Granice moralności czy moralność za granicą? / „Drżąca ręka fałszerza”, Patricia Highsmith [ 201 / 2026 ]

atypowa ocena: 7/10

Patricia Highsmith zapisała się w historii literatury jako mistrzyni thrillera psychologicznego, choć ona sama zawsze uważała swoje książki za studia charakterów, a nie proste kryminały. „Drżąca ręka fałszerza”, wydana pierwotnie w 1969 roku, jest dziełem szczególnym w jej dorobku, napisanym w czasie, gdy autorka cieszyła się już międzynarodową sławą po sukcesie serii o Tomie Ripleyu. Graham Greene uznał tę powieść za jej najlepsze osiągnięcie, co samo w sobie stawia poprzeczkę niezwykle wysoko. Książka powstała w okresie, gdy Highsmith coraz mocniej eksplorowała temat „amoralności” człowieka wyrwanego z jego naturalnego środowiska. Kontekst końca lat 60. jest tu wyraźnie wyczuwalny – to czas napięć między zachodnim liberalizmem a tradycyjnym modelem życia, co w powieści manifestuje się poprzez zderzenie amerykańskich przybyszów z tunezyjską rzeczywistością.

ISTOTNY KONTEKST

Zanim zagłębimy się w losy głównego bohatera, warto zrozumieć, że Highsmith pisała tę powieść jako swoisty autoportret lęków intelektualisty tamtej epoki. Autorka sama często podróżowała i czuła się wyobcowana, co idealnie przelała na postać Howarda Inghama. Pisarz ten przyjeżdża do Tunezji, do Hammametu, aby pracować nad scenariuszem filmowym, jednak szybko okazuje się, że projekt jest martwy, podobnie jak jego reżyser, który w Nowym Jorku odebrał sobie życie.

To zawieszenie w próżni staje się fundamentem całej opowieści. Highsmith nie śpieszy się z akcją, buduje napięcie nie poprzez nagłe zwroty wydarzeń, ale poprzez powolne osaczanie czytelnika dusznością afrykańskiego upału i narastającą apatią głównego bohatera. To literatura, która powstawała w kontrze do dynamicznych powieści sensacyjnych, stawiając na pierwszym miejscu wewnętrzny rozpad struktur moralnych, do których przywykliśmy w cywilizowanym świecie.

Czytaj dalej „Granice moralności czy moralność za granicą? / „Drżąca ręka fałszerza”, Patricia Highsmith [ 201 / 2026 ]”

Geografia pamięci  / „Pamięć drzewa”, Tina Valles [ 200 / 2026 ]

atypowa ocena: 8/10

Są książki, które nie próbują krzyczeć. Nie epatują dramatem, nie mnożą zwrotów akcji, nie budują spektakularnych konstrukcji fabularnych. A mimo to – a może właśnie dlatego – potrafią dotknąć najczulszych strun. „Pamięć drzewa” należy do tej właśnie kategorii. To powieść cicha, oszczędna, napisana z niezwykłą delikatnością, a jednocześnie uderzająca w samo sedno ludzkiego doświadczenia: w relację między wnukiem a dziadkiem i w nieuchronność przemijania.

Tina Vallès konstruuje swoją historię z krótkich, niemal szkicowych rozdziałów. Każdy z nich to jakby osobny oddech, osobny kadr z życia rodziny. Ta fragmentaryczność nie jest jednak przypadkowa – oddaje sposób, w jaki zapamiętujemy dzieciństwo. Nie jako linearną opowieść, lecz jako serię obrazów, scen, drobnych gestów.

AUTORKA, KTÓRA SŁUCHA CISZY

Tina Vallès, katalońska pisarka i tłumaczka, znana jest z wrażliwości na szczegół i codzienność. Jej twórczość często oscyluje wokół tematów rodzinnych, relacji międzypokoleniowych oraz dojrzewania – rozumianego nie tylko jako proces biologiczny, ale przede wszystkim emocjonalny. W „Pamięci drzewa” widać jej literacką dojrzałość: autorka nie moralizuje, nie narzuca interpretacji, nie wyjaśnia wszystkiego do końca. Pozostawia przestrzeń – dla czytelnika i dla ciszy.

To literatura, która ufa odbiorcy. I to jest jej ogromna siła.

Czytaj dalej „Geografia pamięci  / „Pamięć drzewa”, Tina Valles [ 200 / 2026 ]”

Obsesja, która pali od środka / „Idol w ogniu”, Rin Usami [ 190 / 2024 ]

atypowa ocena: 7/10

Rin Usami, młoda japońska pisarka, zdobyła ogromne uznanie w Japonii dzięki swojej powieści „Idol w ogniu” („Oshi, Moyu”). Ta specyficzna, niedługa książka, przyniosła autorce prestiżową Nagrodę Akutagawy w 2020 roku. Zanurza ona czytelników w świat współczesnej młodzieży, opowiadając historię, która jest równie intensywna, co poruszająca. Książka wnika głęboko w temat kultury idolów w Japonii, badając jej wpływ na młodych ludzi oraz ukazując ciemne strony obsesji i emocjonalnej więzi, jaką mogą zbudować fani z idolami.

Główna bohaterka, Akari, to nastoletnia dziewczyna, której życie całkowicie koncentruje się na jej idolu, Masaki Ueno. Masaki jest członkiem popularnego boy bandu, a Akari żyje od jednego koncertu do kolejnego, od jednego wpisu w mediach społecznościowych do kolejnego. Dla niej Masaki jest nie tylko idolem, ale także jedynym źródłem sensu i celu w życiu.

„Kochałam w nim wszystko. Byłam gotowa wszystko dla niego poświęcić. To tekst jak z kiepskiego melodramatu o miłości, ale póki istniał mój idol i póki mogłam na niego patrzeć, nie potrzebowałam niczego więcej”.

Świat Akari zaczyna się jednak chwiać, gdy Masaki zostaje zamieszany w skandal, a jego kariera stoi na krawędzi. Autorka w niezwykle subtelny, a zarazem przenikliwy sposób pokazuje, jak silna może być więź fana z idolem – więź, która potrafi pochłonąć całe życie. Akari nie ma innych pasji ani zainteresowań, nie ma przyjaciół, którzy mogliby ją wspierać. Jej obsesja na punkcie Masaki’ego jest jej jedynym azylem, a jednocześnie źródłem głębokiego cierpienia. Powieść ukazuje, jak łatwo granica między podziwem a uzależnieniem może zostać przekroczona, i jak niebezpieczne mogą być skutki emocjonalnej inwestycji w życie kogoś, kogo tak naprawdę się nie zna.

Czytaj dalej „Obsesja, która pali od środka / „Idol w ogniu”, Rin Usami [ 190 / 2024 ]”

Podróż (niemożliwa) do krainy młodości / „Brak tchu”, George Orwell [ 171 | 2023 ]

atypowa ocena: 8/10

Prozę Orwella czyta się świetnie i to mimo bezsprzecznego faktu, że nie jest ona optymistyczna. Posiada on niebywałą wręcz lekkość w tworzeniu wciągającej narracji. Nie mogłem się oderwać od opowieści snutej przez Georga Bowlinga, tęgiego 45-cio letniego mężczyznę, który zdecydowanie ma dość swojego życia, i chętnie wraca we wspomnieniach do krainy swojego dzieciństwa. Jednak gdy decyduje się faktycznie odwiedzić rodzinne strony, okazuje się, że wszystko bezzwrotnie uległo zmianie.

Sławę Orwellowi przyniósł mu przede wszystkim „Folwark zwierzęcy” oraz dystopijny „Rok 1984”, który dzięki postaci „Wielkiego Brata” przeniknął na stałe do języka i kultury. Trzeba jednak uznać, że „Brak tchu” literacko w niczym nie ustępuje tym bardziej znanym książkom, a być może nawet je przewyższa. Nie bez przyczyny wielu uważa tę pozycję za najlepszą z powieść Georga Orwella. Choć to głównie narracja baryłkowatego, nieszczęśliwego mężczyzny, to de facto wyraża on pełne zaniepokojenia myśli, które kłębiły się w głowach wielu anglików w przededniu wybuchu II Wojny Światowej.

„Jeśli o czymś myślicie, możecie być pewni, że milion ludzi myśli jednocześnie z wami o tym samym.”

Czytaj dalej „Podróż (niemożliwa) do krainy młodości / „Brak tchu”, George Orwell [ 171 | 2023 ]”

Trzeszczące granice cierpliwości / „Grona gniewu”, John Steinbeck [ 143 | 2022 ]

atypowa ocena: 10/10

Cóż to jest za powieść. John Steinbeck potwierdza tym arcydziełem, że słusznie po lekturze „Na wschód od Edenu” szybko awansował do wąskiego grona moich ulubionych autorów. Pisze w sposób bardzo przenikliwy, łącząc w swojej prozie niezwykły zmysł obserwacji z umiejętnością wyrażania i budzenia głębokich emocji.

„Grona gniewu” są bardzo smutne. W dużej mierze to powieść tragiczna, zanurzona w przejmującej beznadziei. To powieść, która domaga się reakcji, choć tak naprawdę wiemy, że na niewiele się to zda.

WĄSKA GRANICA MIĘDZY GŁODEM A GNIEWEM

John Steinbeck zabiera nas w sam środek wielkiego kryzysu. Znacznie większego niż ten, który dziś spędza nam sen z powiek. Ale być może wcale nie tak odległego jakby mogło się wydawać. Trwa wielka migracja. Ludzie tabunami przemieszczają się na zachód do raju. Tak przynajmniej mniemają, zwabieni kolorowymi ulotkami, obiecującymi pracę w słonecznej Kalifornii. Zderzają się jednak z brutalną rzeczywistością – wyzyskiem i niechęcią ze stroną lokalnych przedsiębiorców.

„I nagle maszyny wyparły tych ludzi z ziemi, zaroiło się od nich na szosach. Ruszyli przed siebie, a szerokie autostrady, obozowanie w przydrożnych rowach, głód i lęk przed głodem dokonały w nich przemiany. Spowodował ją też widok głodnych dzieci i niekończący się marsz naprzód. Stali się koczownikami. Zmienili się i zjednoczyli także pod wpływem wrogości, z jaką się spotykali, która sprawiła, że małe miasteczka łączyły się i zbroiły jak na odparcie najeźdźców, że tworzyły się bojówki zbrojne w trzony oskardów, że urzędnicy i sklepikarze sięgali po fuzje, by bronić swego świata przed własnymi braćmi.”

Czytaj dalej „Trzeszczące granice cierpliwości / „Grona gniewu”, John Steinbeck [ 143 | 2022 ]”

„A może to ja byłam bez Boga pusta…” / „Apostatka”, Vanitas [ 115 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

„Apostatka” to powieść, którą czyta się wyjątkowo szybko. Autorka chciała aby książka „czytała się sama” i to rzeczywiście udało się jej osiągnąć. O ile jednak samo zapoznanie się z tekstem przychodzi łatwo, to zebranie myśli po lekturze już takie nie jest.

Autorka pisze o zagubieniu i o poszukiwaniu. O wtłoczeniu w narzuconą tożsamość i o przychodzącym w efekcie, słusznym buncie. O trosce o samego siebie, ale i o ważnej roli akceptacji ze strony rodziny i społeczeństwa. O trudnych relacjach i o potrzebie oparcia w drugim człowieku. W moim odczuciu książka ta jest jednak przede wszystkim bardzo smutna. Bo choć „książka powstała jako odpowiedź na zasypujące od lat autorkę pytania o życie podporządkowane sekcie”, to odniosłem wrażenie, że wciąż pozostaje lekko zagubiona, że nie zakończyła jeszcze procesu poszukiwania odpowiedniej drogi. Samo publikowanie książki pod pseudonimem jest tu dość znamienne. 

Czytaj dalej „„A może to ja byłam bez Boga pusta…” / „Apostatka”, Vanitas [ 115 | 2022 ]”

Czy dobro może zwyciężyć zło? / „Na wschód od Edenu”, John Steinbeck [ 114 | 2022 ]

atypowa ocena: 10/10

Lektura „Na wschód od Edenu” przyniosła wiele „dawno nie…”. Dawno nie czytałem tak świetnie skonstruowanej powieści. Dawno tak mocno nie wciągnęła mnie fikcyjna historia. Dawno nie zachwycałem się tak bardzo i tak często stylem pisania. Dawno nie zaznaczyłem sobie tylu fragmentów, do których chciałbym wrócić. Dawno nie odczuwałem tego rodzaju pustki po zakończeniu książki, gdy w niejakim otępieniu nie wiem co dalej ze sobą zrobić. W końcu – dawno nie przeczytałem tak obszernego dzieła. „Na wschód od Edenu” to blisko 850 stron tekstu, ale naprawdę chciałbym aby książka ta tak szybko się nie kończyła.

Jest to arcydzieło literatury. Nie mogę go ocenić inaczej niż 10/10. Poprzeczka dla kolejnych książek powędrowała w tym momencie wysoko w górę.

POWIEŚĆ WAGI CIĘŻKIEJ

„Na wschód od Edenu” to najprawdziwsza saga. Dziś, w dobie szalonego przebodźcowania, powoli odzwyczajamy się od tego typu literatury. Kto ma czas i takie pokłady cierpliwości, by czytać o kilku pokoleniach danej rodziny. Co prawda znajdujemy w sobie energię na niekończące się seriale, jednak odstraszają nas powieści przypominające cegłówki. Nieubłagane prawa rynku, nierozerwalny związek popytu z podażą, sprawiają, że coraz trudniej znaleźć również pisarzy pokroju Johna Steinbecka. Są oczywiście „gorące nazwiska”, które produkują miesięcznie więcej stron niż liczy sobie „Na wschód od Edenu”, ale jest to zupełnie inny gatunek książek. Rynek wydawniczy zalewany jest nowościami, które można „odhaczyć” w jeden wieczór, jednak…

Jestem przekonany, że książki po które sięgamy, mają różną wagę. I nie myślę o wykorzystanym do druku papierze. Bynajmniej. Istnieją książki, które pozostawiają na stałe ślad w naszej duszy. Na tym polega ich waga, a „Na wschód od Edenu” zdecydowanie należy do tej rzadko spotykanej kategorii.

Czytaj dalej „Czy dobro może zwyciężyć zło? / „Na wschód od Edenu”, John Steinbeck [ 114 | 2022 ]”

Zanurz się w życie starego pastora / „Gilead”, Marilynne Robinson [ 100 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

LITERACKA UCZTA DLA WYBRANYCH

„Gilead” to doskonała książka. Jestem pewien, że część czytelników będzie przy niej zasypiać i wielu podda się w trakcie lektury, nie zmieni to jednak mojej oceny – jest to kawał wyśmienitej literatury!

Zniechęcony kilkoma przeciętnymi książkami, które trafiły w ostatnim czasie w moje ręce, złapałem coś w rodzaju lekkiej „czytelniczej zadyszki”. W dobie gdy wszystko dzieje się tak szybko, zapragnąłem oddać się niespiesznej lekturze książki, która coś znaczy, wnosi i zostanie ze mną na dłużej. Marilynne Robinson dała mi dokładnie to czego w tym czasie potrzebowałem.

Świętuję drobny jubileusz – to setna recenzja książki, jaka trafia na mojego bloga. Ciężko uwierzyć ile się wydarzyło – zarówno globalnie, jak i „lokalnie” w moim życiu – w przeciągu tych 3 lat z okładem, od kiedy pisałem tu o powieści „Shantaram” G.D.Robertsa. Może przyjdzie czas na jakiś wspominkowy wpis, jednak wróćmy teraz do książki Marilynne Robinson.

Celowo to zaszczytne, setne miejsce, zarezerwowałem dla prozy tej ulubionej autorki Baracka Obamy, ponieważ i ja zapałałem do niej najserdeczniejszą sympatią. Z radością dałem zaprosić się do Gileadu (małego miasteczka w stanie Iowa), gdzie tylko z pozoru niewiele się dzieje. Stary John Ames snując swoją historię wylewa kojący balsam na naszą duszę. Dawno żadna lektura nie dała mi tyle pożywki do głębszej refleksji, a jednocześnie sprawiła, że niezależnie od tego czy się w danej chwili śmiałem czy smuciłem, wiedziałem że spędzam czas przy naprawdę wartościowej książce.

„Gilead” utwierdza mnie w przekonaniu, że nagroda Pulitzera nie trafia do nikogo z przypadku. Jest to uczta, choć nie każde czytelnicze podniebienie będzie w stanie docenić niezwykłe walory serwowanego przez Robinson dania.

Czytaj dalej „Zanurz się w życie starego pastora / „Gilead”, Marilynne Robinson [ 100 | 2022 ]”

Właściwa droga nie jest łatwa / „Wędrówka Pielgrzyma”, John Bunyan [ 99 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

NIESTARZEJĄCY SIĘ KLASYK

Po „Wędrówkę Pielgrzyma” sięgnąłem po raz pierwszy już wiele lat temu, a jestem także niemalże pewien, że gdy byłem jeszcze małym chłopcem, fragmenty tej książki czytali mi do snu rodzice. To pod wieloma względami dzieło niezwykłe. Używając prostych ilustracji opowiada o sprawach wagi życia i śmierci (i to w wiecznym wymiarze). Dlatego – choć mój stos książek, które planuję przeczytać, wcale się nie zmniejsza – zdecydowałem się na ponowną lekturę tej klasycznej pozycji Johna Bunyana, która wydana została – uwaga – w 1678 roku!

W mojej pamięci tkwiła zakodowana informacja, że „Wędrówka Pielgrzyma” jest drugą, zaraz po Biblii, najbardziej poczytną książką w historii. Niestety, ale po weryfikacji okazało się, że choć Pismo Święte rzeczywiście znajduje się na szczycie bestsellerów wszechczasów, to jednak na kolejnych miejscach próżno szukać książki Johna Bunyana. Na podium znajdziemy jeszcze „Wyjątki z dzieł przewodniczącego Mao Tse-Tunga” oraz serię J.K. Rowling o „Harrym Potterze”.

To co jest weryfikowalną prawdą na temat „Wędrówki Pielgrzyma” to stwierdzenie, że książka ta przez długie lata pozostawała najpoczytniejszą powieścią chrześcijańską w Anglii, która miała nie tylko przemożny wpływ na twórczość tak wielkich autorów jak C.S. Lewis, Charlotte Bronte, Mark Twain czy John Steinbeck, ale przede wszystkim dotknęła życia setek tysięcy czytelników. Od 1678 roku „Wędrówka Pielgrzyma” przetłumaczona została na ponad sto języków i stale jest wznawiana! Można powiedzieć, że ta książka się nie starzeje, ponieważ opowiada o czymś ponadczasowym. Dlatego wciąż jest chętnie czytana na całym świecie. Choć język i ilustracje nie są „dzisiejsze” to wciąż pozostają zrozumiałe i skłaniają do szczerej refleksji.

Czytaj dalej „Właściwa droga nie jest łatwa / „Wędrówka Pielgrzyma”, John Bunyan [ 99 | 2022 ]”

W imperium zła bez większych zmian / „Pokolenie dżinsów”, Dato Turaszwili [ 88 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Nie jest to łatwa książka. Ta niedługa powieść powstała na kanwie prawdziwej historii, która nigdy nie powinna się wydarzyć. Opowiada o grupie młodych ludzi ze stolicy Gruzji, którzy byli tak umęczeni radzieckim reżimem, że postanowili za wszelką cenę uciec z kraju. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że choć nie uda im się osiągnąć celu, przyjdzie im za to zapłacić życiem. To historia nieudanego porwania samolotu. To historia pseudo-procesu, którego wynik znano przed jego rozpoczęciem. To historia o tym jak nadal funkcjonuje „imperium zła”, którego centrum dowodzenia wciąż znajduje się na Kremlu. Najbardziej przytłaczająca w lekturze tej książki jest jednak świadomość, że to co wydarzyło się w 1983 roku, mimo upływu lat, nadal się dzieje.

DŻINSOWY BUNT

„Supermocarstwo, które pierwsze podbiło Kosmos, nie potrafiło uszyć dżinsów. Co może być lepszego i bardziej nieszkodliwego od szycia dżinsów? Ale w Związku Radzieckim to się naprawdę nie udało i znaleziono na to najgorsze rozwiązanie – po prostu zakazano dżinsów.”

Nic dziwnego, że zakazane dżinsy stały się przedmiotem pożądania i jednocześnie symbolem buntu wobec władzy. Młode pokolenie Gruzinów było spragnione wolności jak kania dżdżu. Ciężko dziś sobie to wyobrazić jak wielką wartość w tamtym czasie miały oryginalne amerykańskie dżinsy. I jak wielkie ryzyko wiązało się z ich posiadaniem.

Każda forma manifestacji sprzeciwu wobec miłościwie panującej władzy, była obarczona ryzykiem dotkliwych konsekwencji. Mocarstwo nie miało zbyt wiele dystansu do siebie, dlatego nawet dżinsowa kurtka mogła być uznana za prowokację. Nic dziwnego, że wielu „szczęśliwych” obywateli szukało najróżniejszych możliwości przedostania się „na zachód”.

Jeśli ucieknie stąd kilka osób, to czy coś ubędzie takiemu imperium?
— Nie kilka, setki i tysiące dla nich nic nie znaczą, człowiek dla nich w ogóle nic nie znaczy…
— Tym bardziej.
— Ale oni są uprzedzeni do cudzych spektakli, lubią tylko spektakle wystawiane przez siebie. A zniewagi wam nie wybaczą.

Czytaj dalej „W imperium zła bez większych zmian / „Pokolenie dżinsów”, Dato Turaszwili [ 88 | 2022 ]”