Absolutne zepsucie nie zna granic / „Żyda dla przykładu”, Jacques Chessex [ 138 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

ABSOLUTNE ZEPSUCIE NIE ZNA GRANIC

„I nagle zrozumiałem: istnieje absolutne zepsucie, czysta perwersja, rozgrzana do białości na własnych ruinach, która odbudowuje się po potępieniu”.

Ta niedługa opowieść zostanie ze mną na długo. Czasem zastanawiam się, dlaczego wciąż to sobie robię, że sięgam po tak smutne historie. Ale uważam, że chociaż tyle jesteśmy winni minionym pokoleniom – by wiedzieć i pamiętać o tym co się działo, i do czego zdolny jest człowiek zarażony nienawiścią.

Autor zabiera nas do Szwajcarii, której udało zachować się neutralność i nie być wciągniętą w szaleństwo 2 Wojny Światowej. Tak przynajmniej powszechnie sądzimy, ignorując poniekąd fakt licznych (głównie alianckich) nalotów, które dotknęły ten kraj (w latach wojny ogłoszono tam ponad 7 tysięcy alarmów lotniczych). Czy otoczona zewsząd nazistami Szwajcaria mogła być faktycznie w pełni neutralna? Czysta logika podpowiada nam, że nie. Na jej terytorium żyło wielu sympatyków Hitlera, którzy wierzyli w zwycięstwo III Rzeszy i ostateczne rozwiązanie. Jasques Chessex wychowywał się w jednym z pięknych szwajcarskich miasteczek, które haniebnie zapisało się w historii.

Propaganda nazistowska oddziaływała na umysły „pokrzywdzonych” ludzi, nie zważając na granice. Również wielu szwajcarów niosło na swoich barkach ciężar wojny, do której oficjalnie nie przystąpili. Nie było jednak pracy, wystarczającej ilości odpowiedniej jakości pożywienia, brakowało podstawowych dóbr, a kolejne interesy upadały pogrążając wielu w rozpaczy i skrajnej biedzie. Nic dziwnego, że szukano winnych, i chętnie słuchano tych, którzy wskazywali palcami konkretne odpowiedzi. Wielu bolało to, że Żydzi zdawali się być odporni na dotykający wszystkich kryzys. Taki obraz rysuje Jacques Chessex, kreśląc sylwetki tych, w których sercach sączący się jad nienawiści trafił na podatny grunt i zaowocował knuciem zbrodni.

Czytaj dalej „Absolutne zepsucie nie zna granic / „Żyda dla przykładu”, Jacques Chessex [ 138 | 2022 ]”

Monolog furiata / „Byk”, Szczepan Twardoch [ 137 | 2022 ]

atypowa ocena: 3/10

Nie polecam. Jeśli miałbym napisać więcej – zdecydowanie nie polecam tej książki.

Co to było? Dlaczego Wydawnictwo Literackie zdecydowało się to wydać? Czy gdyby nie nazwisko autora, ktokolwiek zdecydowałby się na publikację tego „dzieła”? Jestem lekko zdziwiony i mocno zdegustowany.

„Byk” jest pomyślany jako monodram, ale choć tekstu w nim tyle co kot napłakał, to i tak zdążył mnie niemiłosiernie zmęczyć. Oczekiwania owszem miałem spore, bo to przecież Szczepan Twardoch, jakby nie patrzeć ceniony (i wielokrotnie nagradzany) autor. Ale wyprodukował i sprzedał nam bełkot, z którego jakby wyciąć przekleństwa, niewiele by zostało. Jedno jest pewne – jeśli jakiś teatr zdecyduje się wystawić ten monodram na swoich deskach, wiem, że ja nie usiedziałbym na tej sztuce do końca, nawet jeśli ktoś by mi za to płacił.

Czytaj dalej „Monolog furiata / „Byk”, Szczepan Twardoch [ 137 | 2022 ]”

O przemijaniu z opuszczoną gardą / „Błękitne noce”, Joan Didion [ 136 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

„Zaskakujące, lecz nie było żadnych nieprawidłowości wyjaśniających, dlaczego czułam się tak krucha.”

Joan Didion jest mistrzynią zaangażowanej, inteligentnej prozy. To ostatnia jej książka, w której zdecydowała się obnażyć więcej siebie niż dotychczas, choć pisarz zawsze jest w pewnym stopniu ekshibicjonistą. Jednak kończąc siedemdziesiąt pięć lat i żegnając w niedługim odstępie czasu zarówno męża jak i jedyną córkę, Joan Didion opuszcza gardę. Traci nieco z impetu, który sama sobie przez lata narzucała. Przestaje unikać pytań, na które nie chciała wcześniej szukać odpowiedzi. W ten sposób powstały „Błękitne noce”. Książka, która zawiera bardzo intymny portret starzenia się i  nieodwracalnej utraty.

To ważna lektura, która nie trafi do każdego. „Błękitne noce” czekają na czytelnika chętnego by zmierzyć się z morzem smutku. To książka, która wymaga od nas gotowości i ciszy. To jedna z tych pozycji, które choć można przeczytać szybko, nie należy tego robić. To frazy, które wymagają dłuższych przystanków.

Czytaj dalej „O przemijaniu z opuszczoną gardą / „Błękitne noce”, Joan Didion [ 136 | 2022 ]”

Nie każdy Niemiec był zły / „Moja misja wojenna”, Klementyna Mańkowska [ 135 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Wspomnienia Klementyny Mańkowskiej są wyjątkowe, nie tylko ze względu na niezwykłe doświadczenia jakie były jej udziałem, ale również ze względu na wydźwięk tej książki. Długo zastanawiałem się nad tym, co przede wszystkim zostanie ze mną po lekturze jej autobiografii. Chciałem to zawrzeć w tytule tej niedługiej recenzji. W wersji roboczej brzmiał on: „Nie wszyscy Niemcy byli potworami”, ale im dłużej nad tym myślałem, tym bardziej do mnie docierało, że Klementyna Mańkowska chciała powiedzieć znacznie więcej. Choć wojna drastycznie odbiła się na jej życiu, ona widziała w wielu Niemcach nie tylko to, że nie byli potworami. Potrafiła dostrzec w wielu z nich dobro.

Mimo upływu tylu lat, wciąż pielęgnujemy w sobie poczucie żalu i krzywdy. Choć żyje już tylko garstka tych, którzy żyli w tamtych mrocznych dniach, nadal w debacie publicznej argumentem dyskredytującym kogoś może być informacja, że „jego dziadek służył w  Wermachcie”. To na fali takich uczuć sformułowano ostatnio żądania astronomicznych reparacji. Oczywiście trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Zło jest złem i nie należy nazywać go dobrem. Niemcy napadły na Polskę 1 września 1939 z całą zaciekłością i niewyobrażalną brutalnością. Jednak czy to oznacza, że wszyscy Niemcy byli potworami? Klementyna Mańkowska mówi, że nie. W swoich wspomnieniach robi wyraźne rozróżnienie między nazistami (pod wpływem szalonego Hitlera), a Niemcami, ceniąc nawet tych, którzy służyli w armii. To może nam początkowo sprawiać trudność podczas lektury, bo przywykliśmy do innej formy narracji we wspomnieniach wojennych.

Czytaj dalej „Nie każdy Niemiec był zły / „Moja misja wojenna”, Klementyna Mańkowska [ 135 | 2022 ]”

Fight club po polsku / „Apartament”, Izabela Janiszewska [ 134 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Zaliczam się do grona fanów pióra Izabeli Janiszewskiej. Jakiś czas temu przekonała mnie swoją trylogią, że warto dawać szansę polskim kryminałom i wielokrotnie polecałem ludziom lekturę Wrzasku”, „HisteriiiAmoku”. Przede wszystkim za niebanalne pomysły i wykreowanie głównych postaci, które wyjątkowo polubiłem, wiedząc, że one prawdopodobnie nie polubiłyby mnie. Wybaczyłem Janiszewskiej nawet to, że nieodwołalnie postanowiła zakończyć ten dobry cykl uśmiercając Bruna Wilczyńskiego. To już przywilej pisarza, że może być mordercą i nie ponosi większych konsekwencji swoich działań niż złamanie serc kilku czytelników. Jeśli może po tym spokojnie spać, to cóż, prawdopodobnie nadaje się na autora kryminałów.

Pełen jak najcieplejszych uczuć względem wspomnianej trylogii, nie posiadałem się z radości gdy otrzymałem „Apartament” do recenzji. „Wrzask” skusił mnie do lektury okładką. „Apartament” by tego nie zrobił, bo rzekome odbicie kobiety w gałce drzwi wydaje się być nieco tandetne. Nie zostało wykonane przez mistrza Photoshopa, ale to detal. W tym wypadku to nazwisko autorki było tym co mnie przyciągnęło do lektury. Celowo nie czytałem wcześniej nic na temat tej książki (opinii, recenzji, ocen, zarysu fabuły), aby nacieszyć się nią po swojemu. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że po bardzo dobrym otwarciu, z czasem mój entuzjazm nieco przygasł.

