Opowiadania najlepsze, Philip K. Dick [ 63 | 2021 ]

atypowa ocena: 8/10

Jeżeli nie jesteście (jeszcze) miłośnikami literatury science fiction, ale nie dlatego, że nie lubicie tego nurtu, ale dlatego, że po prostu nie mieliście jeszcze okazji wyrobić sobie zdania, to serdecznie polecam Wam tę antologię opowiadań Philipa K. Dicka. Uważam, że to świetna książka na rozpoczęcie przygody z tego typu literaturą. Urodzony w 1928 roku w Chicago Dick jest jednym z bardziej znanych pisarzy science fiction. O ironio sławę zyskał dopiero po śmierci (w 1982 roku). Czytelnicy zaczęli masowo sięgać po jego liczne książki w latach 90-tych ubiegłego wieku. Być może Dick w swoich wizjach i stawianych pytaniach wyprzedzał swoją epokę? Nie omijał zagadnień filozofii oraz teologii. Dlatego niektórzy odbiorcy jego prozy uznawali ją za zbyt trudną (żeby nie napisać, że za zbyt ambitną). Trzeba jednak przyjąć to, że Philip K. Dick nie był zainteresowany tworzeniem literatury jedynie rozrywkowej. Jego książki, choć opisują nierealne, chłodne i puste światy (czy rzeczywiście nierealne pozostawiam waszej ocenie) – stawiają fundamentalne pytania. W tym sensie jest to literatura zaangażowana. Czytając o czymś bardzo odległym powinniśmy szukać odpowiedzi na pytania tak bliskie, jak choćby to o istotę człowieczeństwa. Co tak naprawdę stanowi o byciu człowiekiem? Czy to co postrzegamy zmysłami jest rzeczywiste? Gdzie przebiega granica między tym co realne a iluzoryczne?

Autor jest postacią wyjątkowo barwną. Chcę zaznaczyć, że nie znam (jeszcze) na tyle jego życia ani twórczości by móc ferować jednoznaczne sądy. Również w Polsce posiada on wielkie grono fanów i mam nadzieję, że nikomu się nie narażę poniższą recenzją. Obóz uważający go za kultowego pisarza opisuje go jako nierozpoznanego (i niedocenionego należycie) geniusza. Ciężko jednak negować konkretne fakty z jego życia. Na pewno nie był człowiekiem łatwym we współżyciu. Miał pięć żon, które wielokrotnie napadał. Występowały dłuższe okresy czasu gdy zupełnie izolował się od społeczeństwa w zamkniętym domu. Był uzależniony od leków, alkoholu i narkotyków. Uważa się, że cierpiał na chorobę psychiczną (schizofrenię paranoidalną, która w jakimś stopniu może tłumaczyć powtarzające się napaści na bliskich) mimo, że autor jego biografii (Lawrence Sutin, „Boże inwazje”) zupełnie nie zgadza się z tego typu opiniami. Według niego Philip K. Dick był po prostu „dziwakiem” jak wielu wizjonerów tego formatu. Ciekawostką dla polskiego czytelnika może być jednak to, że na pewnym etapie swojego życia Philip K. Dick twierdził, że Stanisław Lem jest prowokacją komunistów (w sprawie tej interweniował nawet w FBI). Był przekonany, że Lem nigdy nie istniał. Za tym nietypowym (a na pewno niesłowiańskim) nazwiskiem kryć się miała grupa pisarzy działających na zlecenie partii komunistycznej, by przejąć kontrolę nad opinią publiczną.

Antologia „Najlepsze opowiadania” to wybór samego autora. Trzeba to wyraźnie podkreślić – oto w nasze ręce oddano zbiór dziewiętnastu opowiadań, które sam Philip K. Dick uznał za najcenniejsze, będące esencją jego twórczości. Powinniśmy zabrać się za lekturę wybranych tekstów z tym większym zainteresowaniem, gdy uświadomimy sobie z jak wielkiego zbioru tekstów wybrał je sam autor. Był on pisarzem niezwykle płodnym. Pozostawił po sobie ponad 40 powieści i 200 opowiadań! Wyobraźmy sobie w jakim tempie musiał je tworzyć. Smutną prawdą jest to, że prawdopodobnie nie byłby w stanie tego dokonać bez „wsparcia” w postaci alkoholu mieszanego z narkotykami. W okresie największego uzależnienia, napisał aż 11 powieści i około 60 opowiadań w okresie zaledwie 2 lat!  I robił to nie ze względu na goniące go deadline’y z wydawnictw, bo musimy pamiętać, że w tym okresie Dick żył w biedzie i nie należał do twórców wielce cenionych. Na dobrą sprawę zaczęło się to zmieniać dopiero po premierze filmu Blade Runner (polski tytuł: „Łowca androidów” na podstawie książki „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”) w 1982 roku (czyli w roku śmierci autora).

Zbiór „Najlepsze opowiadania” opatrzony jest bardzo cenną przedmową Johna Brunnera. Wyraża w niej pewnego rodzaju życzenie: „Być może, jeśli znaczna część ludzi przeczyta Dicka, będziemy mieli większe szanse żyć w lepszym świecie”. To mało realna wizja, ale czy nie piękne marzenie? Czy choć w małym stopniu nie może się spełnić? Gdyby choć ułamek czytelników zadumał się nad kierunkiem w jakim zmierzamy i podjął konkretne decyzje, które mogą uczynić świat lepszym choćby w skali mikro? Myślę, że gdyby tak się miało stać, warto po wybrane opowiadania Dicka sięgać i polecać je innym. Oczywiście nie jest to literatura, która każdemu przypadnie do gustu. Ale jeśli nie znamy nurtu science fiction, to uważam, że antologia ta jest świetnym miejscem do rozpoczęcia naszej przygody z gatunkiem. W tym kontekście bardzo cenne jest również posłowie autora, w którym przedstawia tło powstania każdego z wybranych opowiadań.

Choć nie należę do miłośników literatury tego nurtu, to serdecznie polecam wam lekturę tych dziewiętnastu, niedługich tekstów. Każdy powinien znaleźć w nich coś dla siebie. Nie podejmuję się w tym miejscu oceny poszczególnych opowiadań. Wiadomo, że każdy z czytelników znajdzie wśród nich innego faworyta. Trzeba jednak zaznaczyć, że wszystkie są dobre i trzymają wysoki poziom. To rzeczywiście wybór „opowiadań najlepszych”, których akcja choć często dzieje się w przyszłości, dotyczy tak naprawdę naszego „tu i teraz”. Wiele książek szybko traci swoją aktualność. Opowiadania Dicka należałoby umieścić na drugim biegunie. Mimo, że pisane były (przynajmniej większość z wybranych opowiadań) w latach 50. i 60. ubiegłego wieku, w wielu aspektach zyskały jedynie na aktualności. W końcu Dick porusza temat nieuchronnego konfliktu między ludźmi, a wciąż udoskonalanymi maszynami. Dotyka też m.in. problemu izolacji w zurbanizowanym społeczeństwie. Ciężko w krótkiej recenzji napisać o wszystkich poruszanych przez autora kwestiach. Przede wszystkim kwestionuje on jednak to co widzimy, siejąc w nasze dusze ziarno wątpliwości, czy rzeczywiście to co widzimy, jest tym czym wydaje się być.

Choć styl autora nie jest szczególnie wyszukany, a fabuły kolejnych historii nie są rozbudowane, to jednak przy użyciu najprostszych środków potrafi on przenieść nas na poziomie wyobraźni do innego (dosłownie) świata. W literaturze tego nurtu autor nie jest niczym ograniczony poza swoją inwencją twórczą, a ta w przypadku Dicka jest wręcz imponująca. Jak to określił w przedmowie wspomniany Brunner: „świat Dicka rzadko kiedy bywa imponująco bogaty. Po większej części jest pusty, spustoszony właściwie – zawołaj, a tylko echo ci odpowie”. Ale właśnie w tych spustoszonych światach możemy oddać się refleksjom i zastanowić nad tym co jest prawdziwe, a co jedynie pozorne. Zachęcam do wybrania się w tę podróż.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: