwrotu obce wojska” (Hbr 11:33-34 ).

Czymś zupełnie naturalnym i co do zasady bardzo dobrym jest to, że gdy znajdziemy na kartach Biblii pocieszenie, zapamiętujemy cenną obietnicę i chętnie się nią dzielimy. Gdy coś pokrzepiło nas w trudnej chwili – ufamy, że taki sam efekt przyniesie w życiu innych. Wynika to z troski i miłości, że posyłamy „nasze ulubione” fragmenty Słowa Bożego tym, którzy przechodzą trudniejsze chwile. Te „klejnoty obietnic Bożych” już przed laty trafiały w formie obrazów na ściany chrześcijańskich domów, a dziś coraz częściej są nadrukowywane na kubki, breloczki, koszulki, długopisy czy też ściągamy je jako tapetę do naszych smartfonów. W tym dobrym – wynikającym z jak najlepszych intencji – zwyczaju kryje się jednak pewne niebezpieczeństwo. Z czasem możemy zgubić pierwotny sens danej obietnicy!

CZY KAŻDA OBIETNICA NAS DOTYCZY?

Wspominam o tym, ponieważ wielokrotnie spotykam się z sytuacjami, gdy ktoś uchwycił się słów, które choć są piękne i pełne nadziei, zostały wypowiedziane w konkretnym kontekście, którego nie wolno nam ignorować. Ogromna rzesza naśladowców Jezusa Chrystusa zmaga się z tym, że tą drogą niestety idą samotnie – małżonkowie, dzieci, rodzice nie tylko nie zdecydowali się powierzyć swojego życia Bogu, ale są często wrogo nastawieni do chrześcijan. Jakże piękne są słowa, które znajdujemy w Dziejach Apostolskich (i jak chętnie przyjmowane i powtarzane): „Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony – ty i twój dom” (Dz 16:31). Cóż za cudowna obietnica! Jakże chciałbym ją przekazać wszystkim, którzy zmagają się z odrzuceniem (albo przynajmniej obojętnością) w swoich domach! Wierz w Jezusa – to tylko kwestia czasu aż wszyscy członkowie twojej rodziny będą zbawieni, bo tak zapewnia nas Słowo Boże! Ale czy tak jest w istocie?

Czytaj dalej „Niech miłosierdzie zwycięża nad sądem!”

Sentymentalny powrót w nieznane miejsce / „Bezimienne miasto. Gra paragrafowa”, Giny Valris [ 97 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

POWRÓT DO LAT MŁODOŚCI

Sięgając po grę paragrafową „Bezimienne miasto“ przeniosłem się w czasie o blisko dwie dekady wstecz. Znów spędzałem zimowe ferie u mojego przyjaciela, który przeżywał swoje pierwsze zauroczenie fantastyką. Przysługujący nam czas przy komputerze dawno został przekroczony, więc zostało nam przebywanie w świecie wyobraźni. Pamiętam te noce, gdy, zamiast spać, wsłuchiwałem się w spokojny głos przyjaciela, który snuł najbardziej absurdalne scenariusze. Bez wątpienia była to synteza przeczytanych przez niego opowiadań fantastycznych, najnowszych gier komputerowych oraz zmagań, którym stawialiśmy czoła jako nastolatkowie.

Oczywiście to w czym brałem przed laty udział, nie było typową grą paragrafową. Był to strumień świadomości mojego przyjaciela, który co jakiś czas proponował mi dokonanie wyboru co dalej zrobić ma bohater, w którego się wcieliłem. Nie mogłem wtedy przegrać, ponieważ on chciał nieprzerwanie snuć swoją opowieść, a dodatkowo nie mieliśmy zbyt wielu innych pomysłów na mitrężenie czasu, które jest przywilejem młodości. Sięgając po „Bezimienne miasto” jest inaczej. Po pierwsze – to prawdziwa gra paragrafowa. Po drugie – można w niej szybko zginąć, co udało mi się już przy pierwszym podejściu.

Czytaj dalej „Sentymentalny powrót w nieznane miejsce / „Bezimienne miasto. Gra paragrafowa”, Giny Valris [ 97 | 2022 ]”

David Livingstone – Za nim pójdą inni. / Janet & Geoff Benge [ 96 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Uwaga, ocena nie dotyczy ani osoby Davida Livingstona, ani stylu samej biografii. W przypadku tej serii ocena bardziej odzwierciedla na ile zetknięcie z daną postacią skłoniło mnie do osobistej refleksji.

David Livingstone  to szósta książka z serii Chrześcijańscy bohaterowie dawniej i dziś, którą przeczytałem. Kieruję się tu chronologią czasu, w którym żyli poszczególni misjonarze, a nie kolejnością tworzenia poszczególnych tomów przez Janet i Geoffa Benge.

Wcześniejsze recenzje z serii:

Hrabia Zinzendorf (1700-1760)
John Wesley (1703-1791)
William Carey (1761-1834)
John Williams (1796-1839)
Adoniram Judson (1788-1850)

O autorach i całej serii więcej pisałem tu: Chrześcijańscy bohaterowie dawniej i dziś

GDY AFRYKA BYŁA JESZCZE BIAŁĄ PLAMĄ

Czytam aktualnie zbiór esejów Johna Greena „Antropocen. Twój i mój świat”. Autor dokonuje tam szeregu ciekawych obserwacji na temat tego, jak bardzo zmieniają się warunki życia w ostatnim czasie. Wspominam o tym, ponieważ biografia Davida Livingstona dobitnie obrazuje tempo przemian naszego świata.

Nie minęło przecież tak wiele czasu, a wiele rzeczy zmieniło się diametralnie (i to często niejednokrotnie). Dorastał on około 200 lat temu pod Glasgow. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie to, że 12 letnie dziecko pracuje po 14 godzin dziennie w szwalni i nie narzeka? Taki był David, ponieważ wiedział, że to ciężki los, który jest udziałem wszystkich dzieci w okolicy. Zamiast poddać się marazmowi i rozpaczy, opracował system, w którym podczas pracy, co jakiś czas zerkał do książek, aby uchwycić choć jedno zdanie z woluminu rozłożonego pod krosnem. Następnie – w trakcie mechanicznie powtarzanych zadań – rozmyślał nad znaczeniem przeczytanej myśli. Muszę przyznać, że już wczesna młodość Davida Livingstona mocno mnie skonfrontowała. Co ja robiłem w wieku 12 lat? Obawiam się, że choć nie pracowałem po 14 godzin, i tak przeczytałem znacznie mniej książek od bohatera tej biografii. Jego pozytywne nastawienie względem znoszonych trudów, oraz niebywała chęć poszerzania horyzontów, sprawiły, że stał się jednym z bardziej znanych podróżników i odkrywców.

Czytaj dalej „David Livingstone – Za nim pójdą inni. / Janet & Geoff Benge [ 96 | 2022 ]”

Auschwitz nie spadło na nas niespodziewanie / „Jak wychować nazistę”, Gregor Ziemer [ 95 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Ciężko pozbierać mi myśli po reportażu Gregora Ziemera. To książka, której lektura jest bardzo przykra, ale jednocześnie niezwykle potrzebna. Zwłaszcza, że to unikatowa praca, powstała w 1941 roku! Nie słyszałem wcześniej o istnieniu tego reportażu opisującego proces fanatycznej edukacji w III Rzeszy. Został on niedawno „na nowo odkryty” i udostępniony szerszemu gronu odbiorców wysiłkami wydawnictwa Znak. Warto jednak wiedzieć, że o jego wartości i rzetelności świadczyć może choćby to, że wykorzystywano jego fragmenty jako dowód w powojennych procesach norymberskich.

ŚWIADEK WYJĄTKOWEGO MROKU

Kim jest Gregor Ziemer i dlaczego napisał o tym jak wychować nazistę? To Amerykanin, który żył w Berlinie w latach poprzedzających wojnę. Na własne oczy widział przemianę Niemiec po dojściu Hitlera do władzy. Z trwogą przyglądał się nastrojom społecznym i coraz bardziej niepokojącym przejawom nienawiści rasowej, przyjmującej najróżniejsze formy. Jako dyrektor Szkoły Amerykańskiej w Berlinie, zechciał przyjrzeć się nazistowskiemu procesowi edukacji. Udało mu się uzyskać odpowiednie pozwolenia (ach ta niemiecka biurokracja!) dzięki odpowiednim kontaktom w środowisku oraz kilku łapówkom. W 1939 roku – w miesiącach bezpośrednio poprzedzających agresję Niemiec na nasz kraj – Gregor Ziemer wizytował wszystkie rodzaje placówek odpowiedzialnych za kształtowanie kolejnych pokoleń nazistów.

Nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie jak trudnego zadania podjął się autor. Jestem przekonany, że nie chciał widzieć tego, co jego oczy zmuszone były oglądać. Jeden z nazistów z satysfakcją odnotował, że „Amerykanin nie wytrzymał” wizyty w placówce sterylizacyjnej. Widział tam przeprowadzane niemal taśmowo zabiegi dzięki, którym jeden z jego rozmówców mógł pochwalić się z dumą, że od kilku lat w Niemczech nie urodziło się dziecko z daltonizmem. Cóż – nie był to cud Bożej opatrzności. Był to wynik bezdusznej sterylizacji wszystkich „obciążonych genetycznie jednostek”, które nie przyczyniały się do „wzmacniania rasy”.

W „Jak wychować nazistę” przeczytamy wiele strasznych rzeczy. Gregor Ziemer choć nie chciał oglądać tych rzeczy, miał jednocześnie świadomość, że to jego dziejowa odpowiedzialność. Być może był jedynym nie-nazistą, który został w tamtym czasie dopuszczony jako obserwator tak blisko całego procesu edukacji. Skrupulatnie notował wszystkie swoje rozmowy i obserwacje, choć jak sam zaznacza, wiele z tego co doświadczył, tak mocno nim wstrząsnęło, że nawet brak zapisków nie wiele by zmienił w kwestii jego pamięci.

Czytaj dalej „Auschwitz nie spadło na nas niespodziewanie / „Jak wychować nazistę”, Gregor Ziemer [ 95 | 2022 ]”

Historia zasadniczo dobrych ludzi / „Zabić drozda. Powieść graficzna”, Fred Fordham [ 94 | 2022 ]

atypowa ocena: 10/10

Niedawno miałem okazję po raz pierwszy poddać recenzji powieść graficzną. Był to należący do amerykańskiej klasyki „Wielki Gatsby”. Zachwycony tą nową dla mnie formą obcowania z wielką literaturą, wyznałem, że „chcę więcej”! Wydawnictwo Jaguar postanowiło spełnić moje życzenie i tym sposobem trafiło do mnie Zabić drozda”. Sporo łączy te dwie książki.

Przede wszystkim „Zabić drozda” należy do grupy tych ponadczasowych powieści, które zawsze będą (i powinny być) czytane. Książka ta przyniosła Harper Lee nagrodę Pulitzera, która zarezerwowana jest dla najlepszej (a nie najlepiej sprzedającej się – co jest znaczną różnicą) literatury.

Po drugie, za adaptację tekstu w przypadku tych dwóch powieści, odpowiadał Fred Fordham. Byłem zachwycony jego pracą przy „Wielkim Gatsby’m”, wydaje mi się jednak, że w przypadku „Zabić drozda” poradził sobie z tym niełatwym zadaniem jeszcze lepiej. Przełożyć tekst powieści na grafikę jest dla mnie czymś niewyobrażalnym i bez dwóch zdań wymaga po prostu talentu. Narysować książkę tak by nie straciła swojego przekazu?! Fred Fordham to potrafi.

Po trzecie – piękne ilustracje. O ile „Wielki Gatsby” powstał we współpracy z Ayą Morton, to tym razem Fred Fordham pokusił się o samodzielne wykonanie wszystkich grafik. Zrobił to pierwszorzędnie, oddając klimat powieści Harper Lee. Oczywiście to moja subiektywna opinia, wygłoszona przez osobę, której rysunkowego kota można odróżnić od konia jedynie dzięki posiadanym wąsom i podniesionemu ogonkowi. Jeśli nie do końca ufacie mojej ocenie zapraszam do przyjrzenia się zdjęciom.

Czytaj dalej „Historia zasadniczo dobrych ludzi / „Zabić drozda. Powieść graficzna”, Fred Fordham [ 94 | 2022 ]”