Czytaj dalejFight club po polsku / „Apartament”, Izabela Janiszewska [ 134 | 2022 ]”

Mroczne sekrety Watykanu / „Szpiedzy Watykanu. Tajne służby w kościele”, Ulrich Nersinger [ 133 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Tak powinno pisać się reportaże. Jestem pod wrażeniem książki, którą oddał w nasze ręce Ulrich Nersinger. Wyraźnie widać w niej, że posiada on nie tylko ogromną wiedzę na temat wszelkich historii związanych z Watykanem, ale ma do tego również doświadczenie jako pisarz. Od wielu lat komentuje on wydarzenia watykańskie, współpracując z wieloma redakcjami. Jest autorem kilkudziesięciu publikacji i książek, a najnowszy reportaż traktuje o tajnych służbach w kościele.

Ulrich Nersinger podzielił książkę na 23 niedługie rozdziały. To tak naprawdę zbiór najciekawszych (w subiektywnym wyborze autora) wydarzeń z historii, które nie składają się w konkretną całość. Choć zachowana została tu chronologia – i w pierwszych rozdziałach czytamy o starożytności, a w ostatnich o rezygnacji Benedykta XVI – nie ma potrzeby by czytać ten zbiór od deski do deski. Bez wątpienia niektóre historie zdadzą się nam ciekawsze od innych. Nie ukrywam, że kilka rozdziałów szczególnie mnie nie porwało, ale znalazły się też takie, które czytałem z wypiekami na twarzy, żałując, że autor nie zdecydował się ich bardziej rozwinąć.

Autor to ten po prawej

Prawda jest jednak taka, że to właśnie ta skrótowość stanowi w dużej mierze o sile tego reportażu. Podziwiam autora, że udało mu się w tak skondensowanej formie przestawić tak wiele informacji na temat działania tajnych służb w kościele. Nie mam wątpliwości co do tego, że łatwiej byłoby mu napisać wielotomowe dzieło, a jednak zdecydował się zawrzeć tak wiele materiału na zaledwie trzystu stronach.

Czytaj dalej „Mroczne sekrety Watykanu / „Szpiedzy Watykanu. Tajne służby w kościele”, Ulrich Nersinger [ 133 | 2022 ]”

Pokaleczone dusze pod rodzinnym dachem / „Dom”, Marilynne Robinson [ 132 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Przeczytałem „Dom” od Marilynne Robinson i w dużej mierze mogę powtórzyć to co pisałem odnośnie „Gileadu”, pierwszej części tego wyjątkowego, wielokrotnie nagradzanego czteroksięgu. Zarówno mój zachwyt, jak i obawę, że nie jest to powieść dla każdego.

Zdaję sobie sprawę, że choć „Dom” czytało mi się wyśmienicie, to pozostaję atypowym czytelnikiem choćby w tym aspekcie, że naprawdę lubię ciągnące się całymi stronami rozmyślania nie tylko dotyczące duszy, dobra i zła, ale również zagadnień teologicznych, takich jak predestynacja. Dla większości polskich czytelników trudne będą do wychwycenia i docenienia liczne odwołania do Pisma Świętego oraz niuanse wynikające z różnic między denominacjami protestanckimi, które znajdują odzwierciedlenie w postaci dwóch starszych pastorów – Johna Amesa (którego list do syna był treścią „Gileadu”)oraz jego przyjaciela, Roberta Boughtona, w którego domu toczy się akcja tej części.

Czytaj dalej „Pokaleczone dusze pod rodzinnym dachem / „Dom”, Marilynne Robinson [ 132 | 2022 ]”

W tym przypadku musimy posunąć się dalej, niż pozwoli nam wyobraźnia… / „Pani McGinty nie żyje”, Agatha Christie [ 131 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Po niedługiej przerwie wróciłem do kryminałów Agathy Christie, i mam wrażenie, że towarzyszy mi w tym niebywałe szczęście. Nawet zasady prawdopodobieństwa podpowiadają nam, że niemożliwe jest aby ktoś pisał jedynie dobre książki. Zwłaszcza komuś, kto wydał ich dziesiątki, musi trafiać się słabsza forma. Z całą pewnością i samej królowej kryminałów musiały się trafić gorsze powieści, ale ja odnoszę wrażenie, że trafiam na coraz to lepsze tytuły. Po bardzo udanych „Zerwanych zaręczynach” po raz kolejny towarzyszyłem Herkulesowi Poirot w rozwiązywaniu zagadki morderstwa.

Tym razem wydaje się, że nie ma wątpliwości wobec tego kto zabił starszą panią McGinty. Mamy motyw, podejrzanego i cały szereg dowodów na jego winę. Wszystko tak jednoznacznie wskazuje na jego winę, że nikt nie wątpi w rychle zasądzony stryczek. Jednak coś nie daje spokoju policjantowi, który był odpowiedzialny za zebranie dowodów w tej sprawie. Choć wszystko pod słońcem jednoznacznie wskazuje kto musi być mordercą, jednak inspektor podskórnie czuje, że oskarżony jest niewinny. A to wszystko dlatego, że brakuje mu choćby odrobiny buty, która charakteryzowała wszystkich innych morderców, z którymi miał wcześniej do czynienia.

„Lecz słowa, jakkolwiek pozbawione znaczenia, nieuchronnie zdradzają, jaką osobą jest mówiący. Roztropny przestępca nie powiedziałby ani słowa, ale przestępcy rzadko są roztropni, a zwykle są próżni i mówią za dużo – i dlatego większość z nich wpada.”

Czytaj dalej „W tym przypadku musimy posunąć się dalej, niż pozwoli nam wyobraźnia… / „Pani McGinty nie żyje”, Agatha Christie [ 131 | 2022 ]”

Pisarze są agresorami  / „Powiem wam, co o tym myślę”, Joan Didion [ 130 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Po eseje Joan Didion sięgnąłem dlatego, że autorka ta zyskała u mnie przeogromny kredyt zaufania za sprawą „Roku magicznego myślenia”. Było to moje odkrycie 2021 roku. Choć często zdarza mi się mieć obiekcje względem entuzjastycznych opinii innych czytelników i tworzonych zestawień „najlepszych książek”, to w wypadku tego wyjątkowego pamiętnika przeżywania żałoby nie kłóciłem się z tym, że wymieniany jest on pośród najważniejszych lektur, które trzeba przeczytać w życiu. Oczywiście nikogo (poza moim kotem, i to też nie zawsze) nie mogę do niczego przymusić, jednak silnie Was zachęcam do zapoznania się z „Rokiem magicznego myślenia”. Sposób formułowania myśli i kunszt Joan Didion sprawiły, że postanowiłem wracać do tej autorki. 

„Powiem wam, co o tym myślę” to zbiór dwunastu wybranych esejów, z czego połowa została napisana w 1968 (!) roku, a najmłodszy z tekstów datowany jest na rok 2000. Czy sięgnąłbym po eseje z końcówki lat 60-tych gdyby nie wspomniany kredyt zaufania do autorki? Prawdopodobnie nie. Zrobiłem to zresztą z dozą pewnego sceptycyzmu, a to tym bardziej, że okładka reklamuje ten zbiór jako „najbardziej oczekiwaną książkę roku 2021”. Choć dotychczas wydawnictwo Relacja mnie nie zawiodło, wciąż tego typu deklaracje raczej studzą mój entuzjazm niż rozbudzają ciekawość. Wolę gdy książka broni się treścią, a wtedy nie musi polegać na zabiegach marketingowców. 

Joan Didion w 1971 roku
Czytaj dalej „Pisarze są agresorami  / „Powiem wam, co o tym myślę”, Joan Didion [ 130 | 2022 ]”

Przypowieść o przyjaźni  / „Myszy i ludzie”, John Steinbeck [ 129 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

John Steinbeck przebojem wdarł się do grona moich ulubionych pisarzy. O ile niektórzy musieli przekonywać mnie sukcesywnie, jemu udało się kupić mnie od pierwszych zdań monumentalnego „Na wschód od Edenu”. Tym razem znów zabiera nas nad kalifornijską rzekę Salinas, choć „Myszy i ludzie” w porównaniu do wspomnianej sagi zdają się być raczej niedługim opowiadaniem niż powieścią.

Nie wiem czy książka ta tak mocno by na mnie oddziaływała, gdyby nie spędzone wcześniej tygodnie z „Na wschód od Edenu”. Jednak nie oddając się gdybaniom, muszę przyznać, że historia opowiedziana przez Steinbecka mocno mną poruszyła i wiem, że struny, które zostały uderzone w mojej duszy, jeszcze przez dłuższy czas będą rozbrzmiewały refleksjami.

„Myszy i ludzie” należą do kategorii tych niewielkich, niepozornych dzieł literatury, które nie rzucając nas na kolana swoją formę, znajdują jednak sposób żeby wwiercić się głęboko w naszą świadomość i eksplodować w jej wnętrzu niczym granat pełen skrytych sensów.

Czytaj dalej „Przypowieść o przyjaźni  / „Myszy i ludzie”, John Steinbeck [ 129 | 2022 ]”