Czy można tak po prostu się rozpłynąć?  / „Córka”, T.M. Logan [195 / 2025]

atypowa ocena: 7/10

Po przerwie trwającej ponad dwa lata wróciłem do twórczości T.M. Logana. Wcześniej recenzowałem dwa jego kryminały, które ukazały się nakładem Bukowego Lasu: „Zaufaj mi” (grudzień 2022) oraz debiutanckie „Kłamstwa” (październik 2023). W obu przypadkach zostawiły we mnie mieszane odczucia. Choć pomysły były ciekawa, to realizacja miejscami niedopracowana. Tym razem sięgnąłem po jego najnowszy kryminał „Córka” i jestem przyjemnie zaskoczony. To solidna pozycja, lepsza od poprzednich, taka, na którą miałem właśnie ochotę. Logan pokazuje, że potrafi utrzymać szybkie tempo i napięcie. „Córkę” naszpikował odpowiednimi cliff-hangerami, a pojawiający się (spodziewany pod koniec) zwrot akcji, naprawdę mnie zaskoczył. To wszystko na plus! Autor się zdecydowanie rozwija.

CÓRKA, KTÓRA SIĘ ROZPŁYNĘŁA

Już od pierwszych stron narracja wciąga, co jest kluczowe dla dobrego thrillera. Lauren przyjeżdża, by odebrać córkę Evie po pierwszym semestrze studiów. W akademiku drzwi otwiera ktoś obcy – i w tym momencie czytelnik wie, że coś jest nie-tak. Tytułowa córka po prostu się rozpłynęła. T.M. Logan dobrze konstruuje akcję. Nie od razu wszystko wyjaśnia, pozostawia pytania, pozwala aby niepokój narastał.

Wątek uprowadzenia, poszukiwań, mrocznego tła Londynu – to oś tej książki. Styl jest iście filmowy – obrazowe sceny, szybko zmieniająca się akcja, cliff-hangery w odpowiednich momentach. Nie znajdziemy tutaj przesadnej brutalności ani wulgarności, co osobiście uznaję za wielki plus, bo w dzisiejszych czasach thrillery często są festiwalami okrucieństwa.

No i szykujcie się na zaskakujący zwrot akcji! Nie zdradzę nic więcej, żeby nie psuć Wam frajdy z lektury, ale kiedy wydaje się, że wszystko idzie w konkretnym kierunku, Logan nagle zmienia perspektywę i stawia bohaterów w zupełnie innym świetle. To moment, który wynosi książkę ponad przeciętność.

NA JESIENNE WIECZORY

„Córka” to dobra propozycja na jesienne wieczory, gdy za oknem szybko się ściemnia, a w szyby uderzają krople deszczu. To historia dla tych, którzy lubią nowe kryminały, chcą lektury z podwyższonym napięciem, ale bez ekstremalnego ciężaru. T.M. Logan dotyka też aktualnych problemów: choćby popularyzacji fentanylu – co dodaje fabule współczesnego wymiaru i czyni ją mniej „oderwaną” od rzeczywistości, choć momentami jest to historia całkowicie szalona.

To zresztą pewien problem, który pojawia się w tego typu książkach. Trzeba przymknąć oko na pewne „naciągane” momenty, jak np. młody chłopiec, który surfuje bez trudu po darknecie przy pomocy smartfona. Takie przerysowania mogą oczywiście drażnić, ale jeśli je zaakceptujemy, książka naprawdę wciąga.

Mimo że książkę oceniam dobrze, to jednak ma kilka mankamentów. Czasem dialogi są nieco schematyczne, a pewne wątki poboczne mniej rozwinięte. Choć Logan sprawnie buduje tempo poprzez sceny jak z filmów akcji, zabierają one trochę głębi psychologicznej, której w mocnym kryminale oczekuję. Niektóre rozdziały można przewidzieć, nie wszystkie postaci zostały głębiej przedstawione, a zachowania niektórych stają się momentami całkowicie irracjonalne, że aż trudno w to uwierzyć. Jednak w porównaniu z poprzednimi tytułami Logana widzę krok w dobrą stronę i chętnie kolejny raz spotkam się z tym autorem.

WERDYKT

„Córka” to zdecydowanie najlepszy kryminał tego autora, który czytałem. Logan wraca z propozycją naprawdę przyzwoitego kryminału. Dużo tu wartkiej akcji, mocnych momentów, zaskakujących zwrotów akcji i odniesień do współczesnych problemów. Dla mnie jest to książka, którą z przyjemnością rekomenduję tym, którzy lubią jesienią sięgać po kryminały. Choć nie jest to dzieło bez wad, to jest to solidna lektura, której warto dać szansę. I na koniec… miejcie ograniczone zaufanie wobec właścicieli psów 🙂

Dodaj komentarz