Piękne zdania o brzydkim życiu / „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”, Maya Angelou [ 116 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Maya Angelou jest postacią nietuzinkową, która dla wielu stała się symbolem głośnego sprzeciwu wobec nierówności. Ta afroamerykańska pisarka, która wychowała się na południu Stanów Zjednoczonych, choć zmarła blisko dziesięć lat temu, nadal inspiruje tysiące ludzi. Nigdy nie przestanie do nas przemawiać, nie tylko poprzez niezwykle przenikliwe słowa spisane w książkach, ale również jako przykład determinacji w walce o równość.

Dla wielu amerykanów ikona (odznaczona choćby Prezydenckim Medalem Wolności) wciąż pozostaje raczej nieznana w naszym kraju. Może się to zmienić za sprawą wydanej ostatnio autobiografii: „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”.  

PIERWSZA Z SIEDMIU AUTOBIOGRAFICZNYCH POWIEŚCI

Już sam tytuł wskazuje, że sięgamy po książkę niebanalną. Piękny tytuł nie jest jednak zapowiedzią łatwej lektury. Już pierwsze zdania nie pozostawiły we mnie cienia wątpliwości, że oto przyszło mi się mierzyć z kolejną książką, która będzie emocjonalnym rollercoasterem. Niestety, ale życie Mayi Angelou to zdecydowanie więcej dolin niż szczytów – przynajmniej w tej części, którą opisuje „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”.

Trzeba to wyraźnie podkreślić – bo gdy sięgnąłem po tę lekturę, zupełnie mi ta informacja uleciała – książka ta jest pierwszą z cyklu siedmiu (!) autobiograficznych powieści. Zaczyna się od opisu samotnej podróży kilkuletniej Mayi. Została posłana (podrzucona? porzucona?) pociągiem na wychowanie do babci. Rodzice zapisali jedynie adres gdzie ma trafić i przywiązali jej do ręki karteczkę.

Autorka bardzo wnikliwie przedstawia nam swoje wspomnienia z okresu dzieciństwa, które nie zostały zamazane przez upływ lat. „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak” napisała będąc już po czterdziestce, tym bardziej jestem pod wrażeniem z jaką precyzją potrafi odtworzyć detale z tak wczesnej młodości. Ja mam trudności z przypomnieniem sobie co jadłem w minionym tygodniu na obiady, podczas gdy Maya Angelou podaje referencje tekstów biblijnych w oparciu, o które pastor głosił kazanie gdy miała dziesięć lat. Potrafi ze swojej pamięci wydobyć wiele bardzo żywych wspomnień.

„Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak” opisuje pierwsze 17 lat jej życia. Jeśli interesuje Was jej działalność na rzecz praw obywatelskich czarnoskórej ludności, należy uzbroić się w cierpliwość i czekać na kolejne tomy autobiografii.

PIĘKNE ZDANIA O BRZYDKIM ŻYCIU

Nie oznacza to, że „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak” nie dotyka problemu powszechnego w tamtych latach rasizmu. To nie jest książka o dziecięcych zabawach, bo i takich niewiele doświadczyła Maya w swoim trudnym życiu. To książka bardzo poważna. Sama autorka pisze: „Miałam osiem lat i byłam dorosła” odnosząc się do traumatycznego doświadczenia gwałtu, którego doświadczyła ze strony partnera jej matki. Jej młodość była w dużej mierze zdeterminowana przez kolor skóry. Szczególnie zapadł w moją pamięć fragment rozdziału, w którym opisuje dzień zakończenia szkoły:

„Byliśmy pokojówkami i farmerami, złotymi rączkami i praczkami, a aspirowanie do wyższych celów było komiczne i aroganckie.
Potem pożałowałam, że Gabriel Prosser i Nat Turner nie zabili wszystkich białych ludziów w ich łóżkach i że Abraham Lincoln nie został zamordowany przed podpisaniem Deklaracji Emancypacyji, i że Harriet Tubman nie zmarła w wyniku tego uderzenia w głowę, i że Krzysztof Kolumb nie utonął na Santa Marii.
Okropnie było być Murzynką i nie mieć żadnej kontroli nad swoim życiem. Okrutnie było być młodą i już wytrenowaną w siedzeniu cicho i słuchaniu zarzutów stawianych mojemu kolorowi bez żadnych szans na obronę. Wszyscy powinniśmy umrzeć. Pomyślałam, że chętnie ujrzałabym nas wszystkich martwymi, ułożonych jeden na drugim. Piramida ciał z białymi ludziami na dole, tworzącymi szeroką podstawę, wyżej Indianie ze swoimi niemądrymi tomahawkami i tipi, wigwamami i traktatami, Murzyni ze swoimi mopami i przepisami kulinarnymi, workami na bawełnę i pieśniami religijnymi sterczącymi z ust. Wszystkie holenderskie dzieci powinny potknąć się w tych swoich drewniakach i połamać karki. Francuzi powinni udławić się Sprzedażą Luizjany (1803), podczas gdy wszystkich Chińczyków z ich głupimi warkoczykami powinny zjeść jedwabniki. Jako gatunek byliśmy abominacją. Wszyscy.”

To książka pełna pięknie skrojonych zdań, które opowiadają nam o życiu pełnym brzydoty, niesprawiedliwości i wszechobecnych trudności. Choć niewygodnie jest o tym wiedzieć, to uczę się nie odwracać wzroku od tego co szpetne. Przynajmniej tyle jesteśmy winni – wiedzieć. Uważam, że tego typu książki są potrzebne przynajmniej z dwóch powodów. Podzielenie się swoją trudną historią może stanowić dla autora swoiste khatarsis. Natomiast my, czytelnicy, mamy szansę na cenną lekcję rozwoju wrażliwości na losy drugiego człowieka. Empatia niestety wciąż pozostaje cechą deficytową w tym świecie.

„Do niedawna każde pokolenie uznawało, że wygodniej będzie przyznać się do stawianych mu zarzutów – a więc młodości i ignorancji – i łatwiej przyjąć karę wymierzoną przez starsze pokolenie (które krótko wcześniej przyznało się do tej samej zbrodni). Nakaz natychmiastowego dorośnięcia wydawał się znośniejszy niż pozbawiony twarzy lęk przed zanikającym celem – bo tym właśnie była młodość”.

NIE WSZYSTKO JEST CZARNO-BIAŁE

Proza Mayi Angelou to poezja. Wnikliwość jej obserwacji a także lekkość formułowania myśli robią niebywałe wrażenie. Można się tą książką delektować. Jednak nie oznacza to, że się tą lekturą zachwyciłem. Choć szczerze współczuję autorce trudnego dzieciństwa i traumatycznych doświadczeń – to jednak zbyt mało abym bezkrytycznie zapałał do niej sympatią. To, że „poradziła sobie” mimo dyskryminacji nie sprawia, że widzę w niej wzór do naśladowania. Doceniam szczerość jej wspomnień, zwłaszcza, że gdy opowiadamy sami o sobie, mamy skłonność do skupiania się na tym co pozytywne. Maya Angelou nie boi się pisać otwarcie o tym co wstydliwe.

Przez całą książkę nie potrafiłem jednak znaleźć w sobie sympatii do autorki, która korzeniami sięgałaby głębiej niż naturalne współczucie jakim obdarzamy krzywdzonych. Wiele decyzji i zachowań Mayi Angelou oceniam negatywnie. O ile – ze względu na opisywany okres – można znaleźć wytłumaczenie dla pewnej dozy niedojrzałości, to jednak mierziło mnie po pewnym czasie to, że bez trudu przychodzi jej z wyższością wypowiadać się o innych. A czy nie z tym walczyła przez większość życia?

Ludzie, których historii i przyszłości codziennie groziła zagłada, uważali, że jedynie za sprawą boskiej interwencji są w ogóle w stanie przeżyć.
To ciekawe, że najpodlejsze życie, najuboższą egzystencję przypisuje się woli Bożej, ale w miarę jak istoty ludzkie stają się coraz zamożniejsze, w miarę jak standard i styl ich życia plasują się coraz wyżej na skali materialnej, Bóg w analogicznym tempie zstępuje po drabinie odpowiedzialności”.

 „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak” to dobra książka. Rzuca więcej światła na problem segregacji rasowej w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Traktuje o mocy i roli języka, którym się posługujemy. To dobry bodziec dla rozwoju empatii.  To kolaż wspomnień wrażliwej dziewczyny, której brakowało wiele z tego co dziś wydaje się być absolutną normą. Może to zaowocować w naszym życiu większą wdzięcznością za to co nam zostało dane.

Nie jest to jednak książka, którą uznałbym za wybitną, zmieniającą moje życie. Można się delektować jej stylem, ale jeśli nie zaprzyjaźnimy się z autorką, możemy być momentami znużeni szczegółowością tej relacji. Decyzję czy warto sięgać po tę rozbudowaną autobiografię pozostawiam Wam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: