Wyborny trup, Agustina Bazterrica [ 58 | 2021 ]

atypowa ocena: 8/10

Ależ ta książka była… mocna! To określenie pojawia się jako pierwsze w mojej głowie, gdy myślę o „Wybornym trupie”. Wiele książek nie przechodzi próby pamięci (zwłaszcza gdy czyta się kilkadziesiąt pozycji rocznie). To dlatego postanowiłem pisać recenzje, gdyż porządkując i spisując myśli, wchodzę głębiej w daną lekturę. Mimo tego niewiele pamiętam już np. z przeczytanych niedawno zbiorów opowiadań wydanych przez Tajfuny („Ogród”, „Cytryna”, „Grobowa cisza, żałobny zgiełk”). Agustina Bazterrica oddała w nasze ręce książkę, której nie da się zapomnieć. To (jak głosi tył okładki) „odrażająca, prowokacyjna i niezwykle ważna powieść o moralności i ludzkich żądzach”.

Zgadzam się z każdym z powyższych określeń. Książka naprawdę jest odrażająca i przekracza wiele granic. Troszkę narzekałem ostatnio w moich recenzjach, że dwa horrory, na które trafiłem („Wróć przed zmrokiem” oraz „Późnej”) nie wzbudziły we mnie krzty strachu czy też niepokoju. Wiem przecież, że to zmyślone historie, które autorzy poprawiali dziesiątki razy, sącząc kawę i objadając się orzeszkami (jestem przekonany, że tak wygląda proces twórczy horrorów). Czytając „Wybornego trupa” przynajmniej dwa razy poważnie mnie zemdliło, a jeden raz byłem w tym punkcie gdzie przed oczami robi się ciemno (dobrze zna to miejsce każdy, komu zdarzyło się stracić przytomność). Oznacza to, że jednak jestem wrażliwy na słowo pisane. Niech moje doświadczenia skłonią was do refleksji, czy jest to książka dla was. Tu pragnę zaznaczyć, że ja mam bardzo dobrą wyobraźnię i niską tolerancję na lejącą się krew. Zdarzyło mi się prawie(!) zemdleć podczas bardzo dokładnej relacji w wiadomościach, gdzie opisywano udaną operację uratowania dwóch dłoni, których pozbawiła jednego z pracowników maszyna do cięcia blachy. Naprawdę te wszystkie szczegóły, o których mówił dziennikarz, nie były potrzebne!

Wracając do „Wybornego trupa” – zdecydowanie zasługuje na umieszczenie w kategorii horroru. Rzecz jednak w tym, że prezentowana nam historia jest bardziej przerażająca, ponieważ jest to klasyczna dystopia. Dla mniej wtajemniczonych śpieszę wytłumaczyć, że gatunek ten przedstawia czarną (ale realistyczną) wizję przyszłości. Ot, w pewnym sensie przeciwieństwo utopii, o których uczyliśmy się w szkołach. Jeśli oglądaliście „Black Mirror” na Netflixie to wiecie czym dystopia jest. Niedawno recenzowałem „Skórę”, która kreśliła pesymistyczną wizję przyszłości, po tym jak ludzkość zaatakował niewidoczny i nieznany wirus. W tamtej książce znajdziemy opis życia w izolacji, przy zachowaniu wszelkich rygorów sanitarnych. Chciałoby się powiedzieć, że nic co by mogło nas zaskoczyć po 2020 roku. Robi się jednak ciekawie, gdy dowiadujemy się, że „Skóra” została napisana przed odnotowaniem pierwszego przypadku Covid-19. Choć dystopie prezentują hiperboliczne wnioski wynikające z pesymistycznej oceny społeczeństwa, to okazuje się, że (niestety) bywają boleśnie trafne w swoich przewidywaniach. Czy taki jest „Wyborny trup”? Mam nadzieję, że nie! Ale jest to ważna powieść o moralności i ludzkich żądzach.

Nie odsłaniając zbyt wiele z fabuły książki, napiszę jedynie w jaki świat przenosi nas Agustina Bazterrica. Ziemię zaatakował nieznany wcześniej (a jakże!) wirus. Sprawia, że wszystkie zwierzęta stają się dla ludzi śmiertelnie niebezpieczne. Doprecyzujmy – jedzenie ich mięsa staje się śmiertelnie niebezpieczne i skutkuje umieraniem w cierpieniach. Można powiedzieć, że to przecież urzeczywistnienie mokrych snów wegan i wegetarian. Wszakże ludzkość musi się teraz przerzucić na żywność pochodzenia roślinnego. Myślicie, że tak by się stało? Czyżby? Naprawdę? Jakiś czas temu natrafiłem na badanie, które stwierdzało, że większość mężczyzn mając świadomość, że jedzenie mięsa skróci ich życie o 10 lat i tak nie zdecydowałoby się z niego zrezygnować. Wychowana w Argentynie Agustina Bazterrica też idzie w tym kierunku. Gdy trzeba nauczyć się żyć w „nowej normalności”, niektórzy nie umieją zrezygnować z mięsa. Odpowiednie lobby sprawia, że w niedługim czasie „po Przemianie” na rynek wprowadza się „mięso specjalne”. Rzeźnie muszą się przekwalifikować i dość szybko zaczynają zaopatrywać sklepy w bezpieczne mięso. Nie wspomniałem jeszcze, że chodzi o ludzkie mięso? To dość istotny szczegół. To w tej rzeczywistości poznajemy jednego z pracowników rzeźni. Poznajemy jego dylematy, trudne relacje rodzinne i pogmatwane życie. Książka jest naprawdę mocna, ale nie żałuję, że ją przeczytałem.

To niepokojący obraz społeczeństwa. Oczywiście pełen wypaczeń i hiperboli, ale… czy zupełnie odklejony od rzeczywistości? Niektóre fragmenty nie były aż tak bardzo odległe od rozmów, które toczą się w Internecie (bo przecież nie w naszych domach!):

– Jak to możliwe, że nie masz parasola?
On wzdycha nieznacznie i myśli, że znowu, jak przez wszystkie te lata, wracają do tej samej dyskusji.
– Nie potrzebuję parasola. Nikomu nie są potrzebne.
– Wszyscy ich potrzebują. W niektórych strefach nie ma ochronnych zadaszeń. Chcesz umrzeć?
– Naprawdę myślisz, że jeśli ptak ci narobi na głowę, to umrzesz?
– Tak.
– Powtarzam ci, Mariso, w polu, na terenie zakładu nikt nie używa parasoli, nikomu to nie przyjdzie do głowy. Nie wydaje ci się bardziej logiczne, że jeśli cię ugryzie komar, który wcześniej ukłuł jakieś zwierzę, to możesz się zarazić wirusem?
– Nie, ponieważ rząd mówi, że nie ma zagrożenia ze strony komarów.
– Rząd chce tobą manipulować, tylko po to istnieje.
– Tu wszyscy chodzą z parasolami. To bardziej logiczne.
– Nie sądzisz, że może przemysł produkujący parasole widzi w tym okazję i dogadał się z rządem?
 – Zawsze masz jakieś teorie spiskowe, które się nie sprawdzają.
Siostra postukuje stopą o podłogę. Powoli, prawie nie słychać odgłosu, lecz on ją zna i wie, że tutaj należy zakończyć dyskusję, przede wszystkim dlatego, że Marisa nie ma własnych, niezależnych przemyśleń, a zatem nie przemówi do niej żaden argument.

 Książka przekracza wiele granic. Czy jednak to, o czym traktuje jest zupełnie niemożliwe. Czy wizje, które zrodziły się w wyobraźni autorki są tak bardzo bezpodstawne? Czy w ludziach nie kryje się zło, które w (nie)odpowiednich warunkach potrafi obnażyć przerażające kły? Czy to co działo się w obozach zagłady albo gułagach nie świadczy przeciwko nam? Jak daleko nam do zezwierzęcenia i wyzbycia się dumnie ogłaszanych dziś wartości? Ta książka stawia ważne pytania o moralność. Książka jest szokująca, ale pomyślmy chwilę nad tym, jak bardzo przesunęły się niektóre granice w ostatnich latach. I to w dobrobycie, bez specjalnych katalizatorów tych zmian, bez wojen czy choćby głodu. Jak wiele zupełnie absurdalnych programów rozrywkowych można dziś odnaleźć w telewizji! Jak dalece dalej są wstanie posunąć się dziś „celebryci” na wizji w swoich zachowaniach, względem tego co  działo się w początkach reality show (pamiętacie pierwszy dom Wielkiego Brata?). A to wszystko dla krótkiej chwili sławy, bo kto dziś pamięta o Joli Rutowicz? Czy wizja polowania na celebrytów w formie ekskluzywnego safari jest czymś nie do pomyślenia?

– Mój drogi kawalerze, los się do mnie uśmiechnął. Jakiś czas temu założyłem, że owi celebryci, którzy nie mieli szczęścia i popadli w wielkie długi, mogą odzyskać swoje fortuny tutaj.
– W jaki sposób? Nie rozumiem.
Urlet pociąga kolejny łyk. Zwleka kilka sekund z odpowiedzią.
– Muszą zostać na terenie łowieckim i wytrzymać tydzień, trzy dni albo kilka godzin, wszystko zależy od wysokości ich zadłużenia. Jeśli nikt ich przez ten czas nie upoluje i wyjdą z tej przygody żywi, gwarantuję im całkowite anulowanie długów.
– Czyżby byli gotowi umrzeć, bo wpadli w długi?
– Kawalerze, są na tym świecie osoby gotowe robić odrażające rzeczy dla znacznie mniejszej nagrody. Jak na przykład upolować celebrytę i zjeść go.
On czuje się zbity z tropu tą odpowiedzią. Nigdy by nie pomyślał, że Urlet mógłby wydać wyrok, by kogoś zjedzono.
– Nie ma pan w związku z tym dylematów moralnych, nie wydaje się to panu odrażające?
– Bynajmniej. Istota ludzka jest skomplikowanym bytem, a mnie oszałamiają nikczemności, sprzeczności i wzniosłe porywy ludzkiej kondycji. Nasza egzystencja byłaby rozpaczliwie szara, gdybyśmy wszyscy byli nieskazitelni.
– W takim razie dlaczego mówi pan, że te rzeczy są odrażające?
– Bo tak jest. Ale właśnie dlatego to takie cudowne, że akceptujemy nasze rozpasanie, że przyjmujemy je jako naturalne, że tak chętnie godzimy się z naszym prymitywnym jestestwem.
Urlet robi przerwę, by dolać sobie wina. Jemu też proponuje, lecz on odmawia, mówi, że przyjechał tu samochodem. Urlet mówi dalej, powoli. Dotyka swego pierścienia na serdecznym palcu, przesuwa go.
 – Ostatecznie jak świat światem zjadamy się nawzajem. Jeżeli nie w sposób symboliczny, pożeramy się i wchłaniamy dosłownie. Przemiana otworzyła przed nami możliwość odejścia od hipokryzji.
Podnosi się statecznie i zachęca:
– Pójdź ze mną, kawalerze. Nacieszmy się tym, co odrażające.
On myśli, że nie chce. Jednakże Urlet ma w sobie coś magnetyzującego i odpychającego zarazem. Wstaje i idzie za nim. Spoglądają przez okno wychodzące na teren łowiecki. Na kamiennej galeryjce widać grupę kilku myśliwych fotografujących się ze swoimi trofeami. Niektórzy przyklękają na rozciągniętej na ziemi martwej zdobyczy. Dwóch podnosi głowy ofiar, trzymając je za włosy.

Polecam Wam sięgnąć po „Wybornego trupa”, ale nie zgłaszajcie się później z pretensjami. To naprawdę mocna książka, która może zmącić nasz spokój. Wszakże wiele racji jest w stwierdzeniu, które zapamiętałem z Matrixa: „ignorance is bliss”. Czy nie lepiej jednak zawczasu zastanowić się gdzie to wszystko może zmierzać? Covid tylko potwierdza, że wszystko może ulec nagłej i drastycznej przemianie. Z jednej strony wydaje się, że jako ludzie niewiele się zmieniamy na przestrzeni wieków. Z drugiej strony, czujemy pod skórą, że „nowa rzeczywistość” wcale nie musi być odległa. Ponoć w życiu pewne są tylko śmierć i podatki:

„Bierze do ręki broszurę domu spokojnej starości. Materiały reklamowe leżą na niskim stole obok kolorowych czasopism. Na okładce widać dwoje uśmiechniętych starszych ludzi. Właściwie nie są całkiem starzy. Dawniej broszury pokazywały staruszków biegających z uśmiechem po łące albo siedzących w parku, w otoczeniu zieleni. Teraz tło jest neutralne. Oni jednak uśmiechają się jak dawniej. Czerwonym kółkiem zaznaczono zdanie: „Gwarantujemy bezpieczeństwo 24/7”. Wiadomo, że w publicznych domach opieki większość staruszków – gdy umrą albo kiedy pozwoli się im umrzeć – zostaje sprzedana na czarnym rynku. To najtańsze mięso, jakie można kupić, suche i chore, przesiąknięte farmaceutykami. Mięso mające imię i nazwisko. W niektórych przypadkach sami krewni – czy to w prywatnych, czy w państwowych domach starców – z góry zgadzają się na sprzedaż ciała seniora i w ten sposób spłacają długi. Nie ma już pogrzebów. Bardzo trudno jest dopilnować, by zwłok nie wygrzebano z ziemi i nie zjedzono, dlatego wiele cmentarzy sprzedano, inne opuszczono, a tylko nieliczne pozostały jako relikty z czasów, kiedy zmarli mogli spoczywać w spokoju.”

Na koniec kilka słów na temat wydania książki. Może dla was nie jest to aż tak bardzo istotne, ale ja od jakiegoś czasu zaczynam podejrzewać, że stałem się „okładkową sroką”. „Wyborny trup” to najładniej wydana książka jaką posiadam. Wydawnictwo MOVA zadbało nawet o takie detale jak odciski zębów wytłoczone na okładce. Łamanie tekstu, czytelna struktura, przypisy – to wszystko sprawia, że czytanie jest bardzo przyjemne, nawet gdy dochodzimy do wyjątkowo odrażających fragmentów. Kawał dobrze wykonanej pracy redakcyjnej. Czekam na kolejne książki z tego wydawnictwa.

Reasumując – polecam Wam serdecznie „Wybornego trupa”, bo to książka, której nie da się zapomnieć. Szokująca i odrażająca treść niesie jednak w sobie coś głębszego, co może w pierwszej chwili nam umknąć. Niektóre refleksje przyszły do mnie dłuższy czas po odłożeniu książki na półkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: