Później, Stephen King [ 55 | 2021 ]

atypowa ocena: 7/10

Stephen King należy do tych autorów, których znają wszyscy. Jako, że określa się go mianem mistrza grozy i horroru, nie odczuwałem szczególnie silnej potrzeby by zapoznawać się z jego twórczością. Kiedyś przeczytałem „Zieloną milę”, ale mam wrażenie, że to było w poprzednim życiu (przeczytałem tę książkę na telefonie, w czasach gdy pracowałem w Niemczech i nikt jeszcze nie śnił o smartfonach). Wciąż odkładałem lekturę Kinga na później, aż w bibliotece natrafiłem na „Później”. Ze względu na podobające mi się wydanie (jak typowa sroka okładkowa) zdecydowałem, że „oto nadszedł ten czas”. Przyznajcie szczerze, że okładka jest niczego sobie!

Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać i właściwie nie miałem żadnych określonych oczekiwań. Byłem po prostu ciekaw na czym polega fenomen sukcesu Kinga. Zdaję sobie sprawę, że osiągnął ten etap swojej kariery, że nawet jeśli napisze największą szmirę świata i tak z automatu będzie ona bestsellerem. Naturalnie nie oczekiwałem też niczego ambitnego, i tu King mnie na pewno nie zawiódł – „Później” lekturą ambitną nie jest. Ot, lekkie czytadło, ale w moim odczuciu bardzo zgrabnie skonstruowane. Podsumowałbym, że to dobrze napisana książka o złych rzeczach.

Nie postrzegam „Później” jako horroru. To kolejna książka z tego gatunku (niedawno recenzowałem „Wróć przez zmrokiem” Rileya Sagera), która nie wywołała we mnie krzty strachu. Albo jestem bardzo odważnym czytelnikiem, albo pisane słowo nie ma mocy aż tak bardzo wpływać na moje odczucia. Zakładam jednak, że musi to być kwestia mojej wielkiej odwagi, ponieważ potrafię się wzruszyć czytając wspomnienia o leczeniu najróżniejszych zwierząt przez Jamesa Herriota, a „Wyborny trup” doprowadził mnie kilkakrotnie do mdłości. Jest jeszcze trzecia opcja – „Później” nie do końca jest horrorem, mimo tego, że narrator powtarza jak refren: „Ostrzegałem was, że ta historia to horror”.

Forma prowadzenia narracji jest jedną z mocniejszych stron tej powieści. Polubiłem Jamiego, który przeprowadza nas przez całą historię. Jest to według mnie podstawowy warunek, aby spędzić dobry czas z książką. Znacie pewnie to frustrujące uczycie, gdy wiecie, że czytacie naprawdę dobrze napisaną książkę, ale straszliwie was męczy, ponieważ główny bohater nie zaskarbił sobie waszej sympatii. Jamiego polubiłem od pierwszych stron powieści, gdy spotykamy go jako młodego chłopca, który chwali się rysunkiem zielonego indyka. Cała historia stopniowo dojrzewa wraz z naszym narratorem, który wyrasta na naprawdę bystrego chłopaka, z odpowiadającym mi poczuciem humoru. Oczywiście, że jest ona nieprawdopodobna, ale przecież sięgając po Kinga nie spodziewamy się tego co dostarczyłaby nam czyjaś biografia. Otóż Jamie widzi martwych ludzi. Oto się wszystko rozbija. To jego dar i przekleństwo. Choć jest to utrzymywane w tajemnicy (zarówno przez narratora jak i jego matkę) – jak się domyślacie – nie udaje się mu wieść w pełni normalnego, spokojnego życia. Niektórzy zarzucają „Później” zbyt wielkie podobieństwa do „Szóstego zmysłu” z Brucem Willisem. Ja ich nie zauważyłem, ale może tak być dlatego, że nie oglądałem filmu. Czytając „Później” widziałem jednak kadry. Stephen King pisze książki nadające się na scenariusz filmowy. Powiem więcej – myślę, że „Później” mogłoby być naprawdę dobrym filmem akcji. Może tak się kiedyś stanie (później)?

Po kilku cięższych książkach w ostatnim czasie, potrzebowałem tego typu literatury, którą określiłbym mianem rozrywkowej. „Później” czyta się szybko i lekko. Dzieje się tak m.in. za sprawą niewielkiej ilość bohaterów oraz wartko płynącej akcji. Wydanie należy do tych „nadmuchanych”, gdzie na jednej stronie znajduje się niewiele tekstu. Możemy poczuć się lepiej, gdy te blisko 400 stron przeczytamy w weekend (co jest naprawdę realistycznym założeniem). W trakcie czytania „Później” kilka razy szczerze się ubawiłem. Weźcie jednak pod uwagę to, że autorem tej recenzji jest człowiek, który w ramach odpoczynku po ciężkim dniu, nadal ogląda „Na wspólnej”. Możliwe, że wasza poprzeczka by nazwać coś „rozrywkowym” jest zawieszona wyżej.

Choć oceniam książkę Kinga wysoko, nie oznacza to, że nie posiada ona konkretnych minusów. Mimo, że fabuła mocno mnie wciągnęła, to kłamstwem byłoby określenie jej mianem nieprzewidywalnej. Ale czy to problem? Czy to, że przed wejściem do kina możemy bezbłędnie streścić w ciemno fabułę najnowszego Bonda (zawsze pojawia się piękna kobieta, świetny samochód, dużo pościgów oraz wybuchów, no i koniec końców Bond wygrywa) przeszkadza nam w odczuwaniu radości z seansu? Podobnie jest z „Później” Kinga. Domyślałem się co będzie działo się dalej, ale nie niszczyło mi to frajdy z lektury. King potrafi opowiadać i czyta się to całkiem nieźle. Przeszkadzała mi jedynie niepotrzebna wulgarność oraz to, co niestety jest bolączką wielu autorów kryminałów – wymyślanie coraz bardziej zwyrodniałej i okrutnej zbrodni.

Polecam wam tę powieść, o ile macie ochotę po prostu się rozerwać. Powieść jest niedługa, nieźle skonstruowana, z dobrze wykreowanymi, ciekawymi bohaterami.
Jeśli jednak szukacie czegoś głębszego, to spokojnie możecie odłożyć „Później” na bliżej nieokreślone później.   

Jedna odpowiedź na “Później, Stephen King [ 55 | 2021 ]”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: