Syn Człowieczy, Emil Ludwig [ 40 | 2021 ]

atypowa ocena: 3/10

Z wielkim zapałem zabrałem się za lekturę książki Emila Ludwiga „Syn Człowieczy”. Przeczytałem już wiele książek dotyczących osoby Jezusa, nie wspominając o wielokrotnej lekturze opisów ewangelicznych. Lubię sięgać po tego typu lektury, by dowiadywać się więcej i coraz lepiej poznawać osobę tego niezwykłego człowieka z Nazaretu. Właśnie na człowieczeństwie Jezusa skupia się Emil Ludwig, podejmując próbę przedstawienia jego biografii w formie powieści.

Emil Ludwig zaistniał w świecie literatury właśnie za sprawą biografii, w których łączył fakty z fikcją oraz pogłębioną analizą psychologiczną opisywanych postaci. Czy wysoki poziom, jaki zaprezentował ten urodzony we Wrocławiu w 1881 roku autor przy biografiach Goethego, Bismarcka i Napoleona, utrzymał pisząc o Jezusie z Nazaretu? Czy w przypadku Syna Człowieczego zastosowanie tej samej metodologii co w życiorysach innych przywódców mogło się powieść? Jest to zadanie dość karkołomne.

Nie jest to pierwsza próba przedstawienia czysto historycznego życiorysu Jezusa. Ludzie chcą widzieć w Jezusie tylko człowieka i dlatego starają się tak tłumaczyć Jego życie,  by pozbawić Go boskości. Powstały nawet legendy o tym, jak Jezus przed rozpoczęciem swojej publicznej służby w wieku około 30 lat, podróżował po Indiach i Japonii, gdzie pobierał nauki u najróżniejszych mędrców. To przecież jedyne wyjaśnienie jego rewolucyjnego nauczania. Skąd ten człowiek miał czerpać swoją mądrość jeśli nie z takich dalekich, kształcących podróży? Pragnienie, by uznawać Go tylko za człowieka, trudno pogodzić z tym, co dowiadujemy się na Jego temat w Ewangeliach oraz innych zachowanych tekstach historycznych. C.S. Lewis tak odnosi się do prób traktowania Jezusa tylko jako bardzo mądrego człowieka: 

„Nie chciałbym, aby ktoś powiedział o Chrystusie tę najbardziej nierozumną rzecz, którą nieraz się o Nim słyszy: „Mogę uznać w Jezusie wielkiego nauczyciela moralności, ale nie przyjmuję Jego stwierdzenia, że jest Bogiem”. Akurat tego nie wolno nam mówić. Ktoś, kto byłby tylko człowiekiem, a zarazem mówił takie rzeczy jak Jezus, nie mógłby być wielkim nauczycielem moralności. Byłby albo szaleńcem (…), albo szatanem z piekła rodem. Trzeba wybierać. Ten człowiek albo był i jest Synem Bożym – albo szaleńcem, lub czymś jeszcze gorszym. Możesz kazać Mu się zamknąć jako głupkowi, możesz na Niego napluć i zabić Go jako wcielonego demona, albo możesz upaść Mu do stóp i nazwać Go Panem i Bogiem. Ale nie prawmy protekcjonalnych bzdur, że był wielkim człowiekiem i nauczycielem. Tej możliwości nam nie zostawił. Ani wcale nie zamierzał”.

Czytaj dalej „Syn Człowieczy, Emil Ludwig [ 40 | 2021 ]”

Wałkowanie Ameryki, Marek Wałkuski [ 39 | 2021 ]

atypowa ocena: 6/10

Książka„Wałkowanie Ameryki” przynajmniej od kilku lat znajdowała się w najróżniejszych konfiguracjach mojego tzw. stosu hańby, gdzie znajdują się te pozycje, które ciągle czekają na swoją kolejkę do lektury. Zwłaszcza po tym jak kilkakrotnie miałem okazję odwiedzić Stany Zjednoczone, moje zainteresowanie tym państwem jeszcze bardziej wzrosło. Nadszedł w końcu „ten czas” i przeczytałem co wieloletni korespondent Polskiego Radia z USA ma do powiedzenia na temat życia „za wielką wodą”.

A do powiedzenia ma sporo i robi to bardzo umiejętnie. Wszak nie każdy obywatel otrzymał od Prezydenta RP Srebrny Krzyż Zasługi (2011) oraz najważniejszą nagrodę Polskiego Radia – Złoty Mikrofon (2015). Lekkość i poczucie humoru jakie towarzyszy relacjom redaktora Wałkuskiego zdawanym na antenie radia, towarzyszy również stylowi pisania. „Wałkowanie Ameryki” to książka dobra, miejscami bardzo dobra – muszę jednak do tej beczki miodu dodać łyżkę dziegciu.  Wszak nie jest pozbawiona kilku minusów, o których warto wiedzieć zanim po nią sięgniemy.

Czytaj dalej „Wałkowanie Ameryki, Marek Wałkuski [ 39 | 2021 ]”

Amerykańskie lato. Depesze z ulic Chicago, Alex Kotlowitz [ 38 | 2021 ]

atypowa ocena: 9/10

Nie mogę otrząsnąć się po tym reportażu i tak zwyczajnie wrócić do rzeczywistości. Mocno we mnie siedzi i myślę, że nie prędko mnie opuści. I dobrze. Tak powinno być…

Zapraszam was do spędzenia lata 2013 roku w Chicago. Ten rok nie różni się niczym szczególnym od pozostałych. Po prostu w tym roku dziennikarz Alex Kotlowitz postanowił opisać co się dzieje nocami na ulicach tego wielkiego miasta. Trwa regularna wojna. Od lat zabijają się w niej członkowie gangów. O ironio 2013 rok należy do jednych z najspokojniejszych w ostatnim czasie, a i tak od kul w przeciągu 3 miesięcy zginęły 172 osoby, a ponad 1000 zostało rannych. To co dzieje się na ulicach Chicago jest niewyobrażalne, ale okazuje się, że za sprawą Alexa okazało się opisywalne.

Nie ma tu wielu statystyk czy też analiz. Te znajdziemy w oficjalnych raportach policji oraz każdego ranka na Twitterze. Ta książka nie jest o liczbach. Jest o tych, którzy się za nimi kryją. Każda ofiara to łzy, ból, frustracja, zwątpienie, krzywda i krzyk wielu innych osób. To pragnienie zemsty, to palący gniew, to paraliżujący strach, to odnalezienie Boga lub czasem utrata wiary. Alex Kotlowitz poświęcił kilka lat na setki rozmów i rzetelną pracę reporterską, by szczerze opisać kilkanaście historii, które rozegrały się tamtego lata. Nie znałem tego autora wcześniej, ale po lekturze Amerykańskiego lata nie wątpię, że zasłużył na wszystkie zdobyte w swojej karierze nagrody. Wykonał tytaniczną i obciążającą psychikę pracę, ale przede wszystkim narysował szczere portrety ofiar oraz morderców. W Chicago zresztą często zaciera się granica kto jest kim – role te szybko się zmieniają za sprawą błędnej spirali zemsty i nienawiści. Przemoc na ulicach (bezpośrednio lub pośrednio) dotknęła dziesiątki tysięcy mieszkańców biednych kwartałów tego potężnego miasta.

Czytaj dalej „Amerykańskie lato. Depesze z ulic Chicago, Alex Kotlowitz [ 38 | 2021 ]”

Kości, które nosisz w kieszeni, Łukasz Barys [ 37 | 2021 ]

atypowa ocena: 7/10

Sięgając po powieść Łukasza Barysa nie powinniście zakładać, że umili wam jesienne popołudnie. Jest smutna, przykra i pozbawiona nadziei. Nie może być inna, bo opowiada o życiu smutnej, przykrej i pozbawionej nadziei patologicznej rodziny. Narratorką jest nastolatka, która dzieli mieszkanie z pleśnią, grzybem, psem Filipem, młodszym rodzeństwem, umierającą na raka babcią oraz matką sprowadzającą regularnie na noce nowych „tatuśków”. Co i rusz ucieka w światy z pogranicza snu i legend, a przez pojawiające się regularnie łzy, ich granice się zamazują i ciężko stwierdzić co się dzieje, a co się jedynie dziać wydaje. 

Akcja powieści rozgrywa się w Pabianicach, gdzie urodził się autor tej książki w 1997 roku. Ale to nie tylko młody wiek stawia Łukasza Barysa w gronie przedstawicieli nowej prozy. Karol Maliszewski pisze, że „żywioł liryczny, którym zalewa nas Barys, jest niesłychany (…) nie słyszałem jeszcze tak soczystych tonów”. To jak ten młody autor bawi się słowem, robi wrażenie. W skreślonych przez niego zdaniach widać ponadprzeciętną wrażliwość. Nadaje swojej narracji specyficzny rytm, który wymaga (przynajmniej ode mnie) lektury niespiesznej i skupienia uwagi na każdym słowie. „Kości, które nosisz w kieszeni” nie są książką do czytania w autobusie, czy chwytania kilku akapitów w przerwie reklamowej. To niedługa powieść, której najlepiej oddać się w spokojne popołudnie, gdy najdzie nas melancholijna zaduma nad światem. Polecam takie z nienajlepszą pogodą, bo gdy zakończymy lekturę i tak wszystko wyda nam się bardziej szare niż zwykle.  

Czytaj dalej „Kości, które nosisz w kieszeni, Łukasz Barys [ 37 | 2021 ]”

Tajemnica Coca-Coli, Michał Matlengiewicz [ 36 | 2021 ]

atypowa ocena: 3/10

Moja ocena podczas czytania wahała się dość długo. Był czas, że Tajemnicę Coca-Coli chciałem ocenić na 7, ale od pewnego momentu zarówno główny bohater, jak i coraz bardziej nieprawdopodobna fabuła drażniły mnie. Jednak to sam koniec książki (najwyraźniej nie będący końcem) mocno mnie poirytował i zaważył na ocenie, ale po kolei…

Nieraz wspominałem, że zdarza mi się sięgnąć po książkę ze względu na okładkę. Tym razem przekonał mnie sam tytuł i kilka ładnych zdjęć, na które natrafiłem niedawno przeglądając Instagram. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że wystarczy odkręcić schłodzoną Coca-colę i pojawiam się w pobliżu na dźwięk uchodzącego gazu (pssst) niczym dżin uwolniony z lampy. Dlatego książkę Michała Matlengiewicza dodałem do listy pozycji, z którymi chcę się zapoznać, choć nie miałem zielonego pojęcia czego się po niej spodziewać.

Sam autor określa ją jako „powieść przygodową z elementami historycznymi i dużą dawką humoru” (wywiad dla granice.pl). Wydawca informuje nas, że o to w nasze ręce trafia pamiętnik Raya – „osiemnastolatka, który z zahukanego fajtłapy staje się człowiekiem sukcesu”. I faktycznie całą historię poznajemy z perspektywy jej głównego bohatera czytając przeszło 50 jego pamiętnikowych relacji. Jednak myślę, że najbardziej adekwatnym określeniem gatunku tej książki jest opinia jednego z internautów – lekkie czytadło.

Czytaj dalej „Tajemnica Coca-Coli, Michał Matlengiewicz [ 36 | 2021 ]”

Kratki się pani odbiły, Jacek Galiński [ 35 | 2021 ]

atypowa ocena: 4/10

Skończyłem trzecią część przygód Zofii Wilkońskiej i … nie podobała mi się. Gdy przeglądam opublikowane w Internecie recenzje, rodzi się we mnie przekonanie, że to może być bardzo jednostkowa i niepopularna opinia. Nie mogę jednak pozostając szczerym zgodzić się z zamieszczonymi na pierwszej stronie książki, dziesięcioma wybranymi mini-recenzjami. W moim odczuciu daleko tej części do miana „Najlepszej komedii kryminalnej wszech czasów!”. Bynajmniej! Nie jest to według mnie „stanowczo najzabawniejsza i najlepsza część przygód Zofii Wilkońskiej”. Nie odmawiam nikomu prawa do takiej opinii, podobnie jak nie kwestionuję prawdziwości tego, gdy ktoś inny pisze, że „lektura doprowadziła mnie do niepohamowanego śmiechu i łez”. Mnie niestety ta część przygód Zofii częściej żenowała niż bawiła.

Nie ma w tym nic złego, że nasze poczucie humoru jest zróżnicowane. Dzięki temu nad Wisłą może odbywać się tyle nocy kabaretowych i na każdej może znaleźć się komplet dobrze bawiących Polaków. Gdy jednych bawi chłop przebrany za babę, inni preferują bardziej wysublimowane podejście do żartów.  Moje poczucie humoru oraz to Jacka Galińskiego z każdą kolejną częścią rozjeżdża się coraz bardziej i pewnie na tym etapie zakończę już śledzenie losów pani Zofii. Po Kratki się pani odbiły sięgnąłem jednak nie tylko dlatego, że książka ta znajdowała się już w mojej kolekcji (kupiłem wcześniej od razu trzy tomy). Muszę przyznać, że choć nie wszystko podobało mi się w Komórki się pani pomyliły, to jednak wciągnąłem się w przygody Zofii. Wiedząc, że akcja trzeciego tomu toczy się w więzieniu, podświadomie oczekiwałem, że będzie bardzo zabawnie. Życie za kratkami w polskich realiach wydaje się być wdzięczną skarbnicą zabawnych sytuacji dla komedii kryminalnej (przypomnijmy sobie choćby Killera i sytuację z solniczką na stołówce). Niestety – choć nie można odmówić Jackowi Galińskiemu pomysłowości w kreowaniu akcji obfitującej w niespodziewane przygody – w moim odczuciu wyszło „średnio śmiesznie”.

Czytaj dalej „Kratki się pani odbiły, Jacek Galiński [ 35 | 2021 ]”

Amok, Izabela Janiszewska [ 34 | 2021 ]

atypowa ocena: 9/10

Problemem wielu serii jest zauważalna tendencja spadkowa w jakości kolejnych tomów. Oczywiście wierni fani nadal czytają kolejne książki, ale jeśli zdobędą się na szczerość, to muszą przyznać, że autorzy często bezwstydnie czerpią z kredytu zaufania, jakim zostali wcześniej obdarzeni. Czegoś takiego doświadczyłem chociażby sięgając po kolejne tomy serii z Fjallbacki Camilli Lackberg. Już tytuły dalszych tomów – „Pogromca lwów” czy „Fabrykantka aniołków” świadczą o tym jak daleko popłynęła autorka. Nadal czytałem, ale nieraz poirytowany i skrępowany faktem, że gdy ktoś zapyta „co tam Tomku masz?”, będę musiał udzielić odpowiedzi: „Niemieckiego bękarta”. Pewne nie raz zdarzyło Ci się sięgnąć po kolejną książkę autora, który wcześniej Cię zachwycił i poczuć gorycz rozczarowania. Na szczęście z Izabelą Janiszewską jest zupełnie odwrotnie! Jak dotąd z książki na książkę jest tylko lepiej…
Moja subiektywna ocena to trzecia z rzędu 9-tka (co zdarza się bardzo rzadko), przy czym pierwszy tom to było bardziej 8.82, podczas gdy Amok to bardziej 9.27 jeśli pragniecie dokładniejszych ocen.

Czytaj dalej „Amok, Izabela Janiszewska [ 34 | 2021 ]”

Komórki się pani pomyliły, Jacek Galiński [ 33 | 2021 ]

atypowa ocena: 5/10

Niedawno zamieściłem tu krótką recenzję pierwszej książki z serii o przygodach Zofii Wilkońskiej – „Kółko się pani urwało”. Poleciłem ją miłośnikom kryminałów szukających „czegoś lżejszego” np. na wakacyjny wyjazd. Zaznaczałem też, że opinie na temat tej serii Jacka Galińskiego są skrajnie różne, a wszystko rozbija się o to czy obdarzymy sympatią główną bohaterkę książek, która wydaje się być dość antypatyczna. Przez pierwsze sto stron pierwszej części walczyłem ze sobą, ponieważ Zofia Wilkońska wydawała się być jedynie wredną, zgorzkniałą staruszką. Potem przekonałem się, że pod tą gorzką warstwą skrywa się ktoś smutny, zmagający się z odrzuceniem, samotnością i uczuciem nieprzydatności. Wiem, że i ta warstwa nie brzmi jak wymarzone cechy dla głównej bohaterki komedii kryminalnej. Przyjąłem jednak panią Zofię z jej wszystkimi przywarami (które przecież akceptujemy u seniorów) i dałem się wciągnąć w jej szaloną przygodę na tyle, że z zaciekawieniem sięgnąłem po drugi tom…

W mini-recenzjach na pierwszej stronie książki bookstagramerki zachwycają się, że „Jacek Galiński utrzymuje wysoki poziom” oraz, że „trudno w to uwierzyć, ale druga część przygód najbardziej irytującej i roszczeniowej bohaterki jest jeszcze lepsza od pierwszej”. Mnie nikt z wydawnictwa nie prosił o opinię i może dlatego mój zachwyt jest nieco bardziej stonowany. Jeśli zastanawiacie się czy sięgać po Komórki się pani pomyliły i jesteście ciekawi mojej opinii – oto ona:

– Jeśli polubiliście Zofię w pierwszej części – czytajcie dalej

– Jeśli Zofia irytowała was w Kółko się pani urwało – nie czytajcie, bo będzie tylko gorzej

– Jeśli macie mieszane uczucia (jak ja) po pierwszej części – książka Komórki się pani pomyliły niewiele w tej kwestii zmieni

Czytaj dalej „Komórki się pani pomyliły, Jacek Galiński [ 33 | 2021 ]”

Osiedle RZNiW, Remigiusz Mróz [ 32 | 2021 ]

atypowa ocena: 3/10

Czy jest na sali ktoś kto nie ma w domu przynajmniej jednej książki Remigiusza Mroza?! Co by o nim nie mówić, trzeba przyznać, że chłopak osiągnął sukces stając się jednym z najbardziej poczytnych polskich autorów. Nie jest to oczywiście proza, którą trawimy miesiącami jak np. dzieła Myśliwskiego, ale nie taki jest też zamysł (mam nadzieję!) Remigiusza. Dostarcza nam regularnie kolejne tomy powieści, które nie są idealne, ale czyta się je całkiem dobrze. Naturalnie wraz z rozwojem silnej grupy fanów Mroza, wprost proporcjonalnie powiększa się grono jego zagorzałych hejterów, choć może to za mocne słowo – powiedzmy, że nie brakuje internetowych trolli, którzy lubią sobie z Remigiusza pożartować. Przyznam, że niektóre memy są zabawne, a i sam podmiot żartów zdaje się mieć spory dystans do siebie i nie wydaje się być z tego powodu przybity. Przypomina mi się jak swego czasu wyśmiewało się Paulo Coelho za prawienie banałów, jednak wciąż znajdował się na wszystkich możliwych listach bestsellerów.

Naprawdę nie mam problemu z tym, że ktoś wśród swoich ulubionych autorów wymienia Remigiusza Mroza (#guiltypleasure jak najbardziej do zaakceptowania). Sam przeczytałem kilka jego książek i polubiłem się z Chyłką (choć tu pomocna była świetna kreacja Magdaleny Cieleckiej w TVN-owskim serialu). Dziś jednak parę słów o konkretniej książce, która nie należy do żadnej serii czy też sagi – o Osiedlu RZNiW, które niestety nie zachwyca.

Czytaj dalej „Osiedle RZNiW, Remigiusz Mróz [ 32 | 2021 ]”

Histeria, Izabela Janiszewska [ 31 | 2021 ]

atypowa ocena: 9/10

Tak, kolejny raz daję 9 na 10 książce Izabeli Janiszewskiej! Po tym jak zachwyciłem się Wrzaskiem, na który natrafiłem dość przypadkowo, pojawiła się we mnie obawa, że kolejna część trylogii o przygodach Bruna Wilczyńskiego i Larysy Luboń musi okazać się rozczarowaniem. Jak to często bywa w życiu – im większe oczekiwania tym większy nas czeka zawód. Po kilku takich doświadczeniach postanowiłem odwlec to co nieuniknione w czasie i zabrałem się za szereg innych książek, o których ostatnio pisałem. Przyszedł jednak czas by sięgnąć po Histerię i… moje obawy się okazały bezpodstawne.
W mojej krótkiej recenzji Wrzasku pisałem, że: „podobało mi się właściwie wszystko. Czekałem, aż coś mnie mocno wkurzy i się jakoś nie doczekałem”.

Cóż, jeśli Janiszewska ma mnie wkurzyć, to może uda jej się to w Amoku – ostatniej części trylogii. Choć się tego nie spodziewałem, Histeria nie tylko trzyma poziom Wrzasku – to w wielu miejscach książka jeszcze lepsza i dojrzalsza. Narracja, tempo budowania akcji, zwroty akcji, wyrazistość postaci – to wszystko trzeba zapisać po stronie niewątpliwych atutów prozy Janiszewskiej. To oczywiście kwestie subiektywne, ale mi jej styl pisania bardzo odpowiada. Dałem się porwać narracji, czytaniu towarzyszyła radość, a gdy przymykałem oczy to faktycznie znajdowałem się w Warszawie, w dobrze znanych mi miejscach, których klimat Janiszewska potrafi celnie oddać kilkoma, sprawnie skreślonymi zdaniami.

Czytaj dalej „Histeria, Izabela Janiszewska [ 31 | 2021 ]”