atypowa ocena: 3/10


Lubię sięgać po kryminały nieznanych mi autorów, jednak powinienem być już na tyle mądry, by wiedzieć, że „Bestseller platformy Amazon” nie jest najlepszą rekomendacją, która obiecuje nam wybitną książkę. Miano bestsellera zbyt łatwo dziś zdobyć, ponieważ nie dotyczy ono najlepiej sprzedających się pozycji! Chodzi po prostu o sprzedaż określonej ilości egzemplarzy. Dla przykładu, by stać się bestsellerem New York Timesa, wystarczy sprzedać 5 tysięcy książek. Nie jest to wielkie wyzwanie w kraju liczącym ponad 330 milionów mieszkańców. Sami możecie dokonać obliczeń… Nie powinno nas dziwić, że niemalże każda książka jest bestsellerem.
Wracając jednak do Ciphera, bestsellera platformy Amazon, odnosi się wrażenie, że napisany on został z nadzieją, że wkrótce Netflix wykupi prawa do ekranizacji tego kryminału. Cały scenariusz jest gotowy i nie będzie wymagał nawet zbytniego wysiłku przy adaptacji go na netflixowe standardy. Isabella Maldonado zadbała o odpowiednią reprezentację mniejszości etnicznych. Główna bohaterka jej opowieści jest latynoską. Byłą wicedyrektorką FBI jest silna Afroamerykanka, która była oczywiście uciskana zewsząd i nikt nie dawał jej szans na awans, ale swoją ponadprzeciętną pracą i wytrwałością pokazała innym miejsce w szeregu. Postaci najmniej pozytywne to – o dziwo! – biali mężczyźni. Cipher – chory psychicznie przestępca, odpowiedzialny za mordowanie tabunów bezbronnych kobiet – jest silnym, białym mężczyzną.
Chciałoby się stwierdzić, że to nic zaskakującego. Przecież czytelnicy chcą czytać o silnych kobietach, które dokopują mężczyznom znęcającym się nad słabszymi. Z każdą jednak stroną coraz bardziej przeszkadzał mi nadmiar amerykańskiego patosu, który serwuje nam autorka. Jest chyba coś w mentalności mieszkańców USA, że wszystko musi być największe. Stąd też sprawą Ciphera bardzo szybko żyje cały świat.

I tu moim zdaniem autorka nieco przeszarżowała. Bo skoro całe biuro FBI deleguje wszystkie środki by namierzyć jednego człowieka, to naprawdę ta książka powinna być znacznie krótsza. Tymczasem wciąż pozostaje on nieuchwytny, i bez przeszkód podróżuje po całych Stanach, jednocześnie regularnie kontaktując się ze społeczeństwem za pomocą mediów społecznościowych. Całkowicie tego nie kupuję…
Jest w tej historii kilka absurdalnych momentów, o których nie wspomnę w tym miejscu, ponieważ byłyby to spoilery. Uwierzcie mi po prostu, że autorka zapędziła się kilka razy w kozi róg i postanowiła wybrnąć z tej sytuacji po najmniejszej linii oporu. Szkoda…
Książkę czyta się szybko i wciąga, bo takie są przecież kryminały, ale trudno mi ocenić ją wysoko. Główna bohaterka – agentka specjalna Nina Guerrera – jest nie tylko przerysowana, ale w moim odczuciu po prostu niesympatyczna. Rozumiem, że traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa i młodości mogły ją skrzywić, jednak w takiej sytuacji nie powinna być dopuszczona do pracy w terenie.

Moim największym zarzutem jest jednak ten ciężkostrawny patos. O ile przywykłem do pewnych nieścisłości w kryminałach i przymykam oko na to, że zazwyczaj gdy autor nie ma świeżych pomysłów, decyduje się, że telefony komórkowe nagle się rozładowują albo tracą zasięg, to jednak styl Isabelli Maldonado był dla mnie wyzwaniem:
„- Zrobiłam to, ponieważ Biuro cię potrzebuje. – Postukała się palcem wskazującym w klatkę piersiową. – I mnie też. – Nina nie odpowiedziała, więc Shawna kontynuowała podniesionym głosem: – FBI to organizacja, w której większość wciąż stanowią biali mężczyźni. Kiedy mnie przyjmowali, niewiele kobiet pracowało jako pełnoprawne agentki. Wyobraź sobie, jak zareagowali na czarnoskórą kobietę. Podobnie jak ty, pracowałam ciężej niż inni, żeby udowodnić swoją wartość. Stacjonowałam na gównianych posterunkach, brałam gówniane sprawy i używałam gównianego sprzętu, ale schowałam dumę do kieszeni i po latach pracy zdobyłam pozycję, dzięki której mogłam przecierać szlaki innym. Tak właśnie było w twoim przypadku i nie mam zamiaru za to przepraszać. – Ciężko westchnęła.”
I może nie ma potrzeby więcej tu pisać (ciężkie westchnięcie). Kryminał brutalny i wulgarny. Jest wiele lepszych na rynku, które mógłbym polecić w tej kategorii.
„Cipher” pomyślany jest jako rozpoczęcie cyklu, ale nie polubiłem się na tyle z głównymi bohaterami aby towarzyszyć im w kolejnych częściach.
Choć nie ukrywam, że jestem ciekaw jaką sprawę wymyśli im Isabella Maldonado, skoro już pierwsza angażowała całe Stany Zjednoczone… A zdaje się, że każda kolejna powinna być tylko większa…

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl


