Garść źle zmiksowanych ze sobą inspiracji / „?”, Mateusz Szulczewski [ 72 | 2022 ]

atypowa ocena: 2/10

Tyle razy słyszałem, żeby „nie oceniać książki po okładce”. Ja jednak, uparty jak osioł, wciąż od czasu do czasu wybieram kolejną lekturę na tej podstawie. Chcę wierzyć, że dobre okładki skrywają dobrze napisane historie. O naiwności ludzka! Jednak warto czasem posłuchać mądrości przekazywanej od pokoleń wśród czytelniczej braci. Niestety wszystko co dobre w thrillerze Mateusza Szulczewskiego zaczyna się i zarazem kończy na okładce.

„TAK SE SIEDZIAŁEM I WYMYŚLIŁEM – AKURAT NIE MIAŁEM CO ROBIĆ”

Wydawca zadbał o intrygujący opis fabuły, który jednak – w moim odczuciu – rozmija się z samą treścią książki. Sama okładka przyciąga oko i zachęca do lektury. Jednocześnie wprowadza jednak niemałe zamieszanie, ponieważ w większości internetowych księgarni debiut Mateusza Szulczewskiego znajdziemy jako „Kto umrze, ten umrze”, mimo, że tytuł książki to po prostu „?”. O samym autorze niewiele jesteśmy w stanie się dowiedzieć. Wydawnictwo przedstawia go jako fana psychologii i rynków finansowych, który postanowił napisać serię książek o inteligentnych socjopatach. Dodatkowo informują nas, że od „?” rozpoczął „budowanie swojego uniwersum”, co osobiście odbieram bardziej jako groźbę lub ostrzeżenie, niż zachętę do śledzenia nowości wydawniczych.

Rzecz w tym, że ten pochodzący z Kłoniczek koło Lututowa, debiutujący pisarz,  nie posiada umiejętności aby to zrobić. Porwał się z motyką na słońce. Nie widzę możliwości by zbudował jakiekolwiek uniwersum, gdyż ma trudności z sensownym wykreowaniem choćby jednej postaci. Oczywiście możecie mieć inne zdanie na ten temat. Wszakże w Internecie znaleźć można podejrzanie wysokie oceny „?”, co może wskazywać na to, że przyjaciele autora czego innego oczekują od dobrego thrillera niż ja. Choć nie mam w zwyczaju zawieszać debiutom poprzeczki zbyt wysoko, nie wydaje mi się by Mateusz Szulczewski w ogóle próbował oddać skok, aby sprostać jakimkolwiek oczekiwaniom. Stwarza wrażenie wyjątkowo zadowolonego z siebie, bo oto napisał książkę – wykreował świat! W sieci można odnaleźć rozmowę, którą przeprowadził z nim lokalny portal internetowy z Wieruszowa (tugazeta.pl). Na pytanie: „Czy Ty wcześniej coś pisałeś?” odpowiada z rozbrajającą szczerością: „A nie, broń Boże!”. Sposób w jaki się wypowiada, sugeruje również to, że w ogóle niewiele czytał i niekoniecznie rozumie na czym polega „tworzenie uniwersum”. We wspomnianej rozmowie informuje nas – czytelników – o swoim podejściu do procesu twórczego: „Tak sobie zacząłem rozpisywać tą fabułę, co by mogło być, co by było fajne, co by się fajnie kleiło, jakiś rozwój postaci se wymyśliłem. No i ile mi to zajęło? Ze 4 godziny, może 5. Tak se siedziałem, akurat nie miałem co robić”. Całość rozmowy możecie obejrzeć tutaj:

Czytaj dalej „Garść źle zmiksowanych ze sobą inspiracji / „?”, Mateusz Szulczewski [ 72 | 2022 ]”

Rozgrywka, Allie Reynolds [ 60 | 2021 ]

atypowa ocena: 6/10

To, że wybieram książkę na podstawie okładki zdarzyło mi się wielokrotnie. Już lata temu zacząłem praktykować to, że z biblioteki zabieram ze sobą jedną pozycję, o której nic nie słyszałem, bazując jedynie na tym jak została wydana. W ten sposób trafiłem na kilka naprawdę świetnych książek (i znacznie więcej nie wartych wspominania). Pierwszy raz zdarzyło mi się jednak ostatnio sięgnąć po książkę jedynie ze względu na kolorowe brzegi stron.

Tak oto trafiła w moje ręce debiutancka powieść Allie Reynolds. Nie miałem zielonego pojęcia czego spodziewać się po tajemniczej książce z czerwonymi brzegami. Urodzona w Anglii autorka, która aktualnie mieszka w Australii, przez pięć sezonów była snowboardzistką freestylową. Podobnie jak 90% procent bohaterów, których spotkamy w „Rozgrywce”. Akcja rozgrywa się natomiast w Alpach. Do pewnego zamkniętego jeszcze przed otwarciem sezonu kurortu, trafia grupa znajomych, którzy nie spotkali się od 10 lat, kiedy to niespodziewanie zaginęła jedna snowboardzistka z ich paczki.

Czytaj dalej „Rozgrywka, Allie Reynolds [ 60 | 2021 ]”

Diagnoza zła, Mariusz Wypych [ 59 | 2021 ]

atypowa ocena: 1/10

Czy zdarza się Wam sięgać po debiuty literackie? Znajduje się we mnie pewnego rodzaju romantyczna tęsknota, że oto kiedyś odkryję prawdziwą perłę. Wszak każdy z cenionych dziś pisarzy musiał zacząć od debiutu. Dlatego też co jakiś czas sięgam po książki zupełnie nieznane, wydawane przez niszowe wydawnictwa. Tak natrafiłem też na „Diagnozę zła” Mariusza Wypycha. Choć w swojej debiutanckiej powieści dotyka ważnego tematu, to jednak nie łudzę się, że trafiłem na nowego wieszcza narodu. Jeśli miałbym określić tę książkę lapidarnie, to napisałbym prosto: diagnoza – zła.

O autorze nie udało mi się dowiedzieć więcej, niż to co głosi tył okładki. Mariusz Wypych z wykształcenia jest historykiem, a pisarstwo ceni głównie za możliwość bezkarnego zmyślania historii. Choć już na samym wstępie (w miejscu gdzie zazwyczaj pojawia się dedykacja) zaznacza, że wszystkie postaci i wydarzenia opisane w książce są fikcyjne, a wszelkie podobieństwa przypadkowe – nie do końca w to wierzę. Dlaczego? Nie wydaje mi się (choć mogę się mylić), że ktokolwiek zdecydowałby się debiutować powieścią o manipulacji, gdyby nie doświadczył tego na własnej skórze. „Diagnoza zła” to dość chaotycznie opisany przypadek – jak sam określa ją autor – złej kobiety. Alicja kłamie, manipuluje, szantażuje emocjonalnie. Nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć korzyść dla siebie. Wiele wskazuje na to, że Mariusz Wypych spotkał kogoś takiego na swojej drodze, a jego książka jest przestrogą, ponieważ „ofiarą socjopaty może stać się każdy z nas”.

Czytaj dalej „Diagnoza zła, Mariusz Wypych [ 59 | 2021 ]”

Wyborny trup, Agustina Bazterrica [ 58 | 2021 ]

atypowa ocena: 8/10

Ależ ta książka była… mocna! To określenie pojawia się jako pierwsze w mojej głowie, gdy myślę o „Wybornym trupie”. Wiele książek nie przechodzi próby pamięci (zwłaszcza gdy czyta się kilkadziesiąt pozycji rocznie). To dlatego postanowiłem pisać recenzje, gdyż porządkując i spisując myśli, wchodzę głębiej w daną lekturę. Mimo tego niewiele pamiętam już np. z przeczytanych niedawno zbiorów opowiadań wydanych przez Tajfuny („Ogród”, „Cytryna”, „Grobowa cisza, żałobny zgiełk”). Agustina Bazterrica oddała w nasze ręce książkę, której nie da się zapomnieć. To (jak głosi tył okładki) „odrażająca, prowokacyjna i niezwykle ważna powieść o moralności i ludzkich żądzach”.

Zgadzam się z każdym z powyższych określeń. Książka naprawdę jest odrażająca i przekracza wiele granic. Troszkę narzekałem ostatnio w moich recenzjach, że dwa horrory, na które trafiłem („Wróć przed zmrokiem” oraz „Późnej”) nie wzbudziły we mnie krzty strachu czy też niepokoju. Wiem przecież, że to zmyślone historie, które autorzy poprawiali dziesiątki razy, sącząc kawę i objadając się orzeszkami (jestem przekonany, że tak wygląda proces twórczy horrorów). Czytając „Wybornego trupa” przynajmniej dwa razy poważnie mnie zemdliło, a jeden raz byłem w tym punkcie gdzie przed oczami robi się ciemno (dobrze zna to miejsce każdy, komu zdarzyło się stracić przytomność). Oznacza to, że jednak jestem wrażliwy na słowo pisane. Niech moje doświadczenia skłonią was do refleksji, czy jest to książka dla was. Tu pragnę zaznaczyć, że ja mam bardzo dobrą wyobraźnię i niską tolerancję na lejącą się krew. Zdarzyło mi się prawie(!) zemdleć podczas bardzo dokładnej relacji w wiadomościach, gdzie opisywano udaną operację uratowania dwóch dłoni, których pozbawiła jednego z pracowników maszyna do cięcia blachy. Naprawdę te wszystkie szczegóły, o których mówił dziennikarz, nie były potrzebne!

Czytaj dalej „Wyborny trup, Agustina Bazterrica [ 58 | 2021 ]”

Później, Stephen King [ 55 | 2021 ]

atypowa ocena: 7/10

Stephen King należy do tych autorów, których znają wszyscy. Jako, że określa się go mianem mistrza grozy i horroru, nie odczuwałem szczególnie silnej potrzeby by zapoznawać się z jego twórczością. Kiedyś przeczytałem „Zieloną milę”, ale mam wrażenie, że to było w poprzednim życiu (przeczytałem tę książkę na telefonie, w czasach gdy pracowałem w Niemczech i nikt jeszcze nie śnił o smartfonach). Wciąż odkładałem lekturę Kinga na później, aż w bibliotece natrafiłem na „Później”. Ze względu na podobające mi się wydanie (jak typowa sroka okładkowa) zdecydowałem, że „oto nadszedł ten czas”. Przyznajcie szczerze, że okładka jest niczego sobie!

Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać i właściwie nie miałem żadnych określonych oczekiwań. Byłem po prostu ciekaw na czym polega fenomen sukcesu Kinga. Zdaję sobie sprawę, że osiągnął ten etap swojej kariery, że nawet jeśli napisze największą szmirę świata i tak z automatu będzie ona bestsellerem. Naturalnie nie oczekiwałem też niczego ambitnego, i tu King mnie na pewno nie zawiódł – „Później” lekturą ambitną nie jest. Ot, lekkie czytadło, ale w moim odczuciu bardzo zgrabnie skonstruowane. Podsumowałbym, że to dobrze napisana książka o złych rzeczach.

Czytaj dalej „Później, Stephen King [ 55 | 2021 ]”

Wróć przed zmrokiem, Riley Sager [ 46 | 2021 ]

atypowa ocena: 8/10

Książka Rileya Sagera klasyfikowana jest jako horror i prawdopodobnie bym po nią nie sięgnął, gdyż historie o duchach, które hałasują nocami w wielkim, wiktoriańskim domostwie średnio mnie „kręcą”. Gdy otrzymałem egzemplarz od wydawnictwa postanowiłem jednak dać jej szansę – i zdecydowanie nie żałuję.

Jeden z opisów informuje nas, że „Wróć przed zmrokiem” lepiej czytać przy zapalonym świetle. Myślę, że to ogólnie dobra zasada, aby czytać książki przy zapalonym świetle – rozumiem jednak, że odnosi się to do grozy jaką można odczuwać, wgryzając się w historię Baneberry Hall. Niektórzy recenzenci twierdzą, że autentycznie bali się podczas lektury tej książki. Choć sam czytałem głównie po zmroku (oczywiście przy zapalonym świetle), to nie towarzyszyło mi uczucie strachu. Nie jest to dla mnie horror – zdecydowanie bardziej pasuje określenie thriller psychologiczny. Wierzę w duchową rzeczywistość, ale historia o nawiedzonym domu nie robi na mnie większego wrażenia.

Na szczęście ta książka to znacznie więcej niż opowieść o nawiedzonym, wiktoriańskim domostwie. Riley Sager skonstruował świetną powieść, a podczas lektury można zadziwić się jak mocno dograł ze sobą poszczególne szczegóły. Dawno nie natrafiłem na książkę, gdzie nie rzucają mi się w oczy niespójności w charakterze czy zachowaniu poszczególnych postaci. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem całej historii i narracji.

Czytaj dalej „Wróć przed zmrokiem, Riley Sager [ 46 | 2021 ]”

Skóra, Liam Brown [ 41 | 2021 ]

atypowa ocena: 7/10

Na okładce (skądinąd pięknie wydanej) „Skóry” Liama Browna znajdujemy informacje: „Tajemniczy wirus zawładnął światem… Każdy kontakt z drugim człowiekiem jest śmiertelnym zagrożeniem dla tych, którzy przeżyli… Ale czy na pewno?”

W pierwszej chwili pomyślałem, że oto mam do czynienia z kolejną książką o pandemii, która powstała na fali ogólnoświatowego lockdownu… Ale czy na pewno? Faktycznie w księgarniach znajdziemy teraz wiele książek, które skupiają się na izolacji. Jest to naturalne pokłosie tego, że w 2020 roku wszystkich pozamykano na długie miesiące w domach, a w tym gronie znajdowało się wielu pisarzy, i tych którzy od lat mieli aspiracje do napisania książki, ale nigdy nie znaleźli na to czasu. Temat do pisania nasuwał się sam – jak żyć w nowej rzeczywistości i co czeka nas dalej? Jak grzyby po deszczu pojawiło się wiele takich pozycji, a wydawnictwa chętnie publikowały „to co na czasie”. Jednak Liam Brown nie należy do tych autorów, którzy zdecydowali się pisać o pandemii w trakcie pandemii. I tu robi się ciekawie…

„Skóra” powstała wiosną 2019 roku, jeszcze zanim ktokolwiek w Wuhan zgłaszał obiekcje wobec wtranżalania nietoperzy. Liam Brown bardzo sugestywnie opisał początki ogólnoświatowej pandemii w czasie gdy niewielu myślało, że coś podobnego nam grozi (jakaś tam grupka naukowców ponoć biła na alarm już od jakiegoś czasu). Nie wdając się w dyskusję czy Covid-19 to pandemia czy plandemia jak wciąż uważa spora grupa ludzi – trzeba obiektywnie przyznać, że część opisów Liama Browna jest niepokojąco spójna z tym co wciąż jest świeże w naszej pamięci. Funkcjonowanie mediów, negowanie zagrożenia albo przesadny strach, ogołocenie sklepów z zapasów podstawowych produktów itp. to dystopijne fantazje Liama Browna, które okazały się w 2020 roku naszą rzeczywistością.

Czytaj dalej „Skóra, Liam Brown [ 41 | 2021 ]”