atypowa ocena: 8/10

Są książki, które nie próbują krzyczeć. Nie epatują dramatem, nie mnożą zwrotów akcji, nie budują spektakularnych konstrukcji fabularnych. A mimo to – a może właśnie dlatego – potrafią dotknąć najczulszych strun. „Pamięć drzewa” należy do tej właśnie kategorii. To powieść cicha, oszczędna, napisana z niezwykłą delikatnością, a jednocześnie uderzająca w samo sedno ludzkiego doświadczenia: w relację między wnukiem a dziadkiem i w nieuchronność przemijania.
Tina Vallès konstruuje swoją historię z krótkich, niemal szkicowych rozdziałów. Każdy z nich to jakby osobny oddech, osobny kadr z życia rodziny. Ta fragmentaryczność nie jest jednak przypadkowa – oddaje sposób, w jaki zapamiętujemy dzieciństwo. Nie jako linearną opowieść, lecz jako serię obrazów, scen, drobnych gestów.

AUTORKA, KTÓRA SŁUCHA CISZY
Tina Vallès, katalońska pisarka i tłumaczka, znana jest z wrażliwości na szczegół i codzienność. Jej twórczość często oscyluje wokół tematów rodzinnych, relacji międzypokoleniowych oraz dojrzewania – rozumianego nie tylko jako proces biologiczny, ale przede wszystkim emocjonalny. W „Pamięci drzewa” widać jej literacką dojrzałość: autorka nie moralizuje, nie narzuca interpretacji, nie wyjaśnia wszystkiego do końca. Pozostawia przestrzeń – dla czytelnika i dla ciszy.
To literatura, która ufa odbiorcy. I to jest jej ogromna siła.
ŚWIAT WIDZIANY OCZAMI DZIECKA
Narracja prowadzona z perspektywy dziecka sprawia, że wydarzenia – nawet te najtrudniejsze – zostają odarte z patosu. Chłopiec nie analizuje choroby dziadka w kategoriach medycznych czy egzystencjalnych. On ją obserwuje. Rejestruje zmiany. Próbuje zrozumieć to, czego dorośli nie potrafią lub nie chcą wprost nazwać.
To spojrzenie jest czyste, czasem naiwne, ale przez to niezwykle prawdziwe. Vallès pokazuje, jak dziecko próbuje oswoić stratę poprzez codzienność: rozmowę, wspólny spacer, powtarzany żart. W tej prostocie kryje się ogromna emocjonalna głębia.

POWRÓT DO WŁASNEGO DZIECIŃSTWA
Ta książka zrobiła ze mną coś bardzo osobliwego. Czytając ją, wróciłem do rozmów z moim dziadkiem, którego już nie ma. Przypomniałem sobie jego żarty – te powtarzane wielokrotnie, a jednak za każdym razem wywołujące uśmiech. Nasze wspólne chwile przy warcabach, w których zawsze próbowałem go przechytrzyć. Przypomniałem sobie nasze spacery na plażę, oraz jego wizyty w mojej szkole, kiedy organizowaliśmy przedstawienie dla dziadków.
Ta książka w niezwykły sposób przeniosła mnie do mojego dziecięcego pokoju z taką namacalnością, że niemal fizycznie poczułem pod palcami szorstkość materiału fotela, który każdego wieczoru rozkładał się, by stać się moim łóżkiem. To wspomnienie nie było mgliste ani abstrakcyjne. Było konkretne. Dotykalne. Jakby czas na chwilę się cofnął.
I to właśnie jest największa siła tej książki – jej zdolność do otwierania w czytelniku prywatnych archiwów pamięci.

OSZCZĘDNOŚĆ FORMY
„Pamięć drzewa” można przeczytać w kilka godzin. To nie jest obszerna powieść. Krótkie rozdziały, proste zdania, brak rozbudowanych opisów. A jednak tekst ma niezwykłą gęstość emocjonalną.
Autorka udowadnia, że dobra literatura nie potrzebuje nadmiaru. Wystarczy precyzja. Wystarczy uważność. Wystarczy jedno dobrze postawione zdanie.
To książka, która działa jak cichy impuls – nie eksploduje, lecz powoli rozchodzi się po czytelniku, zostawiając ślad.

WERDYKT
Moja ocena wynika z przekonania, że mamy do czynienia z literaturą bardzo dobrą, dojrzałą i prawdziwą. Być może nie jest to książka przełomowa, nie eksperymentuje z językiem, nie wprowadza rewolucyjnych rozwiązań narracyjnych. Ale robi coś innego – potrafi poruszyć w sposób subtelny i uczciwy.
A to wcale nie jest łatwe.
Dobra literatura – nawet ta oszczędna – ma moc przenoszenia nas w czasie. „Pamięć drzewa” udowadnia to w sposób bezdyskusyjny. To książka o przemijaniu, ale paradoksalnie pozwalająca na chwilę zatrzymać czas. Zajrzeć do własnej przeszłości. Usłyszeć głos tych, których już z nami nie ma.
Zdecydowanie polecam.


