Czy dajesz poznać się po miłości?

Każdy prawdziwy kibic rozgrywek sportowych, ale też i np. zaangażowany odbiorca sztuki, może nam powiedzieć jak cenne są wywiady. Gdy oglądam mecz polskiej reprezentacji, nie wyłączam telewizora zaraz po końcowym gwizdku. Chcę posłuchać rozmowy dziennikarza z naszym selekcjonerem i wybranymi zawodnikami. Podobnie wywiad z autorem nowej książki, gdzie opowiada o swoich ostatnich inspiracjach czy doświadczeniach, pozwala nam lepiej uchwycić istotę i głębszy sens jego dzieła. Ciężko zatem się dziwić, że gdy po Izraelu wędrował Syn Boży, podążały za Nim tłumy i niemalże o wszystko Go wypytywały. Jeden z takich wywiadów dotyczył końca świata – uczniowie chcieli wiedzieć kiedy nastąpi. Kto mógł udzielić lepszej odpowiedzi niż Jezus?

Ku rozczarowaniu części słuchaczy nie podał On konkretnej daty. Gdy jednak wczytamy się w Jego słowa, zobaczymy, że udziela odpowiedzi na postawione pytanie. Mówi, że „koniec nadejdzie, gdy dobra nowina o Królestwie zostanie rozgłoszona po całym zamieszkałym świecie na świadectwo wszystkim narodom” (Mt 24:14). Warto wziąć sobie te słowa do serca, gdyż ze względu na ich autora, możemy mieć pewność, że są prawdą. Oto odpowiedź na nurtujące ludzi pytanie – kiedy nastąpi koniec świata! Uważnie rozważając słowa Jezusa możemy dostrzec, że ludzi u kresu wieków charakteryzować będzie dwojaka postawa. Gdy jedni będą całym sercem angażować się w głoszenie ewangelii wszystkim ludziom (w ten sposób przybliżając powrót Chrystusa w chwale), w tym samym czasie „z powodu szerzącego się bezprawia miłość wielu oziębnie”(Mt 24:12).

Czyż nie jest tak, jak mówił Jezus? Do której grupy się zaliczasz? Masz gorące serce, pełne miłości dla ludzi niepojednanych z Bogiem? Czy bardziej doskwiera Ci zniechęcenie, brak zaufania i „zdrowy dystans” do inicjatyw misyjnych, ponieważ patrząc na to co się dzieje w świecie, ciężko jest zobaczyć sens jakiegokolwiek zaangażowania w ratowanie zagubionych (bo czyż ten świat i tak nie spłonie)? Nie ignoruj tego pytania! Zastanów się, bo odpowiedź ma arcyważne konsekwencje.

NIECH TWOJA MIŁOŚĆ NIE ZIĘBNIE

To, że „z powodu szerzącego się bezprawia miłość wielu oziębnie”(Mt 24:12) nie oznacza, że Jezus przedstawia to jako opcję dla swoich uczniów. Bynajmniej! Nie jest to ani przyzwolenie, ani pobłażliwe zrozumienie dla chrześcijan, którzy podczas zmagań z trudną codziennością poddali się i stwierdzili, że nie potrafią kierować się zasadą miłości. Jezus nie uspokaja nas mówiąc: „Przyglądając się całemu bezprawiu na tej ziemi, trudno się dziwić, że miłość wielu oziębnie. To naturalne i nie należy się tym zbytnio przejmować. Wyluzujcie i zaakceptujcie się takimi jakimi jesteście”. Zamiast tego przestrzega: „Lecz ten, kto wytrwa do końca, zostanie ocalony”(Mt 24:13). Ta wytrwałość dotyczy również (a może i przede wszystkim) naszej miłości do ludzi. Jezus nie traktuje tej kwestii opcjonalnie! Miłość w życiu chrześcijanina jest sprawą absolutnie kluczową, co doskonale widać w słowach Chrystusa wypowiedzianych ostatniej nocy przed ukrzyżowaniem. Kiedy było już po wieczerzy (chwilę po tym jak opuścił ich Judasz), zwrócił się do apostołów:

„Daję wam nowe przykazanie: Kochajcie się wzajemnie; kochajcie jedni drugich tak, jak Ja was ukochałem. Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli jedni drugich darzyć będziecie miłością”
(Jana 13:34-35)

Jezus jest tu bardzo jednoznaczny. Miłość nie jest czymś opcjonalnym, co dobrze jest posiadać. Ona jest przykazaniem! Te bardzo konkretne słowa Jezusa przeszyły mnie już wiele lat temu, i wciąż „wyskakują” do mnie ze stron Biblii ilekroć czytam ten fragment ewangelii. W ostatnim czasie Duch Święty bardzo często mi je przypomina – im bardziej „kusi” nas, by dać sobie więcej luzu w kochaniu ludzi, tym ważniejsze jest byśmy stale pamiętali, że nie wolno nam tego robić. Jezus nakazał nam „kochać drugich tak, jak On nas ukochał”. On pokazał, że kochał uczniów „bez reszty(Jn 13:1).

MIŁOŚĆ – CECHA KONSTYTUTYWNA CZY KONSEKUTYWNA ?

Miłość nie jest tylko czymś dobrym, co dobrze jest abyśmy posiadali. Jezus mówiąc wszyscy po tym poznają, że jesteście uczniami moimi” wskazuje, że to konieczny przymiot każdego chrześcijanina. Innymi słowy – posiadanie lub brak miłości determinują czy mamy do czynienia z prawdziwym uczniem Jezusa. Aby lepiej uchwycić tę myśl, pozwólcie, że odwołam się do podstawowych pojęć z zakresu logiki.

Aby coś opisać, często wymieniamy charakterystyczne cechy tego czegoś. Podręcznik logiki oddaje to w następujący sposób: „Pod pojęciem treści nazwy rozumie się wszystkie cechy charakterystyczne dla danej nazwy, na które składają się cechy konstytutywne oraz konsekutywne. Konstytutywne odróżniają nazwę od innych nazw, natomiast konsekutywne to cechy uzupełniające. Dają one dodatkową charakterystykę danej nazwy”. Choć określenia tych cech mogą wydawać się skomplikowane, to jednak zwróćmy uwagę, że to po prostu fachowe określenie tego, co robimy na co dzień.

Zastanówmy się jak opisalibyśmy np. książkę komuś, kto nigdy wcześniej takowej nie widział. Tłumacząc czym jest opowiedzielibyśmy o jej cechach charakterystycznych. Moglibyśmy powiedzieć, że składa się z połączonych ze sobą kartek, na których znajdują się wydrukowane zdania. Książka może zawierać ilustracje i dzielić się na wstęp, rozdziały i zakończenie. Może być pisana w różnych językach. Może opisywać najróżniejsze historie, zarówno fikcyjne jak i te, które faktycznie się wydarzyły. Może mieć twardą lub miękką okładkę. Może mieć obwolutę albo zakładkę. Może być ładna lub brzydka, wartościowa lub nawet szkodliwa. Zwróćmy uwagę, że wśród tych wszystkich wymienionych cech, tylko niektóre są zasadnicze, stanowiące o tym, że jest to książka. To są właśnie cechy konstytutywne (od łac. constitutivus stanowiący podstawę czegoś, główny składnik czegoś; podstawowy). W przypadku naszej książki będzie to np. fakt, że zawiera one zadrukowane kartki (w odróżnieniu od zapisanych notatników), które są ze sobą na stałe połączone (w odróżnieniu od zebranych np. w skoroszycie czy teczce). Cechy konstytutywne stanowią o istocie tego, co kryje się pod daną nazwą i powinny pozwolić naszemu słuchaczowi bezbłędnie rozpoznać książkę wśród wielu innych przedmiotów. Wiele innych cech, których użyjemy przy opisie, będzie miało charakter konsekutywny (od fr. consecutif – następujący po czymś, kolejny). Pomogą one dookreślić konkretny egzemplarz jaki poddajemy opisowi, ale nie muszą być prawdziwe w przypadku każdej książki. I tak wszystkie książki mają stale połączone kartki (cecha konstytutywna), ale niektóre będą miały je zszyte, a inne sklejone (cecha konsekutywna). Wszystkie książki będą miały zadrukowane kartki (cecha konstytutywna), ale w różnych językach, a niektóre będą posiadały również kolorowe ilustracje (cechy konsekutywne).

