Historia zasadniczo dobrych ludzi / „Zabić drozda. Powieść graficzna”, Fred Fordham [ 94 | 2022 ]

atypowa ocena: 10/10

Niedawno miałem okazję po raz pierwszy poddać recenzji powieść graficzną. Był to należący do amerykańskiej klasyki „Wielki Gatsby”. Zachwycony tą nową dla mnie formą obcowania z wielką literaturą, wyznałem, że „chcę więcej”! Wydawnictwo Jaguar postanowiło spełnić moje życzenie i tym sposobem trafiło do mnie Zabić drozda”. Sporo łączy te dwie książki.

Przede wszystkim „Zabić drozda” należy do grupy tych ponadczasowych powieści, które zawsze będą (i powinny być) czytane. Książka ta przyniosła Harper Lee nagrodę Pulitzera, która zarezerwowana jest dla najlepszej (a nie najlepiej sprzedającej się – co jest znaczną różnicą) literatury.

Po drugie, za adaptację tekstu w przypadku tych dwóch powieści, odpowiadał Fred Fordham. Byłem zachwycony jego pracą przy „Wielkim Gatsby’m”, wydaje mi się jednak, że w przypadku „Zabić drozda” poradził sobie z tym niełatwym zadaniem jeszcze lepiej. Przełożyć tekst powieści na grafikę jest dla mnie czymś niewyobrażalnym i bez dwóch zdań wymaga po prostu talentu. Narysować książkę tak by nie straciła swojego przekazu?! Fred Fordham to potrafi.

Po trzecie – piękne ilustracje. O ile „Wielki Gatsby” powstał we współpracy z Ayą Morton, to tym razem Fred Fordham pokusił się o samodzielne wykonanie wszystkich grafik. Zrobił to pierwszorzędnie, oddając klimat powieści Harper Lee. Oczywiście to moja subiektywna opinia, wygłoszona przez osobę, której rysunkowego kota można odróżnić od konia jedynie dzięki posiadanym wąsom i podniesionemu ogonkowi. Jeśli nie do końca ufacie mojej ocenie zapraszam do przyjrzenia się zdjęciom.

POWIEŚĆ GRAFICZNA A KOMIKS

Zanim przejdziemy dalej – dla lekko skonfundowanych – śpieszę wyjaśnić czym jest powieść graficzna.  Wszak wielu ludzi (sam się do tej grupy wliczałem) nie potrafi określić czym różni się ona od komiksu. Pozwólcie zatem, że ta krótka recenzja spełni również w pewnym stopniu rolę edukacyjną.

Czy „powieść graficzna” to po prostu bardziej wyszukane określenie komiksów, tak byśmy w pewnym wieku nie musieli się wstydzić, że sięgamy po to, co wydaje się być zarezerwowane dla dzieci? To nie do końca tak. Choć każda powieść graficzna jest de facto komiksem, to nie każdy komiks zasługuje na miano powieści graficznej. Większości rysowanych historii, które kojarzymy najczęściej z przygodami superbohaterów, nie przysługuje tytuł powieści. Teoretycznie graphic novels (amerykański termin, którego spolszczeniem jest „powieść graficzna”) to rodzaj komiksu, który przeznaczony jest dla dorosłego odbiorcy, obejmuje zamkniętą historię o dużej objętości (ponad 100 stron) i nie był wcześniej publikowany w odcinkach. W praktyce termin ten jest używany coraz częściej przez wydawnictwa, aby po prostu odróżnić „mniej poważne” historie dla młodych odbiorców, od tych „poważnych” dla dojrzalszego czytelnika. Dlatego można powiedzieć, że kryje się ziarno prawdy w pytaniu postawionym na początku tego akapitu – tak, w pewnym sensie „powieść graficzna” to fancy określenie komiksu.

MOTŁOCH SKŁADA SIĘ Z „ZASADNICZO DOBRYCH” LUDZI

Wróćmy jednak do naszej powieści. To książka bardzo mądra i bardzo potrzebna. Ciężko mi zrozumieć dlaczego zniknęła z list lektur, i to zarówno w południowej części USA, jak i w naszym kraju. Choć akcja zbudowana jest wokół nietolerancji i dyskryminacji rasowej w Stanach Zjednoczonych lat 30-tych XX wieku, to niestety poruszane kwestie wciąż pozostają bardzo aktualne. „Zabić drozda” przekazuje wiele ponadczasowych prawd, i robi to w sposób bardzo przystępny – dobrze (dosłownie) zilustrowany.

Miałem radość z odkrywania tej historii, choć jest ona bardzo smutna. Takie jednak „były czasy” i tacy wciąż pozostają ludzie. Próżno szukać w nich dobra, choć szczęśliwie wciąż trafiają się jednostki, które rozumieją (i mają odwagę o tym mówić), że „zabić drozda to grzech”.

Powieść Harper Lee to znacznie więcej niż obraz amerykańskiego społeczeństwa ubiegłego wieku. Znajdziemy tu pewne uniwersalne prawdy na temat ludzkiej duszy. Na jej dnie – niezależnie od czasów i okoliczności – potrafią się kryć najgorsze demony. Na szczęście – również niezależnie od czasów i okoliczności – trafiają się jednostki niezłomne, które inspirują nas do tego, by żyć mądrzej, nawet niż wymaga od nas nasze otoczenie. Jakby to nie zabrzmiało – wiele skorzystałem z tego komiksu. Wiele stwierdzeń zaczerpniętych wprost z powieści Harper Lee zostanie ze mną na dłużej:

„Czasem Biblia w rękach nieodpowiedniego człowieka jest gorsza niż butelka whisky w dłoni.”

„Ludzie, którzy mają nieco rozumu, nigdy nie chlubią się swoimi talentami.”

„Pan Cunningham jest zasadniczo dobrym człowiekiem. Zeszłej nocy był częścią motłochu, ale on sam nie jest złym człowiekiem. Taki motłoch w każdym miasteczku na Południu zawsze składa się z ludzi, których się zna. To niezbyt dobrze o nich świadczy, prawda?”

„To nieuczciwe, żeby udawać gorszego niż się jest. Ale ludziom bardzo pomaga.”

To wielka strata, że młodzieży szkolnej nie rekomenduje się już w ramach lektur „Zabić drozda”. Ja tym gorącej polecam zapoznanie się przynajmniej z formą graficzną tej ważnej powieści. Może świat byłby ociupinkę lepszym miejscem, gdyby młodzież zamiast śledzić poczynania pato-streamerów, spędziła kilka godzin „oglądając ładne obrazki” Freda Fordhama. Z czystym sercem polecam – 10/10!

I nadal chcę więcej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: