Gorzkie żale rasistowskiego kierowcy UBERa / „American Greed”, Peter Luk [ 70 | 2022 ]

atypowa ocena: 2/10

Po przeczytaniu tej książki w mojej głowie kołatało się kilka pytań: Jak można było tak spektakularnie „położyć” tak dobrą koncepcję? Jak można żyć z taką ilością żalu do wszystkiego i wszystkich? Jakim cudem ktoś z wydawnictwa przeoczył taki ładunek chamstwa, antysemityzmu i rasizmu – reklamując tę pozycję jako „napisane z humorem, pełne ironii i frapujące wspomnienia polskiego szofera nowojorskich limuzyn”? Czy ktoś czytał tę książkę? Na szczęście jest niedługa i można to zrobić w jeden dzień, choć trzeba zastanowić się czy warto.

MOGŁO BYĆ ARCYCIEKAWIE, A WYSZŁO FATALNIE

Zachęcony informacjami, które wydawnictwo zamieściło w opisie książki, chętnie zabrałem się za lekturę. Skoro „wspomnienia stanowią także przewodnik po największej aglomeracji miejskiej w Stanach Zjednoczonych”, postanowiłem dowiedzieć się czegoś nowego o Nowym Jorku. Miałem okazję spędzić tam kilka ładnych dni, spacerując po Manhattanie wzdłuż i wszerz. Pięć rozdziałów w pierwszej części książki poświęconych jest opisowi poszczególnych dzielnic. Rzecz w tym, że niewiele one wnoszą. Spodziewałem się garści ciekawostek, których nie znajdę w przewodniku. Wieści z pierwszej ręki od człowieka, który przez trzy dekady jeździł po mieście, obserwując jego przemiany i widzącego z perspektywy kierownicy to, co umyka oku kamer. Liczyłem na wiele i zdecydowanie się przeliczyłem. Peter Luk (bo tak podpisał się autor, o którym nie sposób dowiedzieć się cokolwiek, poza tym co sam o sobie stwierdza w książce) niestety nie należy do tych, których prosilibyśmy o kolejną i kolejną opowieść. Przypomina raczej tego „wujka”, który podczas rodzinnego obiadu stale chce zabierać głos i narzekać na dzisiejsze czasy, ignorując przy tym zupełnie wywracanie oczu wszystkich wokoło.

Już na pierwszych stronach zaskoczyło mnie, że autor wspomina jakieś drobne wydarzenie sprzed 30 lat pisząc o nim: „Właśnie wtedy podczas niewielkiej kolizji, nie z mojej winy, udało mi się wykryć przypadkowo niedbalstwo i chamstwo właściciela firmy”. Z każdą stroną kolejne „gorzkie żale” już przestawały zaskakiwać. Po pewnym czasie przerażały, następnie nieco bawiły, aż pod koniec książki zacząłem się zastanawiać czy całość tych wspomnień nie jest po prostu żartem wysłanym do wydawnictwa, który przez nieuwagę ktoś wydał. Zresztą oceńcie to sami:

„Jeżeli chodzi o higienę większości podróżnych, z przykrością trzeba stwierdzić, że jest żenująca. Próbują w różny sposób zakamuflować swój brud i smród, korzystając ze wspaniałej technologii, dzięki której mogli pochwalić się dezynfektorem, zapachem przypominającym proszek do prania TIDE. Początkowo myślałem, że się nim posypują. Prym wiedli oczywiście nasi przyjaciele z Afryki. Parę miesięcy później zaskoczyli mnie nowym zapachem i to dość ładnym, mianowicie CINNAMON. Niestety, ich smród był silniejszy, przebijał każdy nowo wyprodukowany odświeżacz. Woziłem ze sobą uwieszoną na szyi maskę higieniczną i zakładałem ją w razie potrzeby, tłumacząc się alergią. (…) Muszę się pochwalić silnym układem odpornościowym, bo nie chorowałem za często. Po zakończonej robocie wszystkie ciuchy obowiązkowo lądowały w pralce”.

Czytaj dalej „Gorzkie żale rasistowskiego kierowcy UBERa / „American Greed”, Peter Luk [ 70 | 2022 ]”

Dlaczego w Kanadzie płoną kościoły? / „27 śmierci Toby’ego Obeda”, Joanna Gierak-Onoszko [ 68 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

DLACZEGO W KANADZIE PŁONĄ KOŚCIOŁY?

Uwaga! Nie dajcie się zwieść tej uroczej, nieco zabawnej okładce. W reportażu „27 śmierci Toby’ego Obeda” nie ma nic uroczego ani zabawnego. Dla wielu Kanada zdaje się być synonimem Ziemi Obiecanej. Kojarzy się z dziką przyrodą, ciszą, dobrobytem oraz przyjaznymi i tolerancyjnymi ludźmi. Gdy jakiś czas temu w rodzimych mediach, zaczęły pojawiać się informacje o licznych podpaleniach kościołów, mogliśmy być zaskoczeni, ponieważ nie przystawało to do naszych wyobrażeń na temat Kanady. Po lekturze tej książki – choć oczywiście nie popieram tego – zrozumiałem dlaczego płoną tam kościoły. Jest to forma wołania o sprawiedliwość.

Joanna Gierak-Onoszko zabiera nas do innej Kanady, niż ta, którą znamy z pocztówek. Uważam, że każdy powinien się w tę podróż wybrać, choć czuję, że niejeden nie zdoła dotrwać do jej końca. Skończyłem czytać tę książkę kilka dni temu, a nadal jestem „emocjonalnie wypruty”. Nie do końca wiem co mogę dobrego zrobić ze zdobytymi informacjami, które miażdżyły mnie strona po stronie. Nie przypominam sobie innej lektury, która budziła we mnie tak ambiwalentne odczucia. Od dłuższego czasu wiedziałem, że muszę zmierzyć się z tym reportażem, a jednocześnie nie chciałem tego robić. To co działo się w Kanadzie przez dziesięciolecia łamie moje serce. Trzeba o tym głośno mówić, nawet jeśli jesteśmy w stanie robić to jedynie łamiącym się głosem.

Dziś trzeba zapłakać razem z cierpiącymi, z nadzieją, że z wybaczeniem przyjdzie też lepsze jutro. Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy opowieść o tym, co działo się w prowadzonych przez kościoły szkołach z internatem, jest rozdrapywaniem ran i posypywaniem ich solą, czy może początkiem procesu uzdrowienia. Na jakim etapie jest Kanada? Podczas pisania tej książki autorce przyświecał konkretny cel:

„Książka jest próbą zrozumienia nie tylko tego, co się w Kanadzie wydarzyło – ale i tego, co przyszło potem. Jak działają mechanizmy pozwalające krzywdzić jednych, a rozgrzeszać drugich? Kto i z jakiej przyczyny czynił zło, a kto się na to milcząco godził? Ale byłam ciekawa nie tylko tego, co już się dokonało – interesowało mnie także, jak Kanada niesie to doświadczenie, jak chce sobie z nim poradzić. Skąd wziąć siłę, by spojrzeć w lustro? Jak dziś mówić o bliznach i nienaprawialności krzywd? Czy jakiekolwiek gesty i jakiekolwiek kwoty zmażą tamte winy? Czy pojednanie jest utopią, czy twardym procesem, trudnym dla wszystkich stron? Choć droga do niego jest nierówna i pełna zakrętów, Kanada nie tylko wytyczyła szlak, ale i odważyła się na niego wkroczyć. To doświadczenie nieprzyjemne, raniące i często nieudane – jednak czy ktoś w takiej sprawie zdobył się na więcej niż dzisiejsi Kanadyjczycy? „The world needs more Canada” to nie tylko slogan, który jest wszechobecny na gadżetach i reklamówkach w kanadyjskich sklepach. To także zachęta, by do win uniwersalnych, grzechów powszechnych, przymierzyć sprawdzone kanadyjskie narzędzia: empatię, otwartość i gotowość do spojrzenia na rzeczywistość taką, jaka jest, a nie taką, o jakiej roimy. Nie zawsze działają, ale lepszych nie mamy.”

Czytaj dalej „Dlaczego w Kanadzie płoną kościoły? / „27 śmierci Toby’ego Obeda”, Joanna Gierak-Onoszko [ 68 | 2022 ]”

Jak człowiek staje się mordercą, Richard Taylor [ 44 | 2021 ]

atypowa ocena: 7/10

Przy okazji recenzji „Bezmatek” Miry Marcinów pisałem o tym, że śmierć należy do sfery tabu. To, że mamy trudność w otwartej rozmowie na jej temat, nie oznacza wszakże, że nie staje się ona przedmiotem (często niezdrowej) fascynacji wielu ludzi. Nie mam na myśli jedynie pełnych brutalności seriali i horrorów, które z lubością część społeczeństwa ogląda w okolicach Halloween. Dzisiejsze media karmią się obrazami śmierci. Im bardziej szokujące treści tym większe zasięgi i zarobek z reklam. To prawa rynku (popyt – podaż) stoją za tym, że na Netflixie znajdziemy zatrzęsienie seriali dokumentalnych prawie o każdym seryjnym mordercy, który w historii chodził po ziemi.  

Jakiś czas temu natrafiłem na hasło pod którym podpisuję się obiema rękami: „Przestańmy czynić głupich ludzi sławnymi”. Jednak wiem, że tego nie zatrzymam. Najwięcej kliknięć zawsze będzie tam, gdzie znajdzie się najbardziej kontrowersyjna treść. Dlatego celebrytami naszych czasów stają się mordercy pokroju Teda Bundy’ego czy Andersa Breivika. Zatrważa mnie fakt, że to książki o nich są bestsellerami, a seriale ukazujące ich życie, przez długie tygodnie okupują miejsca w zestawieniach TOP 10 platform streamingowych. Skoro jako społeczeństwo wolimy poznawać morderców niż naukowców, dyplomatów czy uczciwych rzemieślników – polecam aby przynajmniej oddać w tej sprawie głos komuś, kto opowie te historie tak jak należy. A taką osobą jest Richard Taylor, który od blisko 30 lat pracuje jako psychiatra sądowy. W tym czasie poznał dogłębnie przeszło sto spraw morderców i to na kanwie tych doświadczeń powstała książka „Jak człowiek staje się mordercą. Mroczne opowieści psychiatry sądowego”.

Czytaj dalej „Jak człowiek staje się mordercą, Richard Taylor [ 44 | 2021 ]”