Prawda nie boi się weryfikacji / „Bóg na ławie oskarżonych”, Clive Staples Lewis [ 65 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Są tacy autorzy, których nazwisko na grzbiecie książki sprawia, że moje serce przyspiesza. Takim uczuciem od wielu lat darzę C.S. Lewisa i z radością sięgam po niemalże wszystko co wyszło spod jego pióra. Z premedytacją odpuszczam sobie jedynie jego krytycznoliterackie prace z dziedziny literatury średniowiecznej, ponieważ po pierwszej próbie ich lektury i tak stwierdziłem, że choć rozumiem poszczególne słowa, to jednak na takich wyżynach myśli, nie jestem w stanie uchwycić ich sensu. Szczęśliwie ponadprzeciętna mądrość C.S. Lewisa wyraża się również w tym, że w książkach kierowanych do szerszego grona odbiorców, potrafił zrezygnować z wysokiego stylu zarezerwowanego dla prac związanych z działalnością uniwersytecką. A co szczególnie warte jest podkreślenia, to fakt, że nawet w książkach przeznaczonych w pierwszej kolejności dla dzieci i młodzieży, nie odbywa się to kosztem głębokości prezentowanych myśli. W Polsce Lewis znany jest przede wszystkim jako autor „Powieści z Narni”. Cykl tych zaliczanych do powieści fantastycznych książek, jest doskonałym przykładem kunsztu C.S. Lewisa. W historii zrozumiałej dla najmłodszego czytelnika zawarte są znacznie głębsze prawdy, które trudno pojąć „najmądrzejszym tego świata”. W tym miejscu nie poddaję jednak recenzji „Opowieści z Narni”, chcę jedynie zauważyć, że podobna umiejętność – pisania w sposób prosty o sprawach trudnych – jest wykorzystywana przez Lewisa w książce „Bóg na ławie oskarżonych”.

Sam tytuł dość dobrze informuje nas o czym traktuje ta książka. Wciąż niewielu czytelników w naszym kraju kojarzy C.S. Lewisa jako apologetę chrześcijaństwa. Poza wspominaniem „Opowieści z Narni”, noty dotyczące tego autora skupiają się bardziej na jego przyjaźni z J.R.R. Tolkienem niż na jego wierze, która nie ograniczała się do przyjęcia idei, lecz wpływała na praktykę jego życia. Z niedługiej (ale cennej) przedmowy Waltera Hoopera dowiadujemy się, że Lewis był zagorzałym ateistą, który bez skrępowania krytykował chrześcijaństwo. Jako człowiek o ponadprzeciętnej bystrości umysłu miał na to szereg dobrych argumentów (których pozazdrościć mogłoby mu wielu dziś krytykujących wiarę). Jego potrzeba analizowania i rozumienia rzeczy złożonych, nie pozwalała mu jednak zadowolić się po prostu tym, że chrześcijaństwo jest jednym z mitów. Przełom w myśleniu C.S. Lewisa nastąpił pewnej nocy gdy miał 33 lata. Co ciekawe wpływ na to miał również wspomniany Tolkien, ponieważ to właśnie z nim oraz Hogon Dysonem dyskutował 19 września 1931 roku do późnych godzin. Choć na początku ich rozmowy określał jeszcze chrześcijaństwo jako „kłamstwo rozgłaszane dla pieniędzy” (pogląd wciąż popularny blisko sto lat później) to o poranku był już „nowym człowiekiem”. Sam opisywał to wydarzenie w jednym z listów:

„Dyson i Tolkien dowiedli mi, że zupełnie nie miałem nic przeciwko idei ofiary, jeżeli natrafiłem na nią w jakimś pogańskim opowiadaniu; jeśli zaś spotykałem ideę boga ofiarowującego samego siebie… bardzo mi się ona podobała i w tajemniczy sposób wzruszała mnie; poza tym, że idea umierającego i odżywającego boga (Baldur, Adonis, Bachus) wzruszała mnie w podobny sposób, o ile spotkałem ją gdziekolwiek poza Ewangeliami… Otóż historia Chrystusa jest po prostu prawdziwym mitem: mitem oddziałującym na nas w ten sam sposób co pozostałe, z tą jednak kolosalną różnicą, że on wydarzył się naprawdę.

C.S. Lewis przez pozostałe trzy dekady swojego życia bronił rozumnej wiary. Nie był w tym zapiekły ani obcesowy jak wielu dzisiejszych „internetowych apologetów”. On naprawdę umiał słuchać innych, okazywał im szacunek, a poprzez liczne teksty zachęcał do tego by poddać wiarę (bądź brak wiary) pogłębionej refleksji. Można się z poglądami C.S. Lewisa nie zgadzać, ale nie można mu odmówić tego, że należał do ludzi wybitnych. „Bóg na ławie oskarżonych” to zbiór 13 tekstów, które odpowiadają na zarzuty jakie stawia się wierze chrześcijańskiej. Są to krótkie eseje oraz rozprawy, które wyszły spod pióra C.S. Lewisa głównie w latach 40-tych XX wieku. Część z nich pisana była w czasie gdy w Europie szalała II Wojna Światowa, co da się niczym echo wybuchów „wysłyszeć” w używanych przez autora ilustracjach. To co łączy wszystkie zebrane w tym zbiorze eseje, to obrona nadprzyrodzonych elementów wiary. Czy istnieją cuda? Czym może to jedynie określenie na to, czego nie potrafił kiedyś ubrać w słowa racjonalny umysł? Czy wszystkim co możemy doświadczyć w tym świecie kierują niezmienne prawa natury? Czy prawa te są przyczyną zdarzeń czy jedynie służą do ich opisu? Czy same są poddane wyższym zasadom? Czy może mają swoją praprzyczynę? 

Książkę tę polecam tym, którzy nie boją się zadawać sobie (oraz innym) trudnych pytań. Mimo, że Lewis stara się pisać w sposób bardzo zrozumiały i przystępny, może nas po pewnym czasie rozboleć głowa. Dlatego teksty te należy sobie dozować. Nie jest to książka, którą powinniśmy czytać „od deski do deski” w jeden wieczór. Mimo upływu lat jest to pozycja wciąż aktualna, ponieważ poruszane w niej kwestie nic nie straciły ze swojej ważności. Autor zadaje nam wiele pytań, ponieważ chce nas pobudzić do myślenia, i to o sprawach fundamentalnych, nawet gdy pisze o sprawach (wydawałoby się) błahych:

„W Hamlecie gałąź się łamie i Ofelia tonie. Czy utonęła dlatego, że gałąź się złamała, czy dlatego, że Szekspir chciał, by umarła w tym miejscu sztuki? Tak i tak, co wolisz. Alternatywa zasugerowana w tym pytaniu przestaje być prawdziwą alternatywą, kiedy zrozumiemy, że to Szekspir tworzy całą sztukę.”

„Bóg na ławie oskarżonych” to książka bardzo wartościowa. Wymaga podjęcia pewnego wysiłku intelektualnego, ale wynagrodzi nas uporządkowaniem myśli, a może nawet zrodzeniem się zupełnie nowych. Nie jest to książka, którą znajdziemy na szczycie regału w popularnych księgarniach, w kategorii „TOP 10”. Jak określił to w przedmowie Hooper: „Nie znajdą w niej upodobania ci, którzy dobierają swoją lekturę, kierując się modą”. Dla mnie jest to jednak zaleta. Ponieważ jak to ujął sam Lewis: „Wszystko, co nie jest wieczne, jest wiecznie nieaktualne”. W tej mierze książka ta pozostaje wiecznie aktualna. Nie gwarantuję Wam, że każdy esej przypadnie nam do gustu w tym samym stopniu. Jestem jednak pewien, że C.S. Lewis rozgrzeje nasze mózgi, których starają się nie nadwyrężać współcześni autorzy, przedkładający często rozrywkę czytelnika ponad jego rozwój.

Apostoł Piotr wzywał niegdyś chrześcijan w swoim liście do tego byśmy byli „zawsze gotowi do obrony przed każdym, kto zechce, byście mu wyjaśnili, dlaczego żyjemy nadzieją” (1 Piotra 3,15). C.S. Lewis potraktował to apostolskie polecenie z pełną powagą, podporządkowując mu całe swoje życie. W tekstach zebranych w opisywanej książce, wyjaśnia czytelnikom dlaczego wierzy w każde słowo Jezusa. Robi to w sposób kulturalny stosując się do dalszych wskazówek apostoła Piotra, by robić to „z łagodnością i szacunkiem” (1 Piotra 3,16). O ileż lepszym miejscem byłby ten świat, gdyby ludzie w zaciekłych sporach (trwających obecnie przede wszystkim w Internecie) potrafili choć częściowo utrzymać poziom prezentowany przez C.S. Lewisa. Gorąco polecam wszystkim zarówno lekturę „Boga na ławie oskarżonych”, jak i dążenie do kultury słowa i myśli, których świadectwem jest ta książka. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: