Czy nauka może nas ocalić? / „Ewangelia dzieciństwa”, Lydia Millet [ 110 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Skończyłem najnowszą powieść Lydii Millet i muszę przyznać, że ciężko zebrać mi po lekturze myśli. Nie wiem czy coś więcej się z nich w przyszłości wyklaruje, wiem jednak, że „Ewangelia dzieciństwa” zapisze się w mojej pamięci. To książka dziwna. Jednocześnie jest zła i dobra. Nie przypominam sobie aby jakakolwiek inna, w tym samym czasie mnie tak męczyła, a jednocześnie na tyle wciągnęła, że nie chciałem jej odłożyć. Pełna jest trafionych metafor, ale w moim odczuciu kiepsko użytych. Stąd towarzyszący mi obecnie mętlik.

Trzeba dodać na wstępie, że z poczuciem zagubienia będziemy mogli się zaprzyjaźnić w powieści Lydii Millet już od pierwszych stron. Zostajemy od razu wrzuceni na głęboką wodę, całkowicie nie rozumiejąc co i dlaczego się dzieje. Styl autorki jest specyficzny i celowo nadwerężający nasz komfort. Ciężko pojąć dlaczego główni bohaterowie powieści, którymi są tu dzieci, odnoszą się z taką brutalną nonszalancją do swoich rodziców, będąc przy tym nieskrępowanie wulgarnymi. Język i forma narracji początkowo mnie raziły do tego stopnia, że szczerze zastanawiałem się nad odłożeniem już „Ewangelii dzieciństwa” na półkę…

Czytaj dalej „Czy nauka może nas ocalić? / „Ewangelia dzieciństwa”, Lydia Millet [ 110 | 2022 ]”

Książki mogą zmienić świat / „Księga Ludensona”, Zofia Stanecka [ 109 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

Pierwszy raz zdecydowałem się na recenzję książki, którą w księgarniach znajdziemy wśród tytułów „dla dzieci”. Od lat nie sięgałem po literaturę dla najmłodszych, ale jeśli wszystkie pozycje mają tyle jakości co „Księga Ludensona” to chyba najwyższy czas to zmienić! Jakże przyjemną odmianą było sięgnąć po lekturę, w której od początku wiedziałem, że wszystko koniec końców dobrze się ułoży, choć nie spodziewałem się, że aż tak dobrze… 😉

Zofia Stanecka doskonale wie jak pisać książki dla dzieci, i z powodzeniem od lat tym się zajmuje. Może wydawać się, że napisanie czegoś co spodoba się najmłodszym nie jest szczególnie trudne. Prawdziwą sztuką jest jednak napisać powieść, która wciągnie młodego czytelnika, ale będzie również atrakcyjna dla starszych odbiorców. Zwróćcie uwagę, że przy najlepszych filmach animowanych bawią się dobrze zarówno dzieci, jak i ich rodzice, ponieważ twórcy przekazują treści niejako na dwóch poziomach. „Księgę Ludensona” odbieram właśnie w ten sposób. Choć sam jestem już 30+ to powieść Zofii Staneckiej szczerze mnie wciągnęła. Może to dlatego, że mężczyźni bardzo długo pozostają dziećmi (podobnie jak trolle), jednak jestem przekonany, iż w tym wypadku wskazuje to na kunszt autorki. Naprawdę chętnie przeczytałbym znacznie więcej o przygodach rodziny Osmołowskich!

Czytaj dalej „Książki mogą zmienić świat / „Księga Ludensona”, Zofia Stanecka [ 109 | 2022 ]”

Reportaż, które pachnie mchem / „Życie pasterza. Opowieść z Kariny Jezior”, James Rebanks [ 108 | 2022 ]

atypowa ocena: 8/10

„Życie pasterza” to książka, która pozostanie we mnie na dłużej, pomyślnie zdając test pamięci. Wiele łatwo przyswajalnych treści (stety – niestety) dość szybko ze mnie wyparowuje, zwalniając miejsce w moim RAM-ie na kolejne książki. Część historii dotyka jednak tej struny w mojej duszy, która sprawia, że stają się one po części moimi własnymi. James Rebanks nie opowiada o niczym niezwykłym, i chyba na tym właśnie polega fenomen jego książki.

ZNUDZENI SAMI SOBĄ

Ta prosta opowieść, o prostym życiu, stała się inspiracją dla tysięcy znużonych codzienną gonitwą, której sens w czasie wyścigu zdążył się gdzieś zagubić. Społeczeństwo staje się coraz bardziej zmęczone i poirytowane, pojmując (choćby podskórnie), że pracuje dla dziurawego worka. Jak słusznie zauważa w „Życiu pasterza” James Rebanks:

„Ludzie zaczynają przywiązywać więcej wagi do miejscowej kultury i lokalnych tradycji, mają dosyć plastiku i sztuczności, chcą poznawać historię miejsc i osób, które żyją inaczej, wyznają inne wartości, co innego jedzą. Widzę, jak bardzo jesteśmy znudzeni sami sobą we współczesnym zachodnim świecie, ale widzę również, że potrafimy przeciwstawiać się temu i kształtować swoją przyszłość, traktując historię jako zaplecze możliwości, a nie bagaż zobowiązań.

I tu wkracza autor ze swoją niezwykłą historią o najzwyczajniejszym życiu. O świadomej decyzji by wybrać mniej. O samoograniczeniu się mimo możliwości spektakularnego rozwoju osobistego. Jakże prawdziwe są słowa Jezusa: „Co pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł?” (Mt 16:26).

Czytaj dalej „Reportaż, które pachnie mchem / „Życie pasterza. Opowieść z Kariny Jezior”, James Rebanks [ 108 | 2022 ]”

Lepszy jest smutek niż śmiech / „Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia”, Ishbel Szatrawska [ 107 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

W ostatnim czasie kilkakrotnie zdarzyło mi się czytać książki reklamowane jako wybitne, które okazały się jednym wielkim dramatem. Pierwszy raz zdarzyło mi się jednak sięgnąć po dramat, który muszę uznać za wybitny. 

Kończąc ostatni akt historii Hersha Libkina dosłownie miałem ciarki. Uważajcie! Ishbel Szatrawska zwraca naszą uwagę na fikuśnie wystającą nitkę z garnituru, który przywdziało nasze społeczeństwo. Wygląda to bardzo niewinnie, jednak gdy zdecydujemy się za nią pociągnąć, okazuje się, że dość niespodziewanie wszystko się na naszych oczach pruje, obnażając to co najbardziej bolesne i przykre. 

„Żywot i śmierć pana Hersha Libkina…” to przejażdżka rollercoasterem emocji – choć zaczyna się wesoło i nic nie zapowiada torsji duszy, gdy wagonik się rozpędzi, nie mamy już możliwości ani go zatrzymać, ani tym bardziej z niego wysiąść. Przejażdżkę trzeba odbyć do końca, nawet jeśli nie wszystko nam się spodoba. Drogi czytelniku – niezależnie od tego czy na końcu tej podróży będziesz miał oczy mokre od łez, gardło zdarte od krzyku, czy też (kolokwialnie rzecz ujmując) po prostu się porzygasz – jedno jest pewne – nie zapomnisz tej książki.

Czytaj dalej „Lepszy jest smutek niż śmiech / „Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia”, Ishbel Szatrawska [ 107 | 2022 ]”

Wielkiego człowieka poznasz po tym jak traktuje najmniejszego / „Listy do dzieci”, C.S. Lewis [ 106 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Można powiedzieć, że to zwyczajny zbiór kilkudziesięciu niedługich listów, które C.S. Lewis napisał do dzieci. Można dyskutować nad ich doborem, gdyż nie wszystkie (bez posiadania kontekstu) są dla nas jasne. W końcu można zastanawiać się też nad sensem (a nawet etycznością) czytania czyjejś korespondencji. Gdy jednak się na to zdecydujemy, dość szybko się okaże, że zbiór ten niesie w sobie znacznie więcej treści, niż widać to na pierwszy rzut oka. Lewis powiedział kiedyś:

„Nie sądzę, by wiek miał tak duże znaczenie, jak ludzie myślą. Częściowo nadal czuję się na dwanaście lat, a częściowo czułem się na pięćdziesiąt, gdy jeszcze miałem dwanaście”.

Jak pisałem przy okazji recenzji książki „Bóg na ławie oskarżonych”, ponadprzeciętna mądrość C.S. Lewisa wyraża się również w tym, że w pozycjach kierowanych do szerszego grona odbiorców, potrafił zrezygnować z wysokiego stylu zarezerwowanego dla prac związanych z działalnością uniwersytecką. Listy, które pisał do dzieci doskonale to pokazują. Oto człowiek, który nie miał sobie równych na poziomie akademickich dyskusji, potrafi „zniżyć się” do poziomu 10-latka i włożyć serce w odpowiedź na jego list. Wiele to o nim mówi. Wierzę, że ta postawa Lewisa zakorzeniona była również w nauce Jezusa. Swego czasu Jego uczniom bardzo nie odpowiadało to, że dzieci zajmują niepotrzebnie czas ich nauczyciela. Czytamy jednak, że „Jezus przywołał ich i powiedział: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, przestańcie im przeszkadzać, takich jak one jest Królestwo Boże” (Ewangelia Łukasza 18:16).

Czytaj dalej „Wielkiego człowieka poznasz po tym jak traktuje najmniejszego / „Listy do dzieci”, C.S. Lewis [ 106 | 2022 ]”

Gdy giną baletnice / „Za kulisami”, Joanna Wtulich [ 105 | 2022 ]

atypowa ocena: 6/10

Jestem świeżo po lekturze nie tylko kryminalnego debiutu Joanny Wtulich, ale również wywiadu z autorką, która dała się poznać już czytelnikom poprzez pryzmat romansów historycznych. Sama zaznacza, że dotychczas pisała głównie dla czytelniczek. Nie dziwota, bo chyba ze świeczką jedynie szukać mężczyzn, którzy lubowaliby się w romansach. Nawet jeśli takowi istnieją, to i tak, nawet łamani kołem, nie przyznają się do tego.

Z kryminałami sytuacja jest jednak inna – potencjalnymi odbiorcami są zarówno kobiety jak i mężczyźni. Wydaje mi się jednak, że „Za kulisami” zdecydowanie bardziej przypadnie do gustu czytelniczkom. Moją pierwszą myśl po zakończeniu tej książki można oddać parafrazując bestseller Stiega Larssona – oto „autorka, która nienawidzi mężczyzn”. Praktycznie wszystkie złe role odgrywają w tym kryminale faceci, a nawet ci, którzy z założenia źli nie są, mają naprawdę fatalne przywary. Nie chcę w tym miejscu dokonywać pogłębionej analizy skąd się to mogło wziąć, aby przypadkiem nie sprzedać zbyt wiele z treści samej książki.

Czytaj dalej „Gdy giną baletnice / „Za kulisami”, Joanna Wtulich [ 105 | 2022 ]”

Cienka granica między pogłębieniem a przeinaczeniem / „Opowieści biblijne oczami kobiet”, Joanna Osesik [ 104 | 2022 ]

atypowa ocena: 5/10

PRÓBA DOPOWIEDZENIA NIEDOPOWIEDZIANEGO

Książka ta przeznaczona jest dla tych, którzy dość dobrze znają Pismo Święte, ponieważ każde z pięciu zebranych opowiadań bazuje na konkretnych, starotestamentowych opowieściach. Joanna Osesik podjęła się próby dopowiedzenia tego, co biblijna narracja pozostawiła w sferze domysłu. A jest to zadanie o tyle niełatwe, co i – przynajmniej w moim odczuciu – niebezpieczne. Jeśli bowiem traktujemy Biblię jako coś więcej niż zwyczajne teksty kultury, gdy odbieramy ją jako spisane pod natchnieniem Słowo Boże, trzeba traktować ją z należytym szacunkiem. Zwłaszcza, że samo Pismo w kilku miejscach ostrzega nas przed frywolnością w tej kwestii:

„Każda wypowiedź Boga jest sprawdzona. On tarczą dla tych, którzy Mu ufają. Nie dodawaj nic do Jego słów, aby cię nie zganił i abyś nie został uznany za kłamcę”
(Przypowieści Salomona 30:5-6)

Nie krytykuję tu pomysłu Joanny Osesik na napisanie książki. Dostrzegam jedynie różnicę między snuciem opowieści w oparciu o historie biblijne, a każdą inną formą gawędziarstwa. Wynika to niewątpliwie z mojego przekonania, że Pismo Święte faktycznie jest Słowem Bożym oraz wpojonego mi wiele lat temu szczególnego szacunku do zebranych w nim ksiąg.

Czytaj dalej „Cienka granica między pogłębieniem a przeinaczeniem / „Opowieści biblijne oczami kobiet”, Joanna Osesik [ 104 | 2022 ]”

Kryminał z Rotundą w tle / „Krąg prawdopodobieństwa błędu”, Bartłomiej Rot [ 103 | 2022 ]

atypowa ocena: 3/10

WITAMY W PRL-OWSKIM PÓŁSWIATKU

Każdy warszawiak kojarzy Rotundę, choć nie każdy wie o wydarzeniach z 1979 roku. To właśnie u schyłku epoki Gierka, pod koniec „zimy stulecia”, doszło tam do wybuchu gazu, w wyniku którego śmierć poniosło 49 osób. Wokół tej katastrofy od samego początku narosło wiele teorii spiskowych. Trudno się temu dziwić, zwłaszcza, że Rotunda nie posiadała instalacji gazowej. Bartłomiej Rot wybrał to wydarzenie jako trzon stworzonej przez siebie kryminalnej historii i należy go za to pochwalić. Zwłaszcza, że na zbyt wiele innych pochwał nie zasłużył.

Sam pomysł na kryminał jest naprawdę dobry. Niedawno w moje ręce trafiły kryminały w stylu retro z wydawnictwa Czarna Owca, gdzie Julija Jakowlewa zaprasza nas do Leningradu lat trzydziestych. Lubię umiejscowienie akcji współczesnych książek w przeszłości, ponieważ mam nadzieję, że ich lektura poza wartością czysto rozrywkową, poszerzy również moją perspektywę postrzegania danych czasów. O ile ze wspomnianej serii o śledczym Zajcewie naprawdę sporo się mogłem dowiedzieć o mechanizmach funkcjonowania Rosjan blisko wiek temu, to ze smutkiem muszę stwierdzić, że nie mogę tego samego stwierdzić na temat książki Barłomieja Rota.

Czytaj dalej „Kryminał z Rotundą w tle / „Krąg prawdopodobieństwa błędu”, Bartłomiej Rot [ 103 | 2022 ]”

Przyspieszyć zakończenie wojny  / „Rzeźnia numer pięć czyli krucjata dziecięca”, Kurt Vonnegut, Ryan North, Albert Monteys [ 102 | 2022 ]

atypowa ocena: 9/10

Zacząłem regularnie sięgać po powieści graficzne, i kolejny raz jestem zachwycony tą formą. „Rzeźnię numer pięć” znam dość dobrze, ponieważ czytałem tę książkę niedawno po raz drugi, a Kurt Vonnegut, z całym swoim cynizmem i specyficznym stylem, od lat należy do moich ulubionych autorów. Zastanawiam się jednak czy bez tej znajomości pierwowzoru, ta „pierwsza na świecie wierna komiksowa adaptacja” byłaby dla mnie równie zrozumiała?

CHODZIŁO O TO BY PRZYSPIESZYĆ ZAKOŃCZENIE WOJNY

Zacznijmy od tego, że Kurt Vonnegut należy do nielicznych jeńców wojennych, którzy przeżyli bombardowanie Drezna. Ten jeden z ostatnich rozdziałów 2 Wojny Światowej nie jest zbyt dobrze znany, w myśl zasady, że zwycięzców się nie sądzi. Zniszczenie tego miasta przez siły alianckie było jednak wyjątkowo okrutne i trudno znaleźć mi powód, żeby nie rozpatrywać go w kategoriach zbrodni wojennych.

Drezno nie miało w zasadzie infrastruktury wojskowej i stanowiło miejsce schronienia dla około 400 tysięcy uchodźców oraz robotników przymusowych z terenów okupowanych. Lotnictwo brytyjskie i amerykańskie przeprowadziło naloty dywanowe w dniach 13-14 lutego 1945 roku, używając przede wszystkim bomb zapalających. Zabito według różnych szacunków od 18 do nawet 200 tysięcy ludzi (w tym żołnierzy USA i Anglii, którzy jako jeńcy wojenni przebywali m.in. na terenach tytułowych rzeźni). Argument jakoby bombardowania te miały przyspieszyć zakończenie wojny, jest kiepskim usprawiedliwieniem dla niebywałej masakry, której ofiarami była przede wszystkim ludność cywilna.

Czytaj dalej „Przyspieszyć zakończenie wojny  / „Rzeźnia numer pięć czyli krucjata dziecięca”, Kurt Vonnegut, Ryan North, Albert Monteys [ 102 | 2022 ]”

Zadbaj o pogodę ducha  / „Tylko dziś się liczy”, Helmut Schlegel [ 101 | 2022 ]

atypowa ocena: 7/10

Ta niewielka lektura trafiła do mnie w najlepszym możliwym czasie. Mógłbym powtórzyć pytanie retoryczne za apostołem Pawłem: „Jeśli kto słabnie, czy i ja nie słabnę?” (2 Kor 11,29). Dopadło mnie ostatnio zmęczenie i zniechęcenie, którego dawno nie doświadczałem. Zwyczajnie osłabłem. Znacie pewnie ten stan, gdy ciężko nam odnaleźć w sobie chęci na cokolwiek. Właśnie wtedy otrzymałem zapytanie od wydawnictwa Święty Wojciech czy nie zechciałbym napisać recenzji książki, która wkrótce się ukaże. Jako, że wiadomość utrzymana była w bardzo miłym tonie, postanowiłem wstrzymać się ze szczerą odpowiedzią, że aktualnie niewiele mi się chce. W taki oto sposób trafiła do mnie niewielka publikacja Helmuta Schlegela – „Tylko dziś się liczy”. To zbiór refleksji i ćwiczeń duchowych w oparciu o „10 przykazań spokoju i szczęścia” sformułowanych i praktykowanych przez Jana XXIII. Prawdopodobnie sam nigdy bym po tę książkę nie sięgnął, ale trafiła do mnie w najlepszym możliwym czasie. Cóż, nie do końca wierzę w przypadki…

Czytaj dalej „Zadbaj o pogodę ducha  / „Tylko dziś się liczy”, Helmut Schlegel [ 101 | 2022 ]”