Poważna walka

Gdy myślimy o Jezusie, zazwyczaj wyobrażamy sobie Jego pełne miłości spojrzenie, łagodne odpowiedzi na trudne pytania i wiele wyrozumiałości dla rozmówców. Dlatego wydaje się, że również Jego naśladowcy powinni być zupełnie pokojowo nastawieni do świata. Słyszałem niejedno świadectwo o tym, jak ludzie odnaleźli spokój, gdy zawierzyli życie Chrystusowi. Ich pełne złości i agresji usposobienie zostało całkowicie przemienione. Ale czy chrześcijanie są powołani do tego, by być uśmiechającymi się do wszystkich pacyfistami? Uważna lektura Pisma Świętego nie pozwala utrzymać takiego poglądu. Jeśli słowa Jezusa rzeczywiście wpływają na to jak postrzegamy i rozumiemy to co dzieje się w świecie – musimy przyznać, że trwa wojna:

Nie sądźcie, że przyszedłem przynieść ziemi pokój. Przynoszę nie pokój, ale miecz. (Mateusza 10:34 SNP)

Blisko dwa tysiące lat później, żyjąc w rozwiniętym kraju, w którym od kilku dekad cieszymy się pokojem, można zacząć się zastanawiać nad aktualnością tych słów Jezusa. Dziękujemy przecież Bogu w modlitwach za to, że swobodnie możemy się spotykać w kościele. Nikt nas nie prześladuje z powodu naszej wiary. Nie wsadzają nas do więzień ze względu na głoszenie Dobrej Nowiny. Jednak niech te błogosławieństwa nie uśpią naszej czujności. Nieprzerwanie trwa duchowa wojna, i walka ta będzie trwać aż do czasu ostatecznego zwycięstwa Jezusa gdy powróci w chwale aby osądzić ten świat!

TRWA WOJNA

Ważne jest, abyśmy zrozumieli, że wojna trwa niezależnie od tego czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie. Niestety nasza nieświadomość nie sprawia, że jesteśmy bezpieczni. Diabeł nie należy do tych, którzy prowadzą działania wojenne jak gentelmani. On nie ostrzega i nie czeka aż jego oponent będzie gotowy do sprawiedliwej, równej walki. On czyha na moment gdy przyśniemy, opuścimy gardę, zostawimy gdzieś przez nieuwagę naszą broń – i wtedy znienacka atakuje. Diabeł chce zniszczyć Kościół Jezusa Chrystusa. Gdy nie znajduje sposobu by przeprowadzić frontalny atak, stara się to robić niepostrzeżenie od środka, wprowadzając do niego fałszywych nauczycieli. Ta taktyka pozostaje niezmienna, ponieważ przez setki lat okazuje się tak bardzo skuteczna. Jezus wiedział, że tak będzie:

Strzeżcie się fałszywych proroków. Przychodzą oni do was w owczej skórze, wewnątrz jednak są drapieżnymi wilkami. (Mateusza 7:15 SNP)

Dlatego tak często czytelnicy Pisma Świętego wzywani są do zachowania czujności. Ale czy na niej mamy poprzestawać? Juda, brat Pana Jezusa, bacznie się przyglądając sytuacji w Kościele zauważył, że wślizgnęli się do niego właśnie tacy fałszywi nauczyciele (Judy 1,4). Z tego powodu napisał swój dość ostry w odbiorze list, w którym nie tyle wzywa do wzmożonej czujności, co do konkretnych działań! Czujność jest nam potrzebna aby trzymać zagrożenia w bezpiecznym dystansie. Jeśli jednak w jakiś sposób wdarły się one do naszego domu – obserwacja przestaje być wystarczająca! W momencie realnego zagrożenia życia, nawet ktoś o najbardziej potulnym usposobieniu, musi chwycić za broń! Dlatego zatroskany Juda nie wzywa do tego by wzmocnić straże, ale nawołuje do podjęcia walki! Dzisiaj też trwa ta wojna, a przeciwnikowi udaje się przemycać do naszego obozu setki swoich agentów! Jego działania nie są fair, dlatego jeśli nie będziemy walczyć, to sukcesywnie będzie nas pokonywał, jednego po drugim. To nie jest gra komputerowa, w której można setki razy zaczynać od początku. Jeśli w tej wojnie damy się pokonać, czekają nas wieczne konsekwencje tej porażki. Wezwanie Judy jest brutalnie aktualne! On bardzo konkretnie nakazuje wierzącym podjęcie walki:

„Kochani! Zabierając się z całą starannością do napisania wam o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za wskazane wezwać was do podjęcia poważnej walki w obronie wiary raz na zawsze przekazanej świętym.” (Judy 1:3 SNP)

W cytowanym przekładzie wyraźnie zaznaczona jest myśl, że chodzi tu o poważną walkę. Niestety nasze działania często są niewystarczające. Nie chodzi o to byśmy tylko deklarowali, że walczymy z grzechem w naszym życiu. Tego typu walka pozostająca na poziomie słów jest niepoważna. Przypomina mi to reakcję świata na to, gdy Rosja zajmowała Krym. Praktycznie wszyscy jak jeden mąż potępili te działania. Było wiele słów, ale brak konkretnych działań. Jak skończyła się ta historia – wiemy. Jeśli do Kościoła wślizgną się ludzie, którzy głoszą fałszywą naukę, a my ograniczymy się do wyrażenia naszego zaniepokojenia – zginiemy. Jeśli do naszego życia przedostanie się grzech – stwierdzenie, że to niedobrze, to zdecydowanie za mało. Trzeba stoczyć walkę! Użyty przez Judę grecki wyraz występuje w tej formie tylko jeden raz w Biblii. Do słowa agonizomai (walczyć z przeciwnikiem; bić się; wziąć udział w zawodach; zmagać się z trudnościami i niebezpieczeństwami) dodaje on przyimek, który je konkretyzuje. Dookreśla w ten sposób, że chodzi o poważną walkę. Jeśli chcemy uratować swoje życie i chronić nasz zbór od zwiedzenia, nie możemy pozostawać na poziomie deklaracji niezgody na działanie diabła. Świadomi, że nie będzie lekko trzeba nam podjąć poważną walkę!

DEFENSYWA A NIE OFENSYWA

Trzeba podkreślić tu, że Pismo Święte wzywa nas do poważnej walki w obronie wiary. Na wojnie prowadzi się działa ofensywne i defensywne. Chrześcijanie nie powinni kojarzyć się z ludźmi szczególnie walecznymi. Nie chodzi o to, że mamy wszędzie wyszukiwać heretyków i rozprawiać się z każdym, kto w naszym przekonaniu trwa w błędzie. Wielu ludzi w ten sposób korzysta dziś w Internetu, np. na Facebooku wciąż tocząc bardzo brutalne utarczki słowne. Nie przynosi to jednak chluby ani Jezusowi, ani Jego Kościołowi. Nie takie wezwanie znajdujemy w liście Judy. Przecież „sługa Pana nie powinien wdawać się w spory powinien być uprzejmy dla wszystkich” (2 Tymoteusza 2,24). Niech ludzie nie kojarzą nas jako łatwo atakujących, ale jako bardzo skutecznych obrońców.

BROŃ NIEZMIENNEJ WIARY

Pismo Święte nie tylko daje nam zadania defensywne. Ono też określa co ma być przedmiotem naszej aktywnej obrony! Chodzi o „wiarę raz na zawsze przekazaną świętym.” To ona jest przedmiotem podstępnych ataków diabła. Pan Jezus zastanawiał się pewnego razu „czy zastanie wiarę na ziemi, gdy ponownie przyjdzie” (Ew. Łukasza 18,8)? Odpowiedź na to przejmujące pytanie zależy w dużej mierze od tego, jak poważnie podejmiemy się przykazanej nam obrony.

Wydawałoby się, że nie jest to szczególnie trudne zadanie. Przecież dokładnie wiemy czego mamy bronić, skoro wiara została nam przekazana raz na zawsze. Jednak mimo tak jednoznacznego stwierdzenia, szatanowi wciąż udaje się przekonywać ludzi do jakichś „nowych objawień”. Jeśli chcesz podjąć poważną walkę w obronie wiary, musisz ją dobrze znać. Nigdy w historii nie mieliśmy takich możliwości studiowania wiary jak dziś! Mamy pięknie wydaną Biblię w wielu, coraz dokładniejszych przekładach. Znamy treść Ewangelii, możemy bez przeszkód sięgać do nauki apostolskiej zebranej w Dziejach oraz nowotestamentowych listach. Słowo Boże jest niezmienne! Tylko mając tę pewność jesteśmy w stanie poważnie bronić wiarę! Właśnie dlatego apostoł Paweł mógł napisać do wierzących w Galacji:

„Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od Tego, który was powołał w łasce Chrystusa, do innej dobrej nowiny. Jednak innej nie ma. Są tylko jacyś ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić to, co przekazał nam Chrystus. Ale choćby nawet ktoś z nas albo sam anioł z nieba głosił wam dobrą nowinę różną od tej, którą wam przekazaliśmy, niech będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak teraz powtarzam: Jeśli ktoś wam głosi dobrą nowinę różną od tej, którą już przyjęliście, niech będzie przeklęty!” (Galatów 1:6-9 SNP)

MOŻESZ BYĆ PEWNY ATAKU

Jeżeli jeszcze nie spotkałeś ludzi, którzy podają się za chrześcijan, a nauczają inaczej niż Pismo Święte to nie mam wątpliwości, że to jedynie kwestia czasu. Nawet jeśli myślisz, że żyjemy w spokojnych i dobrych czasach muszę cię zmartwić – ataki na pewno nastąpią!  Diabeł będzie chciał zniszczyć twoją wiarę. Jest tak przebiegły, że w tym celu może używać ludzi, którzy określają się naśladowcami Jezusa. Usypiając naszą czujność sprawia, że stajemy się łatwiejszym celem. W zborach jest już wielu takich fałszywych nauczycieli. W czasach gdy w Internecie o naszą uwagę walczą tysiące mówców, musimy nie tylko być czujni – to już za mało. Trzeba żebyśmy podjęli poważną walkę w obronie raz na zawsze przekazanej nam wiary.

JAK BYĆ SKUTECZNYM OBROŃCĄ ?

Aby robić to skutecznie, po pierwsze musimy dobrze znać przedmiot naszej obrony. Karm się regularnie Pismem Świętym. Inaczej nie do końca będziesz miał świadomość, czego masz bronić! Skąd masz wiedzieć, czy ktoś nie głosi „dobrej nowiny różnej od tej, którą przyjęliśmy”, jeśli należycie nie znasz oryginału ?

Po drugie, skutecznymi obrońcami wiary będziemy jedynie, gdy jest ona prawdziwie cenna w naszym życiu. Nie walczymy przecież z narażeniem życia o coś, co nie przedstawia dla nas wysokiej wartości. Gdy coś tylko na poziomie deklaracji jest dla nas ważne, to również nasza obrona tej sprawy ograniczy się do niewiele znaczących słów. Bóg jednak wzywa nas do konkretnych działań.

Po trzecie potrzebujemy do tej walki odpowiednio się przygotować! Tak jak żołnierza nikt nie wysyła do walki bez odpowiedniego szkolenia i uzbrojenia, tak i my nie pozostajemy w tej kwestii bez odpowiedniego wsparcia. Gdy trwamy w społeczności z Bogiem, odbieramy odpowiednie przygotowanie. Biblia stwierdza, że „zamysły (intrygi) szatana są nam dobrze znane” (2 Koryntian 2,11). Jeśli prowadzi nas Duch Święty – szatan traci tak ważny w walce element zaskoczenia! Jeśli jesteśmy odpowiednio przygotowani bez strachu możemy się mu przeciwstawiać.

„Włóżcie na siebie pełną zbroję Bożą, byście umieli sobie radzić z podstępami diabła. Nasza walka bowiem nie toczy się przeciwko krwi i ciału. Walczymy ze zwierzchnościami, z władzami, z zarządcami ogarniającej świat ciemności, z niegodziwymi zakusami duchowych sił na wysokościach nieba. Właśnie dlatego przywdziejcie pełną zbroję Bożą. Musicie wiedzieć, jak stawić opór w krytycznej chwili i jak wyjść z potyczek zwycięsko.” (Efezjan 6:11-13 SNP)

Pismo Święte jasno określa, czego potrzebujemy do skutecznej obrony. Wszystkie elementy tej zbroi są wymienione w dalszych wersetach.

W JAKI SPOSÓB MAM WALCZYĆ ?

Jest wiele odpowiedzi na to pytanie. Dla każdego z nas obrona wiary może też przyjmować różne oblicza w zależności od sytuacji. Poważna walka w obronie wiary może oznaczać zerwanie pewnych relacji:

„Z kimś, kto wywołuje rozłamy, po pierwszym i drugim ostrzeżeniu przestań mieć cokolwiek do czynienia.” (Tytusa 3:10 SNP)

„Jeśli ktoś przychodzi do was, a nie przynosi właściwej nauki, tego nie przyjmujcie do domu ani nie nawiązujcie z nim bliższych stosunków! Kto spoufala się z taką osobą, uczestniczy w jej złych czynach.” (2 Jana 1:10-11 SNP)

Obrona wiary może oznaczać rezygnację z różnych aktywności, które zaczynają zajmować w naszym życiu miejsce należne tylko Bogu. Pewne rozrywki, hobby i aktywności mogą oddalać nas od Jezusa i podkopywać wiarę w naszym życiu. Niech objawia nam to Duch Święty. Czytajmy Pismo Święte i módlmy się w tej sprawie. Jestem przekonany, że Bóg będzie nas w tej walce prowadził. Bo przecież to On jest dowódcą i zwycięzcą! Nie poprzestawajmy na słowach. Bądźmy w naszych działaniach konkretni!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s