Zostawmy jednak prosty przykład książki i zastanówmy się jak opisalibyśmy chrześcijanina? Po czym ktoś, kto nie jest pewien czy już takiego spotkał, mógłby stwierdzić, że oto zetknął się z uczniem Jezusa? Myślę, że jesteśmy w stanie wymienić bardzo wiele trafnych cech: ochrzczony, modlący się i czytający Pismo Święte, uprzejmy, uczciwy, uśmiechnięty, szczery, kulturalny, sumienny, uczynny, wierny, prawdziwy, regularnie uczęszczający do Kościoła, zaangażowany w służbę, szczodry, cierpliwy, nie osądzający, wspierający działalność misyjną, bezkonfliktowy, radosny, rozśpiewany, posiadający pokój, kochający ludzi – moglibyśmy wymieniać i wymieniać. Czy wszystkie jednak mają tą samą rangę? Które z nich są konstytutywne (zasadnicze, stanowią o tym, czy ktoś naprawdę jest chrześcijaninem), a które jedynie konsekutywne (uzupełniające, dookreślające konkretnego ucznia Jezusa)? Dla przykładu – czy jeśli ktoś nie bywa w tygodniu na nabożeństwach (bo pracuje / studiuje w trakcie zgromadzeń wierzących) przestaje być chrześcijaninem? Nie moją rolą jest rozstrzygać to w tym tekście i odmawiać komuś prawa nazywania się uczniem Jezusa, np. jeśli nie śpiewa z zaangażowaniem pieśni podczas niedzielnych nabożeństw. Bez wątpienia część z wymienionych cech ma charakter jedynie konsekutywny. Musimy jednak przyznać, że istnieją takie cechy, które muszą charakteryzować każdego chrześcijanina. To są właśnie cechy konstytutywne – podstawowe, zasadnicze. Do nich bez wątpienia należy miłość! Nie wolno nam inaczej odczytywać słów Jezusa: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli jedni drugich darzyć będziecie miłością”. Miłość nie dotyczy konkretnych „egzemplarzy” chrześcijan (byłaby to cecha konsekutywna) ale jest cechą, która pozwala bezbłędnie rozpoznać każdego ucznia Jezusa (cecha konstytutywna).

WYSTRZEGAJ SIĘ TYCH, W KTÓRYCH NIE WIDZISZ MIŁOŚCI

Choć nie lubimy twardo artykułowanych twierdzeń, to czy te słowa Jezusa nie mówią jednocześnie o tym, że jeśli ktoś nie kieruje się miłością – nie jest też Jego uczniem? Miłość jest absolutnie zasadnicza i stanowi o tym, czy faktycznie mamy do czynienia z naśladowcą Jezusa. Nieważne jest to jak sami się przedstawiamy. To dokładnie ta sama kwestia jak z fałszywymi prorokami, przed którymi przestrzegał Jezus:

„Strzeżcie się fałszywych proroków. Przychodzą oni do was w owczej skórze, wewnątrz jednak są drapieżnymi wilkami. Rozpoznacie ich po ich owocach. Bo czy zbiera się winogrona z cierni albo figi z ostu? Podobnie każde dobre drzewo wydaje dorodne owoce, a drzewo zepsute — owoc bez wartości”
(Mateusza 7:15-17).

Fałszywi prorocy to ludzie, którzy twierdzą, że przemawiają w imieniu Bożym, mimo że On nie nakazał im nic mówić. Już dawno tacy się pojawiali, a i dzisiaj niestety można na nich trafić. To co łączy fałszywych proroków z czasów Jeremiasza z tymi, których można spotkać obecnie, to fakt, że mówią od siebie. To co ich różni, to to, że tamci stanowili zagrożenie dla Izraelitów, a współcześni stanowią realne zagrożenie dla naszej wieczności. Jezus nie tylko wzywa nas, abyśmy się ich strzegli, ale również podsuwa nam odpowiedni sposób – „rozpoznacie ich po ich owocach”. W świetle tego, że prawdziwi uczniowie Jezusa będą rozpoznawani po tym, że „jedni drugich darzyć będą miłością” widzimy jak ustrzec się przed tymi, którzy tylko twierdzą, że są Bożymi posłańcami! Dla mnie wskazania Pisma Świętego są w tej kwestii niepodważalnie jasne – jeśli nie widzę owoców miłości w czyimś życiu i służbie, nie powinienem karmić się tym, co taka osoba oferuje (niezależnie od tego jak bardzo atrakcyjne by się nie wydawało to być).

Oczywiście wszyscy dopuszczamy się wielu uchybień (Jk 3:2)! Naturalnie nie chodzi o to, aby odrzucać teraz każdego, komu zdarzyło się okazać zniecierpliwienie, poirytowanie lub nawet unieść w chwili wzburzenia. Rzecz w tym, że prawdziwy uczeń Jezusa w takim wypadku dość szybko się zreflektuje, będzie żałował swojej postawy i zdobędzie się na szczere przeprosiny. Jeśli ktoś zacina się w swoich złych emocjach i trwa w zawziętości – ciężko powiedzieć, że posiada miłość do innych. Jeżeli owocem służby takiego „proroka” są rozłamy i narastająca wzajemna niechęć – nie jest to na pewno dobry owoc. Jeśli widzę, że ktoś używa języka, który jest obraźliwy, który deprecjonuje wartość kogokolwiek, jest prześmiewczy – czy można pogodzić to z miłością, która powinna odróżniać chrześcijan od ludzi w tym świecie? Czy powinienem nadal słuchać takiego człowieka, usprawiedliwiając go tym, że choć się często daje ponieść emocjom, to wciąż pozostaje doskonałym (inspirującym) mówcą? Czy ktoś, kto obraża innych, bo myślą inaczej niż on (nawet jeśli faktycznie nie mają racji), może jednocześnie głosić dobrą nowinę o zbawieniu z łaski przez wiarę? A jeśli to robi – czy ma mandat, aby to czynić?

Nie jest moją rolą komukolwiek zabraniać słuchać kogokolwiek. Jednak gdy decydujemy się czymś karmić, warto pamiętać o tym, że miłość jest cechą konstytutywną prawdziwych naśladowców Jezusa. Słowo Boże zachęca nas, byśmy byli ostrożni!

MIŁOŚĆ DROGĄ NAJDOSKONALSZĄ

Niedobrze by jednak było, abyśmy omawiane słowa Jezusa odbierali w pierwszej kolejności do innych. On wezwanie „kochajcie się wzajemnie; kochajcie jedni drugich tak, jak Ja was ukochałem” kieruje do uczniów! Nie wypowiedział ich, abyśmy się przyglądali innym, ale aby nas uczulić, że gdy inni będą przyglądać się nam, powinni zobaczyć miłość.

O tym, jak kluczowa jest miłość, mówi w piękny sposób „hymn o miłości”, który znajdziemy w 13 rozdziale 1 Listu do Koryntian. Zwróćmy uwagę w jakim kontekście Paweł kieruje te słowa do Kościoła. Nie zostały one skomponowane na okoliczność ślubu jakieś młodej pary szczególnie bliskiej Pawłowi. Mogłoby się tak wydawać, gdyby spojrzeć jak często tekst ten używany jest jako podstawa kazań ślubnych oraz cytowany na kartkach z życzeniami dla nowożeńców. Prawda jest jednak taka, że Paweł kierował te słowa do wszystkich członków korynckiej społeczności. Wiemy, że tamten zbór miał czym się poszczycić, ale jednocześnie mierzył się z dużymi problemami. Z jednej strony doświadczali mocy i darów Ducha Świętego podczas nabożeństw, z drugiej zmagali się z grzechami (1Ko 5:1-2) i wzajemnie ciągali po sądach (1Ko 6:6-8). Apostoł w swoim liście zachęca i napomina tę społeczność. Nauczając ich o porządku nabożeństwa, zasadach codziennego życia i podtrzymując ich pragnienie doświadczania darów łaski – „wskazuje drogę najwspanialszą”. Tą drogą jest miłość.

