Zanim narodził się błędny rycerz / „Świadek zwany Cervantesem”, Begona Valero [ 206 / 2026 ]

atypowa ocena: 8/10

Wszyscy doskonale znamy starą, życiową prawdę mówiącą o tym, że nie należy oceniać książki po okładce. To mądra maksyma, którą należy czasem stosować literalnie, bo prawdopodobnie nigdy nie sięgnąłbym po „Świadka zwanego Cervantesem”, gdybym spojrzał jedynie na zewnętrzną oprawę graficzną tej powieści. Wizualnie książka po prostu nie przyciągnęłaby mojej uwagi, a specyficzny, jaskrawoczerwony tytuł odcinający się na tle żółtej poświaty wywołał we mnie natychmiastowe skojarzenie z „grafikami” tworzonymi przez mojego (kochanego!) Tatę.

Kiedy otrzymałem propozycję podjęcia się lektury tej powieści, jej opis wydawniczy na tyle mnie jednak zaintrygował, że postanowiłem dać jej szansę. Nie uważam się za konesera literatury historycznej, ale wyznaję zasadę, że w czytelnictwie warto próbować nowych, nieznanych rzeczy. Dodatkowym magnesem był fakt, że akcja opowieści osadzona jest w XVI wieku, a jeśli o którymś okresie w dziejach ludzkości (nie licząc oczywiście przełomu XX i XXI wieku) wiem cokolwiek więcej, to właśnie o tamtych realiach. Dziś, będąc już po lekturze, ogromnie się cieszę, że podjąłem to wyzwanie. Największym atutem tego dzieła jest bowiem to, że ono po prostu, najzwyczajniej w świecie, wciąga na długie godziny.

BEGOÑA VALERO = TRIUMF PASJI

Za tą historią stoi Begoña Valero, hiszpańska autorka, której literacka droga jest niezwykle inspirująca dla wszystkich piszących hobbystycznie, amatorsko, bez ukończonych prestiżowych kursów, ale za to z olbrzymią, wewnętrzną pasją. Valero udowadnia, że miłość do opowiadania historii jest ważniejsza niż znajomości w wydawnictwach. Nie będąc zawodową literatką, napisała książkę, która nie tylko zachwyciła krytyków, ale przede wszystkim znalazła niezwykle szerokie grono odbiorców. Jestem wręcz pewien, że zaczynając pisać tę powieść, autorka nie spodziewała się tak ogromnego zamieszania wokół swojego nazwiska, tak wielu wznowień na rynku hiszpańskim oraz faktu, że jej dzieło doczeka się tłumaczeń na inne języki, w tym na język polski. To piękna lekcja dla każdego, kto marzy o własnej powieści – pasja i rzetelne serce do historii mogą zaowocować sukcesem. Nie jest to na pewno zasada, bo wiele świetnych powieści utknęło w szufladach, ale bez wątpienia „Świadek zwany Cervantesem” może być inspiracją dla wielu amatorskich autorów.

Czytaj dalej „Zanim narodził się błędny rycerz / „Świadek zwany Cervantesem”, Begona Valero [ 206 / 2026 ]”

Adwokat, Randy Singer [10 | 2020]

atypowa ocena: 10/10 !

Dawno nie czytałem tak dobrej książki. Z całego serducha polecam ją wszystkim, których lubię. Warto oddać się lekturze ze świadomością, że będzie to co najmniej kilka wieczorów. Powieść w pełnym znaczeniu tego słowa. Konstrukcja i głębia chwilami zachwyca. Ale nader wszystko – wciąga i daje do myślenia. Niestety coraz rzadziej się zdarza, abym po odłożeniu książki myślał o niej przez kolejne dni. Adwokat do tego doprowadził – dlatego oceniam go najwyżej jak mogę w mojej subiektywnej skali szopów.

Ale po kolei. Muszę przyznać się do mojej słabości oceniania książek po okładce. Wiem, wiem – nie powinno się tak. Ale nie będę tego ukrywał – wciąż na mojej kupce wstydu (książek o statusie – „do przeczytania”) znajduje się kilka pozycji, które wybrałem ze względu na jakość ich wydawani. Adwokat Singera wpadł mi w oko już (o zgrozo!) lata temu. Kilkakrotnie wpadł w moje ręce w księgarni, a opis znajdujący się z tyłu okładki sprawił, że trafił na specjalną listę „książek, z których bym się ucieszył”.

Adwokata dostałem w prezencie. Cóż za wspaniały jest to prezent. Niestety upłynęło jednak sporo czasu zanim z półki książka ta trafiła do moich rąk. Może tak być dlatego, że odstraszała mnie swoim rozmiarem. 102 rozdziały na blisko 500 stronach! W dobie gdy wszystko musi być szybko i nawet z czytania książek, niektórzy zrobili sport – ciężko zacząć powieść, która wiemy, że zajmie nam sporo czasu. Wydawcy często pompują króciutkie tytuły w ten sposób, że mają blisko 200 stron po to byśmy po lekturze poczuli się dobrze, bo przeczytaliśmy całkiem grubą książkę. Tutaj tego nie doświadczysz. Od pierwszych zdań czujemy, że do ręki wzięliśmy solidne dzieło. Randy Singer wykonał tytaniczną pracę badawczą zanim w ogóle rozpoczął pisanie. I ten trud się opłacił…

Nie byłem pewien czy powieść historyczna to gatunek, który mi „podejdzie”. W tym wydaniu była to uczta i chcę więcej. Momentami przymykając oczy miałem wrażenie, że jestem uczestnikiem wydarzeń w starożytnym Rzymie. Singer naprawdę przybliżył mi te odległe czasy początku I wieku. Dużym ułatwieniem w lekturze (przynajmniej w początkowej fazie, gdy wszystko jest nowe) okazał się umieszczony na samym początku wykaz postaci z informacją, które są fikcyjne, a które historyczne.

Bo i rzeczywiście przez całą powieść miesza się tu historia z fikcją, która jest na tyle prawdopodobna i tak też opisana, że może jest bliższa prawdzie niż mogłoby się wydawać. Dla czytelników Pisma Świętego szczególną gratką będzie to, że tytułowy adwokat to znany nam Teofil ze wstępów do Ewangelii Łukasza i Dziejów Apostolskich:

Skoro już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń, które wśród nas się dokonały, jak nam to przekazali naoczni od samego początku świadkowie i słudzy Słowa, postanowiłem i ja, który wszystko do początku przebadałem, dokładnie kolejno ci to opisać, dostojny Teofilu, abyś upewnił się o prawdziwości nauki, jaką odebrałeś.

[Ewangelia Łukasza 1,1-4]

Pierwszą księgę, Teofilu, napisałem o tym wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, gdy udzieliwszy przez Ducha Świętego poleceń apostołom, których wybrał, wzięty został w górę;

[Dzieje Apostolskie 1,1-2]

Myliłby się jednak ktoś, kto myślałby, że cała książka to wariacja na temat biblijnych wydarzeń. Ta książka to znacznie więcej i zabiera nas tak daleko w głąb życia Teofila, że zastanawiamy się w pewnym momencie, czy opisane spotkanie z Jezusem podczas Jego procesu w ogóle miało sens?! Czasem trzeba jednak wielu lat by ziarenko kiedyś zasiane w odpowiednim czasie wydało owoc. Znamy to przecież z życia…

Nie chcę opisywać fabuły – by nie odbierać Wam frajdy z lektury. Napiszę jedynie, że bez dwóch zdań – WARTO. To jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem. Nieraz sięgałem po popularne tytuły z listy bestsellerów i kończyłem je z rozczarowaniem, ponieważ miałem przeświadczenie, że nawet ja mógłbym napisać taką książkę. W tym wypadku jest inaczej. Chylę czoła przed Randy Singerem. Mało kto jest w stanie napisać taką książkę! Wykreować taką postać, tak bogaty świat – i jeszcze wpisać to w istniejący świat, którego wiele szczegółów znamy nie tylko z książek historycznych, ale również z Pisma Świętego.

Bez bicia przyznaję się, że często gdy sięgam po książkę wieczorem, po kilku stronach zaczynają mi się kleić oczy. Jeśli powyższe argumenty nie przekonały Was, że warto sięgnąć po Adwokata dodam na koniec to, że ostatnia część tak mnie wciągnęła, że książkę kończyłem po 2 w nocy. Kupować, czytać i dawać jako prezent innym!