atypowa ocena: 6/10

Donna Leon to autorka, która udowadnia, że kryminał może być czymś znacznie więcej niż tylko zagadką – może być głębokim esejem o kondycji społeczeństwa. Choć obecnie mieszka w Szwajcarii, jej serce i pióro na zawsze pozostały w Wenecji, gdzie spędziła ponad trzydzieści lat swojego życia. To właśnie to miasto, ze wszystkimi jego urokami i bolesnymi skazami, stało się domem dla komisarza Guido Brunettiego. Leon zaczęła pisać tę serię na początku lat 90. i przez ponad trzy dekady, niemal rok w rok, dostarcza nam kolejną dawkę weneckiej atmosfery. „Kto sieje wiatr” (oryg. So Shall You Reap), wydany pierwotnie w 2023 roku, to już trzydziesty drugi tom tej monumentalnej sagi. W Polsce książka ukazała się nakładem wydawnictwa Noir sur Blanc i trzeba przyznać, że forma wydania zachwyca – barwione brzegi sprawiają, że obcowanie z tą lekturą jest przyjemnością nie tylko intelektualną, ale i czysto estetyczną.

WENECKA JESIEŃ I CIEŃ PRZESZŁOŚCI
Akcja powieści przenosi nas do Wenecji początku listopada, kiedy miasto spowite jest jesienną melancholią i mgłą. Tym razem ofiarą (bo przecież sięgamy po kryminał) jest niezarejestrowany imigrant ze Sri Lanki, człowiek, który znalazł schronienie u zamożnego, wpływowego weneckiego rodu. Śledztwo nabiera rumieńców, gdy w mieszkaniu denata policja odkrywa zastanawiający zbiór przedmiotów: włoskie kryminały sąsiadują tu z traktatami o buddyzmie oraz – co najbardziej niepokojące – materiałami dotyczącymi terroryzmu z czasów tzw. lat ołowiu (anni di piombo). Brunetti, przeszukując Palazzo Zaffo dei Leoni i zagłębiając się w historię zaniedbanego ogrodu, szybko orientuje się, że ta zbrodnia nie jest zwykłym aktem przemocy. To brama do przeszłości, która domaga się wyjaśnienia po wielu dekadach milczenia.
Niezwykle ciekawym motywem, który Donna Leon wplata w tę opowieść, jest powrót do mrocznego okresu w historii Włoch – lat 70. i 80. XX wieku, kiedy kraj był targany zamachami, porwaniami i krwawą walką polityczną. Dla Brunettiego to podróż do czasów jego własnej młodości, okresu pełnego wzniosłych idei i żarliwej chęci naprawy świata. Czytając te fragmenty, trudno nie poczuć ciężaru historii, która ukształtowała współczesne Włochy.
Co ciekawe, ta tematyka idealnie koresponduje z klimatem filmu „Fałszerz”, który można obejrzeć na platformie Netflix. Produkcja ta, osadzona w podobnych realiach historycznych, może stanowić doskonałe wizualne uzupełnienie lektury, pozwalając lepiej zrozumieć napięcia społeczne, o których wspomina Donna Leon. Autorka zadaje nam przy tym bardzo osobiste pytanie: co zostało z naszego dawnego idealizmu? Czy po latach konfrontacji z systemem nadal wierzymy w sprawiedliwość, czy pozostał nam już tylko cynizm?

WYCZERPANY KOMISARZ CZY FORMUŁA?
Mimo wielu niewątpliwych zalet, przy lekturze trzydziestego drugiego tomu trudno oprzeć się wrażeniu, że pewna formuła cyklu zaczyna się wyczerpywać, co wpływa na moją nieco niższą ocenę.
Między tomami, które recenzowałem wcześniej, a tym najnowszym, upłynęło w świecie Brunettiego wiele lat. Komisarz jest już starszy, bardziej sentymentalny, a jego spojrzenie na świat stało się wyraźnie bardziej gorzkie. Choć wierny czytelnik wie, czego spodziewać się po prozie Leon, tym razem można odnieść wrażenie, że akcja zwolniła jeszcze bardziej, bardziej przypominając powieść obyczajową niż kryminał.
Rozczarowany byłem obszernymi fragmentami, które nie mają niemal żadnego związku z głównym wątkiem powieści. Odnosi się wrażenie, że autorka wykorzystuje te strony jedynie po to, by wyartykułować swoje prywatne opinie i niezadowolenie z kondycji współczesnego społeczeństwa. Było to dla mnie momentami zbyt „grubymi nićmi szyte” i sztucznie nadmuchiwało narrację, nie wnosząc nic do samej zagadki. Dodatkowo, postaci drugoplanowe, a zwłaszcza antybohaterowie, zostały zarysowane w sposób mocno jednowymiarowy – od początku budzą odrazę, co czyni intrygę zbyt czytelną i pozbawioną niuansów.

WERDYKT
Niemniej jednak, „Kto sieje wiatr” to wciąż kawał solidnej literatury, szczególnie dla osób, które zdążyły już polubić Guido Brunettiego i jego wenecki mikrokosmos. Autorka ma wierne grono odbiorców, którzy co roku czekają na kolejny odcinek z życia komisarza, traktując go niemal jak starego znajomego. Możliwość ponownego „snucia się” z Brunettim po wąskich uliczkach i kanałach Wenecji, czy wspólna kontemplacja piękna tamtejszych budynków, ma w sobie coś kojącego. Donna Leon, mimo moich zastrzeżeń co do tempa akcji, wciąż po mistrzowsku potrafi budować nastrój i stawiać przed nami ważne dylematy moralne. To książka o tym, że przeszłość nigdy nie umiera, a czyny sprzed lat mogą wykiełkować w najmniej oczekiwanym momencie, niszcząc spokój tych, którym wydawało się, że zdołali o nich zapomnieć.
Moje spotkanie z najnowszym tomem cyklu Donny Leon pozostawiło mnie z poczuciem pewnego niedosytu, choć wciąż uznaję tę lekturę za wartościową. „Kto sieje wiatr” to propozycja przede wszystkim dla cierpliwych czytelników, którzy cenią sobie klimat i społeczną analizę bardziej niż nagłe zwroty akcji. Książka ta traci nieco na impecie przez zbytnią publicystykę i czarno-białe zarysowanie postaci, ale nadrabia to refleksyjnym tonem i rzetelnym osadzeniem w tragicznej historii Włoch końca ubiegłego wieku. To lektura, która skłania do zastanowienia się nad własną drogą i tym, co zrobiliśmy z ideałami naszej młodości.



