Gdy otwieramy współczesne podręczniki do biologii, temat dinozaurów pojawia się niemal natychmiast jako jeden z głównych argumentów w dyskusji o historii ziemi i ewolucji. Gdy jednak otwieramy naszą Biblię, na próżno szukać w niej słowa „dinozaur”. Czy to oznacza, że natchnieni autorzy nic nie wiedzieli o istnieniu potężnych, wymarłych gadów?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, jako badacze Pisma musimy najpierw zrozumieć jedną rzecz: słowo „dinozaur” (deinos – oznacza „straszny”, „potężny” lub „wzbudzający lęk”, sauros – oznacza „jaszczur” lub „gad”) powstało dopiero w 1842 roku. Starożytni pisarze biblijni musieli więc używać innych określeń na nazwanie potężnych, budzących grozę stworzeń, które znali z przekazów.
Choć wiele głośnych odkryć – takich jak figurki z Acámbaro czy kamienie z Ica – okazało się po latach współczesnymi mistyfikacjami, to fascynacja starożytnych kultur potężnymi gadami (obecna w legendach o smokach od Chin po Europę) jest faktem. Pokazuje to, że człowiek od zawsze nosił w swojej pamięci kulturowej obrazy wielkich potworów, co mogło być napędzane m.in. znajdowaniem gigantycznych kości w ziemi.
Gdy zaczynamy badać oryginalny tekst hebrajski, odkrywamy fascynujące opisy istot, które wymykają się ramom współczesnej zoologii, a ich charakterystyka zostawia ogromne pole do interpretacji. W ramach Kącika Badacza przyjrzyjmy się kilku hebrajskim słowom, które przysparzają trudności w tłumaczeniu, a które zdają się mówić o jakichś gigantycznych gadach.

TANNIN – POTWORY I SMOKI
Jednym z najciekawszych terminów, na jakie natrafiamy w Starym Testamencie w kontekście potężnych stworzeń, jest hebrajskie słowo tannin. Występuje ono w Biblii blisko 30 razy. W zależności od kontekstu i decyzji tłumaczy, bywa ono przekładane jako „wąż”, „potwór morski”, „krokodyl”, a w starszych tłumaczeniach nawet jako „smok”.
Tannin opisuje potężne, budzące respekt stworzenia – zarówno wodne, wiecznie ukryte w głębinach, jak i lądowe. Z punktu widzenia współczesnej paleontologii, ta szeroka hebrajska kategoria semantyczna doskonale koresponduje z wyobrażeniem o wielkich, wymarłych gadach. Zaglądając do Słownika Stronga, dowiadujemy się, że słowo to (oznaczone kodem H8577) to rzeczownik rodzaju męskiego pochodzący od nieużywanego rdzenia oznaczającego prawdopodobnie „wydłużać”. Słownik definiuje je jako: wąż morski, potwór, wieloryb, a w niektórych kontekstach wskazuje wręcz na… możliwy wymarły gatunek dinozaura morskiego.
Badając to słowo głębiej, sięgnąłem po dwutomowy Wielki słownik hebrajsko-polski Starego Testamentu autorstwa L. Koehlera, W. Baumgartnera i J.J. Stamma. Badacze ci wskazują, że choć etymologia wyrazu jest niepewna, posiada on swoje udokumentowane, prastare odpowiedniki w językach narodów ościennych Izraela. W języku samarytańskim przybiera formę tånən, w egipsko-aramejskim zapisywane jest jako תנין, w ugaryckim występuje jako tu-un-na-nu, w syryjskim jako tannīnā, w etiopskim taman, a w arabskim tannīn.
Użycie tego słowa w tekstach ugaryckich czy egipsko-aramejskich dowodzi, że termin ten funkcjonował na Bliskim Wschodzie od zamierzchłych czasów i zawsze definiowany był jako potwór morski lub smok.
W hebrajszczyźnie biblijnej słowo to bywa używane w różnych kontekstach:
- Jako realne, potężne stworzenie wodne: Pojawia się już w opisie stworzenia (1 Moj 1,21), w księgach prorockich (Iz 27,1; Iz 51,9) oraz w Psalmach (Ps 74,13; Ps 148,7), często stojąc w paraleli do słowa jam (morze).
- Jako groźny wąż lądowy: W 2Mo 7,9-12 (gdy laska Aarona zamienia się w węża) oraz w Ps 91,13.
- Jako krokodyl: W Księdze Ezechiela (Ez 29,3; 32,2), przy czym badacze tacy jak Veronica Kubina (Die Gottesreden im Buche Hiob, 1979) podkreślają, że użycie tego słowa wykracza poza poziom prostego porównania ze znanym nam dziś zwierzęciem.
- Jako metafora potęgi politycznej i niszczycielskiej: W Jeremiasza 51,34 oznacza smoka będącego obrazem króla Nabuchodonozora, a w Księdze Nehemiasza 2,13 staje się elementem nazwy geograficznej – En ha-Tannin, czyli „Źródło Smocze”.
Jak to niezwykłe słowo oddaje przekład literacki SNP? Przyjrzyjmy się kilku kluczowym fragmentom:
„Tak więc stworzył Bóg wielkie potwory i przeróżne pełzające istoty. Nimi — stosownie do ich rodzajów — zapełniły się wody” (Rdz 1,21 SNP).
„Chwalcie PANA również wy, z ziemi: Morskie potwory i wodne otchłanie” (Ps 148,7 SNP).
„Pożarł mnie, schrupał mnie Nebukadnesar, król Babilonu. Odstawił mnie jak pustą miskę, połknął mnie jak smok” (Jr 51,34 SNP).
„W tym dniu PAN ukarze swym ostrym, wielkim i mocnym mieczem Lewiatana, zwinnego węża, Lewiatana, węża sprytnego – i zabije tego morskiego smoka” (Iz 27,1 SNP).
Wnioski z analizy słowa tannin są fascynujące. Starotestamentowy Izrael miał w swoim słowniku pojęcie, które określało gigantyczne, przerażające gady i potwory, nie dające się łatwo sklasyfikować jako zwykłe, powszechnie występujące zwierzęta.

LEWIATAN – WŁADCA GŁĘBIN
Cytowany werset z Księgi Izajasza wprowadza nas w tajemnicę kolejnego fascynującego stworzenia, które pojawia się na kartach Starego Testamentu – Lewiatana (hbr. Liwjatan, לִוְיָתָן). Słowo to występuje w Biblii dokładnie 6 razy (Jb 3,8; 41,1; Ps 74,14; 104,26; Iz 27,1).
Psalm 104:26 SNP „Po jego powierzchni płyną okręty, A w jego odmętach Lewiatan bawi się – przez Ciebie stworzony”.
Zaglądając do etymologii tego słowa w Wielkim słowniku hebrajsko-polskim Koehlera i Baumgartnera, dowiadujemy się, że rdzeń lwh wiąże się ze znaczeniem „zwijać się”, „wić się” lub „skręcać”. Lewiatan to dosłownie „istota zwinięta w sploty” lub „wąż wijący się”. Podobnie jak w przypadku słowa tannin, odpowiedniki tego pojęcia odnajdujemy w literaturze starożytnego Ugaritu, gdzie siedmiogłowy potwór morski walczący z Baalem nosił niemal identyczną nazwę: Ltan (Lotan).
Wielu tradycyjnych komentatorów Biblii próbuje utożsamiać Lewiatana z krokodylem nilowym. Choć krokodyl jest potężnym gadem, to jednak szczegółowy opis Lewiatana, jaki Bóg przedstawia Hiobowi, zdaje się całkowicie rozsadzać taką interpretację.
Wystarczy spojrzeć na niesamowity, wręcz przerażający opis anatomiczny tego stworzenia z Księgi Hioba 41,1-9; 18-22:
“Albo czy wyciągniesz hakiem Lewiatana? Czy sznurem związałbyś mu język? Czy przewlekłbyś mu linę przez nozdrza albo czy szczęki przebiłbyś ościeniem? (…) Czy grotem podziurawisz mu skórę lub harpunem rybackim głowę? Połóż tylko na nim swą dłoń! Chwila walki — i kolejnej nie będzie. Łudzi się, kto ma nadzieję go schwytać! Sam jego widok już zwala z nóg”.
“Swoim parskaniem rzuca błyski światła, a jego oczy są jak powieki zorzy. Z jego paszczy buchają pochodnie i strzelają z niej iskry ognia. Z jego nozdrzy dobywa się dym jak z garnka, który paruje, lub z kotła. Jego oddech rozpala węgle, z jego paszczy wychodzi płomień. W jego karku spoczywa siła, a przed nim ludzie zataczają się w trwodze”.
Warto zadać sobie pytanie: czy starożytny autor posłużył się tu jedynie poetycką hiperbolą (przesadą), czy może opisywał realną istotę, która potrafiła faktycznie ziać ogniem?
Dla badaczy skłaniających się ku koegzystencji ludzi z dinozaurami, opis Lewiatana – istoty opancerzonej, budzącej grozę, której żaden człowiek nie potrafił okiełznać – doskonale pasuje do wielkich, drapieżnych gadów morskich z ery mezozoicznej, takich jak Kronozauros czy Mozazaur. Z kolei opisy „ognia” i „dymu” mogą odnosić się do unikalnych mechanizmów obronnych, które nie zachowały się w skamieniałościach, gdyż tkanki miękkie nie ulegają fosylizacji.
Bez względu na to, czy widzimy w Lewiatanie potężnego dinozaura morskiego, czy też – w ujęciu teologicznym – symbol niszczycielskich sił chaosu i zła, które ostatecznie Bóg pokona, jedno jest pewne: dla biblijnych autorów nie był to zwykły krokodyl. Był to namacalny dowód na to, że na świecie istnieją stworzenia, przed którymi człowiek drży, a które dla Boga są jedynie częścią Jego wielkiego stworzenia.

BEHEMOT – BESTIA Z OGONEM JAK CEDR
Po opisie władcy głębin, tekst Księgi Hioba kieruje naszą uwagę z powrotem na ląd. Bóg rzuca Hiobowi wyzwanie, wskazując na stworzenie, które w oryginale hebrajskim nosi nazwę Behemot (hbr. Behemoth, בְּהֵמוֹת H930).
Z językowego punktu widzenia mamy tu do czynienia z niezwykle ciekawym zjawiskiem. W gramatyce hebrajskiej forma behemoth to liczba mnoga od powszechnego słowa behemah (oznaczającego bydło, dzikie zwierzę lub czworonoga). Dlaczego więc Bóg mówi o jednym stworzeniu, używając liczby mnogiej? To pluralis excellentiae – liczba mnoga majestatyczna lub wzmacniająca. To forma gramatyczna, w której rzeczownik w liczbie mnogiej odnosi się do jednego bytu, aby podkreślić jego potęgę, dostojeństwo, wyjątkowy status,
Oznacza to, że Behemot to dosłownie „Bestia nad bestiami”, „Super-zwierzę” lub – jak oddaje to etymologia w słowniku Koehlera-Baumgartnera – „stworzenie potężne, przewyższające inne”.
Słowo to często tłumaczone jako hipopotam, może oznaczać – jak zaznaczają autorzy Słownika Stronga – wymarły gatunek dinozaura. Występuje tylko raz w Starym Testamencie – w księdze Hioba 40,15-24:
“Spójrz na bestię. Stworzyłem ją podobnie jak ciebie, a żywi się trawą niczym bydlę. Zobacz jednak, jaką siłę ma w biodrach i jaką moc w swoich mięśniach! Swój ogon wypręża jak cedr, ścięgna ud ma mocno splecione, kości jak rury miedziane, a członki jak drągi żelazne. Jest jednym z najciekawszych Bożych dzieł, jej Stwórca wyciągnął do niej miecz. Tak, góry dostarczają jej paszy, miejsca, gdzie hasa zwierzyna. Wyleguje się pod krzewami lotosu, w ukryciu trzciny i bagna. Lotos osłania ją cieniem, otaczają ją nadrzeczne wierzby. Nie płoszy jej wzburzona rzeka; zachowuje spokój, choćby Jordan wpadł jej w paszczę. Nie daje się jej łatwo złapać, trudno jej nozdrza przekłuć chwytakiem!”.
Tradycyjna teologia akademicka najczęściej próbuje widzieć w Behemocie hipopotama. Jednak im głębiej analizujemy detale tekstu, tym trudniej obronić tę tezę:
- Ogon jak cedr: Autor natchniony zauważa, że Behemot „potrafi wyprężyć swój ogon niczym cedr” (Jb 40,17). Ogon hipopotama czy słonia jest krótki i przypomina cienki sznurek. Porównanie go do potężnego, majestatycznego pnia cedru Libanu kompletnie mija się z realiami zoologicznymi.
- Niewrażliwość na żywioł rzeki: Dalej czytamy, że nawet gdy rzeka (w oryginale Jordan) przybiera i ryczy, Behemot zachowuje absolutny spokój (Jb 40,23).
- Pozycja w stworzeniu: Bóg nazywa go „początkiem” lub „pierwszym” (hebr. reszit) wśród Boży dzieł (Jb 40,19 BW: „Jest on przedniejszym z dzieł Bożych”), co sugeruje, że było to największe i najpotężniejsze zwierzę lądowe, jakie kiedykolwiek stąpało po ziemi.
Dla badaczy Biblii, którzy nie odrzucają możliwości koegzystencji ludzi i dinozaurów, ten opis stanowi uderzający portret ogromnego dinozaura roślinożernego z grupy zauropodów (takiego jak Brachiozaur, Diplodok czy Patagotytan). Ich kilkunastometrowe, muskularne ogony, potężne nogi przypominające filary oraz fakt, że żywiły się wyłącznie roślinnością (Jb 40,15), idealnie pokrywają się z anatomią i stylem życia Behemota z Księgi Hioba.

LEKCJA POKORY
Czego zatem uczy nas lingwistyczne i biblijne dochodzenie w sprawie dinozaurów? Choć w tekście Pisma Świętego nie znajdziemy XIX-wiecznego słowa „dinozaur”, to starożytny hebrajski aparat pojęciowy wyraźnie zachował pamięć o gigantycznych, przerażających gadach lądowych i morskich. Opisy Tannina, Lewiatana czy Behemota znacząco wykraczają poza anatomię znanych nam dzisiaj krokodyli czy hipopotamów, pozostawiając uzasadnione pole do interpretacji, w której teksty te opisują stworzenia z ery mezozoicznej.
Niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmujemy w debacie dotyczącej wieku Ziemi i ewolucji, obecność tych potężnych istot na kartach Biblii ma przede wszystkim głęboki cel teologiczny. W Księdze Hioba Bóg nie prowadzi wykładu z paleontologii, lecz lekcję pokory. Pokazuje człowiekowi stworzenia tak potężne i nieokiełznane, że sam ich widok zwala z nóg. Jeśli stworzenie potrafi budzić tak wielką grozę, to o ileż potężniejszy i godniejszy chwały musi być Ten, który je zaprojektował? Dla nas, współczesnych badaczy Słowa Bożego, te tajemnicze opisy są kolejnym dowodem na to, że prawdziwa nauka i natchniony tekst Biblii nigdy nie stoją w sprzeczności – rzucają nam jedynie wyzwanie do ciągłego, głębszego i rzetelnego studiowania.