Kontekst jednoznacznie wskazuje, że nie jest to droga jedynie dla zakochanych w sobie nowożeńców. „Hymn o miłości” nie jest tylko dla tych, którzy przeżywają swój miesiąc miodowy. Wtedy jego słowa byłyby łatwe do przyjęcia (a nawet zastosowania). Stają się jednak konfrontujące, gdy dociera do nas, że opisują najwspanialszą drogę, którą powinniśmy podążać w relacjach nie tylko z najbliższymi. Słowo Boże poucza nas tu, jacy powinniśmy być względem naszych rodzin. Ale też więcej – jacy powinniśmy być względem naszych współpracowników, trudnych szefów oraz krnąbrnych podwładnych. Ale nawet jeszcze więcej – jacy powinniśmy być względem ludzi, którzy myślą inaczej niż my, a nawet trwają w błędzie. Jacy powinniśmy być wobec tych, którzy głosowali na nieodpowiednią partię polityczną, albo w ogóle nie głosowali. Więcej nawet – jacy powinniśmy być wobec zaszczepionych (jeśli się nie szczepimy) albo nieszczepionych (jeśli się zaszczepiliśmy). Choć może nam się wydawać niemożliwe, aby kierować się miłością w takiej sytuacji, to jestem jednak przekonany, że to nie wyczerpuje kontekstu zastosowania tych słów. One dotyczą również naszego stosunku wobec obcokrajowców oraz innowierców. Również wobec Niemców, Ukraińców, Rosjan i wszelkich innych nacji powinniśmy się kierować miłością. Zarówno katolicy, jak i buddyści, jak i zupełnie obojętni agnostycy, jak i w końcu (prezentowani przez media jako wielkie zagrożenie) muzułmanie – wszyscy powinni móc poznać, że jesteśmy uczniami Jezusa po tym, że jedni drugich darzymy miłością.

NAJLEPSZA = LEPSZA NIŻ TO CO DOBRE

Gdy sięgamy do „Hymnu o miłości” naszą uwagę przykuwają szybko dalsze wersety. Znajdujemy tam szesnaście cech charakteryzujących prawdziwą miłość (1 Ko 13,4-8). Zauważmy jednak, że wcześniej Paweł podkreśla kluczową rolę miłości zestawiając ją z innymi, bez cienia wątpliwości bardzo dobrymi kwestiami:

„Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, pozostałbym miedzią, co dźwięczy, lub hałaśliwym cymbałem. Choćbym posiadł dar prorokowania i pojął wszystkie tajemnice, myślą ogarnął całą wiedzę i dysponował pełnią wiary, tak że przenosiłbym góry, a miłości bym nie miałbyłbym niczym. I choćbym część po części rozdał swą całą własność, i swoje ciało wydał w sposób budzący uznanie, lecz miłości bym nie miał — nic bym nie osiągnął
(1 Koryntian 13:1-3)

Nie wchodząc w szczegółową egzegezę tego fragmentu, po prostu zauważmy, że znajdujemy w tych słowach potwierdzenie tego, że miłość jest poza wszelką wątpliwość arcyważna dla naszego chrześcijańskiego życia. Jest drogą najwspanialszą! Jest cechą konstytutywną naśladowców Jezusa. Bez miłości nasze najpiękniejsze deklaracje to tylko puste słowa. Bez miłości wszelkie dary duchowe – choć są dobre i należy o nie zabiegać – tracą swój wyraz i znaczenie.

Podobnie jest z wiedzą. Przecież jest ona dobra i potrzebna. Po to oddajemy się studiowaniu Słowa Bożego, by nie zadawalać się stwierdzeniem, że „wielka jest tajemnica wiary”. Bogu jest miłe gdy dociekamy objawionej nam przez Niego prawdy. Jezus spędzał dużo czasu ze swoimi uczniami i wiele spraw im tłumaczył i tłumaczył, a gdy okazywało się, że nadal ich nie rozumieją, On dalej im je tłumaczył. Paweł jednak wyraźnie stwierdza, że nawet przyswojenie sobie całej wiedzy i pojęcie wszystkich tajemnic, nic nam nie da jeśli nie posiadamy miłości. Wiedza teologiczna, apologetyczna, historyczna, oraz każda inna – potrzebują być uzupełnione miłością.

Dalej Paweł odnosi się do pełni wiary. Słowo Boże nie pozostawia nam wątpliwości jak ważna jest wiara. Nie można się bez niej podobać Bogu (Hbr 11:6), jest podstawą naszego usprawiedliwienia (Rz 3:30) oraz chroni nas przed wszelkimi atakami diabła (Ef 6:16). Choć jasno z tego wynika, że wiara również jest cechą konstytutywną ludzi zbawionych, to jednak Paweł wyraźnie stwierdza, że bez miłości nic nam ona nie pomoże.

Nie tylko piękne słowa, dary duchowe, wiedza i wiara są bezużyteczne bez miłości. Słowo Boże uczy nas w tym fragmencie, że nawet budzące powszechne uznanie działania mogą nic nie znaczyć, jeśli nie wynikają z miłości. Dobre uczynki – jak sama ich nazwa wskazuje – są dobre. Wiara bez nich jest martwa (Jk 2:26) i dlatego jeśli możemy dobrze czynić, a tego nie robimy, dopuszczamy się grzechu (Gal 6:10; Jk 4:17). W końcu zostaliśmy „stworzeniu w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków” (Ef 2:10)! A jednak jeśli nie wynikają one z miłości, to nic nam nie pomogą. Choćbyśmy sprzedali wszystko, co posiadamy i rozdali to ubogim! Choćbyśmy poświęcili cały nasz czas na służbę i pomoc potrzebującym! Nawet jeśli byśmy dosłownie oddali nasze życie dla innych, ale nie wynikałoby to z podążania drogą miłości – moglibyśmy zyskać chwałę u ludzi, ale nie znalazłoby to uznania w oczach Bożych.

MIŁOŚĆ DROGĄ JEDYNĄ

Widzimy zatem, że nie ma dla nas innej opcji niż miłość. Miłość jest cechą konstytutywną naszego podążania za Jezusem. Nie zawsze przychodzi nam to łatwo. Nie zawsze jest to proste – ale nie jest to opcjonalne. To przykazanie Jezusa dla nas. Nie ma innej drogi.

Choć w obecnych czasach istnieje wielkie ryzyko, że nasza miłość może oziębnąć (Mt 24:12) – nie wolno nam się na to godzić. Słowo Boże wzywa nas do tego byśmy zabiegali o miłość (1 Ko 14:1). W końcu wiara jest czynna w miłości (Gal 5:6). Czy zdarzyło ci się trafić na nieczynną windę? Jaki z niej pożytek? Choćby była pięknie oświetlona, przestronna a nawet wyposażona w wyszczuplające lustra, nie spełni swojej funkcji – nie pomoże nam dostać się na wyższe piętro. Obawiam się, że wielu chrześcijan może doznać wielkiego rozczarowania, gdy okaże się, że choć posiadają wiarę, to ze względu na brak miłości, nie będzie ona w stanie zabrać ich do nieba. Okaże się, że jest nieczynna.

Jezus nakazał swoim uczniom wzajemnie się kochać nie po to, aby nas pognębić. Nie dlatego, abyśmy przeżywali frustrację mierząc się z zadaniem ponad nasze siły. On nakazał nam kochać się wzajemnie, ponieważ to najdoskonalsza droga do nieba.

Oczywiście to zadanie wydaje się być niemożliwe do zrealizowania. I po ludzku faktycznie tak jest. Pamiętajmy jednak, że „nasza miłość bierze się stąd, że On pierwszy nas nią obdarzył” (1Jn 4:19). On nie pozostawił nas też samych. Dlatego, gdy miłość wydaje się być ponad nasze siły – możemy wezwać na pomoc Ducha Świętego. Jeśli On nas napełnia i prowadzi, sprawi, że pozostaniemy na tej najdoskonalszej drodze. Przecież gdy czytamy o Jego owocu to właśnie miłość wymieniona jest jako pierwsza (Gal 5:22). Zatem niech to właśnie po niej wszyscy poznają, że jesteśmy prawdziwymi uczniami Jezusa.

Jedna odpowiedź na “Czy dajesz poznać się po miłości?”

  1. Ważny temat. Byłabym ciekawa ciągu dalszego – tekstu o różnych rodzajach miłości, np. agape, caritas etc. I o tym, że miłość nie jest synonimem uczucia. To ważny i trudny temat dla nas, żyjących w kulturze wyświechtania i trywializacji słowa: miłość oraz prymatu emocjonalności.
    Pozdrawiam.
    Aśka

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: