„Zupełnie inni niż się wydaje…”

„Nigdy tego nie zapomnę: jest wielu takich ludzi jak Paul, którzy są zupełnie inni, niż się wydaje” – James Herriot | „Szał pracy”


Za mną kilka cięższych dni. Związane to z pogłębioną autorefleksją i towarzyszącym jej rozczarowaniem. Nie zawsze jednak należy się uśmiechać, bo nie zawsze są ku temu powody. Zresztą „gdy smutek jest na twarzy, serce staje się lepsze”…

Nie chcę tu się użalać, ale chciałem zająknąć się na temat niespodziewanego ciosu, który spadł na mnie ze strony, z której zupełnie się nie spodziewałem! Nie wiem czy macie takich autorów, do których lubicie wracać, gdy jest nam ciężej. Chodzi mi o tych autorów, którzy w ten sposób prowadzą narrację swoich powieści, że czujemy się jakby opatulali nas ciepłym kocem i podawali kakao, w chłodny, deszczowy, jesienny wieczór. Dla mnie takim autorem jest James Herriot. Towarzyszy mi od kilku ostatnich miesięcy, i aktualnie czytam już 6 tom z cyklu „Wszystkie stworzenia duże i małe”.

Zastanawiacie się pewnie – co się zatem takiego wydarzyło!? Otóż z premedytacją – wbrew radom domorosłych coachów – postanowiłem w tych trudniejszych dniach schować się w mojej strefie komfortu. Powieści Herriota są tak przepełnione ciepłem i niezmiennie mnie bawią, aż tu nagle taki cios od losu! Nie mogę dojść do siebie po jednym z rozdziałów. Zresztą – po prawdzie – trzeba przyznać, że James Herriot też długo nie mógł się pozbierać po tym co go spotkało.

Czytaj dalej „„Zupełnie inni niż się wydaje…””

Komórki się pani pomyliły, Jacek Galiński [ 33 | 2021 ]

atypowa ocena: 5/10

Niedawno zamieściłem tu krótką recenzję pierwszej książki z serii o przygodach Zofii Wilkońskiej – „Kółko się pani urwało”. Poleciłem ją miłośnikom kryminałów szukających „czegoś lżejszego” np. na wakacyjny wyjazd. Zaznaczałem też, że opinie na temat tej serii Jacka Galińskiego są skrajnie różne, a wszystko rozbija się o to czy obdarzymy sympatią główną bohaterkę książek, która wydaje się być dość antypatyczna. Przez pierwsze sto stron pierwszej części walczyłem ze sobą, ponieważ Zofia Wilkońska wydawała się być jedynie wredną, zgorzkniałą staruszką. Potem przekonałem się, że pod tą gorzką warstwą skrywa się ktoś smutny, zmagający się z odrzuceniem, samotnością i uczuciem nieprzydatności. Wiem, że i ta warstwa nie brzmi jak wymarzone cechy dla głównej bohaterki komedii kryminalnej. Przyjąłem jednak panią Zofię z jej wszystkimi przywarami (które przecież akceptujemy u seniorów) i dałem się wciągnąć w jej szaloną przygodę na tyle, że z zaciekawieniem sięgnąłem po drugi tom…

W mini-recenzjach na pierwszej stronie książki bookstagramerki zachwycają się, że „Jacek Galiński utrzymuje wysoki poziom” oraz, że „trudno w to uwierzyć, ale druga część przygód najbardziej irytującej i roszczeniowej bohaterki jest jeszcze lepsza od pierwszej”. Mnie nikt z wydawnictwa nie prosił o opinię i może dlatego mój zachwyt jest nieco bardziej stonowany. Jeśli zastanawiacie się czy sięgać po Komórki się pani pomyliły i jesteście ciekawi mojej opinii – oto ona:

– Jeśli polubiliście Zofię w pierwszej części – czytajcie dalej

– Jeśli Zofia irytowała was w Kółko się pani urwało – nie czytajcie, bo będzie tylko gorzej

– Jeśli macie mieszane uczucia (jak ja) po pierwszej części – książka Komórki się pani pomyliły niewiele w tej kwestii zmieni

Czytaj dalej „Komórki się pani pomyliły, Jacek Galiński [ 33 | 2021 ]”

Osiedle RZNiW, Remigiusz Mróz [ 32 | 2021 ]

atypowa ocena: 3/10

Czy jest na sali ktoś kto nie ma w domu przynajmniej jednej książki Remigiusza Mroza?! Co by o nim nie mówić, trzeba przyznać, że chłopak osiągnął sukces stając się jednym z najbardziej poczytnych polskich autorów. Nie jest to oczywiście proza, którą trawimy miesiącami jak np. dzieła Myśliwskiego, ale nie taki jest też zamysł (mam nadzieję!) Remigiusza. Dostarcza nam regularnie kolejne tomy powieści, które nie są idealne, ale czyta się je całkiem dobrze. Naturalnie wraz z rozwojem silnej grupy fanów Mroza, wprost proporcjonalnie powiększa się grono jego zagorzałych hejterów, choć może to za mocne słowo – powiedzmy, że nie brakuje internetowych trolli, którzy lubią sobie z Remigiusza pożartować. Przyznam, że niektóre memy są zabawne, a i sam podmiot żartów zdaje się mieć spory dystans do siebie i nie wydaje się być z tego powodu przybity. Przypomina mi się jak swego czasu wyśmiewało się Paulo Coelho za prawienie banałów, jednak wciąż znajdował się na wszystkich możliwych listach bestsellerów.

Naprawdę nie mam problemu z tym, że ktoś wśród swoich ulubionych autorów wymienia Remigiusza Mroza (#guiltypleasure jak najbardziej do zaakceptowania). Sam przeczytałem kilka jego książek i polubiłem się z Chyłką (choć tu pomocna była świetna kreacja Magdaleny Cieleckiej w TVN-owskim serialu). Dziś jednak parę słów o konkretniej książce, która nie należy do żadnej serii czy też sagi – o Osiedlu RZNiW, które niestety nie zachwyca.

Czytaj dalej „Osiedle RZNiW, Remigiusz Mróz [ 32 | 2021 ]”

Histeria, Izabela Janiszewska [ 31 | 2021 ]

atypowa ocena: 9/10

Tak, kolejny raz daję 9 na 10 książce Izabeli Janiszewskiej! Po tym jak zachwyciłem się Wrzaskiem, na który natrafiłem dość przypadkowo, pojawiła się we mnie obawa, że kolejna część trylogii o przygodach Bruna Wilczyńskiego i Larysy Luboń musi okazać się rozczarowaniem. Jak to często bywa w życiu – im większe oczekiwania tym większy nas czeka zawód. Po kilku takich doświadczeniach postanowiłem odwlec to co nieuniknione w czasie i zabrałem się za szereg innych książek, o których ostatnio pisałem. Przyszedł jednak czas by sięgnąć po Histerię i… moje obawy się okazały bezpodstawne.
W mojej krótkiej recenzji Wrzasku pisałem, że: „podobało mi się właściwie wszystko. Czekałem, aż coś mnie mocno wkurzy i się jakoś nie doczekałem”.

Cóż, jeśli Janiszewska ma mnie wkurzyć, to może uda jej się to w Amoku – ostatniej części trylogii. Choć się tego nie spodziewałem, Histeria nie tylko trzyma poziom Wrzasku – to w wielu miejscach książka jeszcze lepsza i dojrzalsza. Narracja, tempo budowania akcji, zwroty akcji, wyrazistość postaci – to wszystko trzeba zapisać po stronie niewątpliwych atutów prozy Janiszewskiej. To oczywiście kwestie subiektywne, ale mi jej styl pisania bardzo odpowiada. Dałem się porwać narracji, czytaniu towarzyszyła radość, a gdy przymykałem oczy to faktycznie znajdowałem się w Warszawie, w dobrze znanych mi miejscach, których klimat Janiszewska potrafi celnie oddać kilkoma, sprawnie skreślonymi zdaniami.

Czytaj dalej „Histeria, Izabela Janiszewska [ 31 | 2021 ]”

HANSI. Kochałam swastykę, Maria Anna Hirschmann [ 30 | 2021 ]

atypowa ocena: 6/10

Staram się aby moja wrażliwość była kształtowana przez dobre treści. Wiele książek, które czytam znajdują się na mojej liście z polecenia osób, które znam i cenię. Pamiętam jak wiele lat temu widziałem, że moja Mama czytała książkę Hansi o niepokojącym tytule „Kochałam swastykę”. Czy warto poświęcać czas na czytanie wspomnień „tego złego”. Bo przecież pod hitlerowskimi, dumnie powiewającymi sztandarami nie było „tych dobrych”. Nikt mi przecież nie wmówi, że było inaczej. Mi, obywatelowi kraju, który przecież jest Chrystusem narodów.  Czy rzeczywiście każdy kto hajlował pod swastyką był złym człowiekiem?

Lektura „Kochałam swastykę” może poszerzyć naszą wrażliwość i jest dobitnym dowodem na to, że nie wszystko jest tak  czarno-białe jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Zwłaszcza w obliczu wojny. Autorka jest czeską Niemką a jednocześnie porzuconą przez rodziców sierotą, która uległa naiwnej fascynacji nazizmem i Hitlerem. Czy zasługuje na potępienie? W oczach wielu tak, ale zanim rzucimy kamieniem, warto zapoznać się z jej autobiografią.

Czytaj dalej „HANSI. Kochałam swastykę, Maria Anna Hirschmann [ 30 | 2021 ]”

Kółko się pani urwało, Jacek Galiński [ 29 | 2021 ]

atypowa ocena: 6/10

W ostatnim czasie tak często natrafiałem na książki Jacka Galińskiego, że zacząłem myśleć, że wcale nie zdziwiłbym się gdybym znalazł serię o Zofii Wilkońskiej otwierając lodówkę w poszukiwaniu mleka. Przez pewien czas mnie to irytowało, a potem coraz bardziej zaczęło intrygować – czy te książki są tak dobre, czy może to kwestia naprawdę niezłego marketingu?! Natrafiłem na kilka bardzo różnych opinii, ale ostatecznie przekonała mnie krótka recenzja na jednym z profili, do których mam zaufanie w kwestii książek.

Postanowiłem sprawdzić czy moje odczucia będą równie pozytywne. W końcu szukałem czegoś „lżejszego” na wakacyjny wyjazd, a lubię zarówno kryminały jak i komedie, a do tego staram się regularnie dawać szanse polskim autorom. Wszystko się zgadzało – postanowiłem sięgnąć po „Kółko się pani urwało”.

Niestety mimo częstego zaglądania do lodówki, nie udało mi się znaleźć tam książek, ale natrafiłem na dobrą ofertę na olx, gdzie za niewielkie pieniądze nabyłem 3 pierwsze tomy tej serii.

„Kółko się pani urwało” to pierwsza książka, która opowiada o przygodach dziarskiej staruszki – Zofii Wilkońskiej. Akcja toczy się w Warszawie i dotyka tematu, który mało nam się kojarzy z komedią – mianowicie skupu roszczeń do kamienic i oczywiście morderstwa. Bardzo podoba mi się zamysł całej serii, by w roli głównej bohaterki obsadzić siwą, starszą ale niezwykle zaradną babcię. W czasie gdy powstaje tyle podobnych do siebie kryminałów szukałem czegoś świeżego i dostałem to w osobie pani Zofii.

Czytaj dalej „Kółko się pani urwało, Jacek Galiński [ 29 | 2021 ]”

Śmierć guru, Rabi R. Maharaj [ 28 | 2021 ]

atypowa ocena: 7/10

Lubię czytać biografie. 

Jeszcze bardziej lubię czytać autobiografie, gdyż mniej znajduje się w nich upiększania faktów, czy zbędnego gloryfikowania. To jasne, że gdy autor opisuje życie kogoś dla siebie znaczącego (na tyle, że zdecydował się poświęcić czas by napisać książkę!) będzie starał się tę osobę zaprezentować w jak najlepszym świetle. Z drugiej strony – gdy ktoś pisze o swoim życiu – jeśli było ono na tyle wartościowe, że warto je opisać, to ufam, że w większości wypadków nie będzie to stawianie sobie pomnika, a po prostu dawanie świadectwa cennym doświadczeniom, z których będziemy mogli czerpać jakąś lekcję. 

Jeśli mogę pozwolić sobie na dalsze stopniowanie moich czytelniczych preferencji, to przyznam się, że najbardziej lubię czytać autobiografie ludzi pochodzących z innego świata. Oczywiście nie mam na myśli tych banialuk, że mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus. Pisząc o innym świecie myślę o miejscach i czasach, których nie miałem okazji doświadczyć. 

Autobiografia Rabiego R. Maharaja spełnia powyższe kryteria, stawiając ją w rzędzie z tymi książkami, które czytam z największą przyjemnością. Mimo tego sięgnąłem po nią przez przypadek. W ogóle jest to książka dość niszowa i niewiele osób o niej słyszało, a wydanie nie krzyczy: „Sięgnij po mnie!”. Wszystko pod niebem ma jednak swój czas. Przyszedł również czas na pielęgnację dachu w rodzinnym domu, a ja osiągnąłem już odpowiedni wiek i wagę, by pomagać Tacie poprzez kilkugodzinne przytrzymywanie drabiny, aby „nie odjechała” mu spod nóg. W ten oto sposób nagle okazało się, że mam sporo czasu i chwyciłem „Śmierć guru” z domowej biblioteczki. Otwierając tę niewielką, niebieską książkę przeniosłem się do innego świata… 

Akcja książki toczy się w latach 70-tych XX wieku, a większość wydarzeń rozgrywa się wśród hinduskiej społeczności zamieszkującej Trynidad. Wstyd się przyznać, ale moja wiedza na temat tego kraju ograniczała się do tego, że urodził się tam Dwight Yorke – napastnik Manchesteru United, którego zapamiętałem po pamiętnym finale Ligi Mistrzów w 1998 roku. Nie podejrzewałem, że na tej niewielkiej wyspie żyło tylu hindusów. W książce poznajemy historię jednego z nich. Rabi R. Maharaj należy do długiej linii bramińskich kapłanów i guru. W bardzo uczciwy sposób opisuje swoje życie, przesiąknięte hinduskimi zwyczajami. Codziennie spędzał długie godziny na medytacji, lecz stopniowo w jego życie zaczęło wsączać się rozczarowanie. Opisuje swoją drogę, poszukiwania, obawy i odnaleziony pokój, który „przewyższa wszelki rozum”. To naprawdę inspirująca i poruszająca historia (niechętnie przyznaję, że zdarzyło mi się nawet wzruszyć w pewnym momencie).

Czytaj dalej „Śmierć guru, Rabi R. Maharaj [ 28 | 2021 ]”

CZY JESTEŚMY RAZEM? Katolicyzm okiem protestanta, R.C.Sproul [ 27 | 2021 ]

atypowa ocena: 8/10

Zdarza się, że tytuły książek po które sięgam są bardzo enigmatyczne, niewiele mają wspólnego z treścią, a czasem są wręcz mylące. W przypadku tej pozycji Roberta Charlesa Sproula tytuł dokładnie oddaje jej treść. Autor patrząc na katolicyzm z perspektywy protestanta odpowiada na pytanie: Czy jesteśmy razem? W dobie postępującej sekularyzacji i rozwoju ruchów ekumenicznych pytanie to jest jak najbardziej na czasie, a odpowiedź brzmi: Nie, w kwestiach wiary nie jesteśmy razem. Udawanie, że znikły podziały, które doprowadziły do XVI-wiecznej reformacji byłoby wyrazem wielkiej obłudy.

Tak w największym skrócie można by streścić książkę tego amerykańskiego duchownego i teologa prezbiteriańskiego. Ale nie jest tak, że R.C. Sproul jest po prostu przeciwnikiem ekumenii. Kilkakrotnie podkreśla w swojej książce, że chętnie będzie współpracował z katolikami w różnych inicjatywach. Nie widzi przeciwskazań aby działać wspólnie np. dla dobra lokalnej społeczności. Rozróżnić jednak trzeba przyjacielskie stosunki od deklarowania jedności w kwestiach wiary. Głęboka linia podziału, która tak wyraźnie zarysowała się za czasów Lutra nie zniknęła. Kościół Rzymskokatolicki nie tylko nie zmienił swojego nauczania, ale w wielu kwestiach wręcz je zaostrzył w kolejnych dokumentach wydawanych przez Watykan. W czasach gdy tak bardzo należy dbać o poprawność wypowiedzi, aby nikogo nie urazić, wyartykułowanie głośno opinii, że katolicy i protestanci nie są razem wydaje się być niewłaściwe, żeby nie powiedzieć, że niebezpieczne. Można tak myśleć, ale po co o tym pisać książkę!? Faktycznie „niewygodność” i „niepoprawność” tej pozycji sprawiają, że pomimo pięknego wydania, niełatwo znaleźć ją w ofercie (nawet chrześcijańskich) księgarń.

Czytaj dalej „CZY JESTEŚMY RAZEM? Katolicyzm okiem protestanta, R.C.Sproul [ 27 | 2021 ]”

PRZYJACIELE. Ten o najlepszym serialu na świecie, Kelsey Miller [ 26 | 2021 ]

atypowa ocena dla tych którzy obejrzeli 10 sezonów Przyjaciół minimum 3 razy: 6/10

atypowa ocena dla tych którzy obejrzeli 10 sezonów Przyjaciół minimum 5 razy: 7/10

atypowa ocena dla innych: 2/10

Wybaczcie brutalność tej oceny, ale wbrew wydawnictwu, które twierdzi, że „książka Kelsey Miller to pozycja obowiązkowa także dla tych, którzy jeszcze jakimś cudem nie znają serialu i są ciekawi, o co tyle zamieszania” nie uważam, że warto po nią sięgać jeśli nie jesteś (psycho)fanem Przyjaciół.

Autorka wykonała solidną pracę, opisując kulisy powstania serialu, castingi do głównych ról i w końcu dokonując streszczenia tego co się działo przez 10 lat, wychwytując rozmaite smaczki. O tym jak poważnie potraktowała swoje badania świadczą chociażby 534 przypisy na niespełna 350 stronach. Rzecz w tym, że docenić to mogą tylko osoby, które żywią do Przyjaciół szczególne uczucie i faktycznie traktują ich jako ten najlepszy serial na świecie. Obawiam się, że osoby które za Przyjaciółmi nie przepadają nie zechcą o nich czytać, z kolei ta grupa, która serialu nie zna, po prostu szybko się zagubi w książce i nie zrozumie większości odniesień, raz po raz wplatanych przez autorkę w treść poszczególnych rozdziałów. W ten sposób puszcza do czytelnika oko, ale załapać to mogą tylko te osoby, które same często używają odniesień do tego serialu i znają go na wyrywki. Innymi słowy – jeśli nie postrzegasz Przyjaciół w kategorii fenomenu – odpuścić sobie tę książkę.

Ja jednak Przyjaciół postrzegam jako fenomen. Nigdy nie podejrzewałbym siebie o to, że choć czytam aktualnie trzy inne dobre książki, to jednak ustąpią one pierwszeństwa pozycji nad którą patronat medialny objęło Comedy Central!
To w jakimś stopniu świadczy o fenomenie tego serialu, przynajmniej w moim mikroświecie. I absolutnie nie przeszkadzają mi liczne niespójności czy też anachronizmy, bo nikną w blasku mojej wybujałej sentymentalności. Przyjaciele po prostu przenoszą nas do łatwiejszych czasów i niekoniecznie mam na myśli lata 90-te, w których toczy się akcja serialu.

Czytaj dalej „PRZYJACIELE. Ten o najlepszym serialu na świecie, Kelsey Miller [ 26 | 2021 ]”

Cokolwiek wybierzesz. Kimkolwiek jesteś. Gdziekolwiek spojrzysz. [seria: Ukryta sieć], Jakub Szamałek [ 23-25 | 2021 ]

atypowa ocena: 8/10

Jeżeli nie kojarzycie twórczości Jakuba Szamałka, to warto to zmienić. Ten autor młodego pokolenia (pozwolę sobie na takie określenie, bo jest starszy ode mnie raptem o rok, a ja wciąż się jeszcze łudzę…) mógł umknąć tym, którzy regularnie nie sprawdzają nowości wydawniczych. Ja pierwsze dwie części serii przeczytałem w marcu 2020, a dopiero ostatnio się zorientowałem, że w październiku do księgarni trafiło zamknięcie tej trylogii.  Niezwykle aktualnej, a może nawet coraz bardziej aktualnej trylogii. Świeżo opisane tutaj scenariusze z pogranicza cyfrowej fantastyki, na naszych oczach (albo właśnie tam gdzie nasz wzrok nie sięga) stają się nową rzeczywistością. Niebezpieczną rzeczywistością.

Zbyt wiele nie mogę Wam napisać o Jakubie Szamałku, ale jedno jest pewne – chłopak potrafi tworzyć scenariusze. Może wypadałoby przedstawić go przede wszystkim jako doktora archeologii po Oxfordzie i Cambridge, jako stypendystę fundacji Billa Gatesa, ale wydaje mi się, że znacznie więcej osób miało z nim kontakt (choć nieświadomie) poprzez blisko 10 letnią już współpracę ze studiem CD Projekt. Tak, to jest to polskie studio, które odpowiada za stworzenie gry Wiedźmin 3, zgarniającej swego czasu wszystkie światowe nagrody, a Jakub Szamałek był nie tylko jej współscenarzystą, ale sam wygląda nieco jak Geralt z Rivii. Co prawda mimo dwóch podejść nie ukończyłem Wiedźmina na konsoli, ale w przypadku Ukrytej Sieci – wchłonąłem całość bardzo szybko, i czekam na kolejne książki spod klawiatury pana Jakuba.

Czytaj dalej „Cokolwiek wybierzesz. Kimkolwiek jesteś. Gdziekolwiek spojrzysz. [seria: Ukryta sieć], Jakub Szamałek [ 23-25 | 2021 ]”